poniedziałek, 20 czerwca 2016

Chcesz uprzykrzać ludziom życie? Zostań rekruterem!



Dziś wpis z życia żywcem na żywo wzięty – o rekruterach, którzy traktują młodych ludzi jak szmaty. 1000 sposobów na pokazanie człowiekowi, że jest gównem, tylko u nas!
Nie byłabym sobą – czyli studentką dziennikarstwa – gdybym swoich porażek nie przekuła w korzyści. Tak, porażek – poniosłam ich dokładnie 10 w ciągu dwóch tygodni, na 10 rozmowach kwalifikacyjnych. Porażki, bo nie uczyłam się na błędach, i naiwnie wierzyłam, że trafię na rekrutera przejawiającego ludzkie odruchy. Albo oni wszyscy namiętnie czytają Zaratustrę, albo „nadrabiają w ego to, czego brakuje im w superego” – cytując Larry’ego Davida jako Borisa Yelnikoffa. Porażki, bo rok temu spotkało mnie to samo, co spotyka teraz, a ja żadnej nauki z tego nie wyciągnęłam. Porażki, bo moich znajomych i rodzinę spotyka to samo, a ja żadnej nauki z tego nie wyciągnęłam. Nie przedłużając – oto kilka historyjek z życia mego i nie tylko mego, których wspólnym mianownikiem jest rekruter-nieudanyzaratustra.

sobota, 18 czerwca 2016

Ogłoszenie parafialne!

Od niedawna (wczoraj) ja i Angela prowadzimy stronkę poświęconą w całości kobietom (nieheteronormatywnym, ach, to trudne słowo). Będą tam artykuliki poważne i niepoważne, informacyjne i publicystyczne, krótkie i długie, dla każdego coś fajnego. Chcemy przede wszystkim pokazać ludziom, że kobiety nie są tak skomplikowane, jak się wydają, a związki damsko-damskie to coś pięknego i wartościowego - nie tylko dla miłośników porno. Zapraszam więc serdecznie na https://ladiesfladies.wordpress.com/ . Enjoy! ;)

niedziela, 5 czerwca 2016

Żeby nie było nudno...



 Żeby nie było nudno - początek jednego z moich krótkich opowiadań. Napiszcie, jak Wam się podoba ;)

Zapach ziemi był pierwszym, co poczułem po przebudzeniu. Chociaż - czy było to przebudzenie, czy odzyskanie przytomności? Nie wiedziałem, co ziemia robiła tuż pod moją twarzą, nie wiedziałem, gdzie się znajduję, ani nawet jaka może być pora dnia. Powoli rozchyliłem powieki, pozwalając światłu słonecznemu oślepić mnie na chwilę. Zamrugałem kilkakrotnie, i bez wielkiego zdziwienia stwierdziłem, że leżę na mchu, w środku lasu. Jakby to było właśnie miejsce, w którym powinienem być. Gdy spróbowałem wstać, ból przeszył moją lewą nogę, od stopy aż do biodra. Jęknąłem głośno, lecz chwilę później zamilkłem. Nie, ból wcale nie zniknął. Przestraszyłem się, że mnie usłyszą. Że mnie znajdą i zabiorą tam z powrotem … Świadomość tego, co zrobiłem, i jak znalazłem się w lesie, spadła na mnie jak grom z jasnego nieba, wywołując panikę i kompletnie mnie paraliżując. Czy już się zorientowali? Raczej nie. Co mi zrobią? Nie wiem. Nie byłem w stanie się ruszyć, i to wcale nie z powodu nogi.
***
Ciekawe, kiedy się zorientują. Tacy ludzie jak on powinni być lepiej pilnowani. Od zawsze sprawiał im problemy, pchał się tam, gdzie był najmniej potrzebny, słyszał i widział więcej niż powinien. Zapewne będę ostatnią osobą podejrzewaną o spisek. Zresztą, środków zwiotczających mamy tutaj w bród, ci z zamkniętego podają je każdemu, kto nie chce przyznać się do działalności na szkodę państwa. Ciekawe, czemu od razu przywożą ich do nas, a nie przesłuchują na komisariatach. Pewnie nie chcą brudzić rąk. To nie moja sprawa.
Powinien już odzyskać przytomność, wywieźli go godzinę temu. Nawet się podśmiewali, że zupełnie nagle kopnął w kalendarz. Gdyby ten idiota Marks nie był schlany, nie podpisałby aktu zgonu i wywózki bez gadania. Miałam tylko nadzieję, że nie obudzi się w aucie z Marksem – trzeźwym lub nie – nad głową, wtedy obydwoje trafilibyśmy na oddział zamknięty. Dużo ryzykowaliśmy, ale mówił, że innej opcji nie ma. Byliśmy odcięci od reszty świata, nawet reszty kraju. Jedyny radioodbiornik w pobliżu miasta znajdował się w Georgeville, zapadłej wsi, którą nikt poza nim nie zaprzątał sobie głowy. Nigdy nie powiedział ojcu, do czego służy ta maszyna, i dlaczego rozmawia przez nią w obcym języku, gdy przyjeżdża na przepustkę. Chciał go chronić, to zrozumiałe. Tylko tym razem odmówili mu przepustki, bo zaczęli podejrzewać, że może kontaktować się z Unią. Zawsze go ostrzegałam, że w końcu się zorientują i przestaną przymykać oko na jego wybryki. Ale on był zbyt pochłonięty tą swoją demokracją, państwami, gdzie nie ma godziny policyjnej, gdzie nie ma podsłuchów, a każdy może ubierać się jak chce. „Tam jest kilka partii politycznych, wyobrażasz sobie? Mają różne programy, i mogą spokojnie o nich mówić! A jak ludzie są z nich niezadowoleni, wymieniają ich na innych. Nie ma tam cenzury, w telewizji leci chyba kilka tysięcy programów… nie, nie żartuję! Wyobrażasz to sobie?” Nie, nie wyobrażam sobie. Gdyby nie pamięć o mojej zmarłej siostrze, dawno załatwiłabym mu pobyt na psychiatrii. On jedyny kochał ją tak mocno jak ja, i tak mocno przeżył jej śmierć. Od zawsze nienawidziła państwa, i w końcu dopadła ją za to kara. Zawsze ostrzegałam ją przed udziałem w demonstracjach, ruchach ulicznych, ale ona nie słuchała, i którejś nocy się doigrała. Śmiertelnie postrzelona w zamieszkach… prowokatorka… Gdybym spaliła jej dokumenty jeszcze przed pogrzebem, nigdy nie dowiedziałby się, jak kontaktować się z Unią, po żałobie wróciłby na swoją bezpieczną posadę w ministerstwie informacji i nie sprowadzałby na siebie ciągle kłopotów. Im dłużej o tym myślałam, tym głupszy wydawał mi się jego pomysł. Mnie nic nie zrobią, za bardzo mnie potrzebują. Uwierzą, gdy powiem że podpity Marks wywiózł nie tego co trzeba, a akt zgonu zdążę spalić. Ale jeśli złapią go nim dotrze do ojca…
***
- Tak nagle? – brew prezesa służb specjalnych uniosła się w niedowierzaniu – Tak nagle zmarł? Nie sądzisz że to dziwne, że do tej pory czuł się świetnie, a teraz nagle … gdzie jest akt zgonu?
- Nie zabrałem – przełknąłem z trudem ślinę. Widział, że mam kaca.
- Doprawdy?
- Był tylko jeden, powiedziała, że musi go włączyć do dokumentacji…
- Trzeba było poprosić o kopię! – krzyknął, podnosząc się z krzesła. Mimowolnie odskoczyłem. Gdy był wściekły – był nieobliczalny.
- Jak raczysz dojść do siebie po imprezie na służbie – kontynuował szyderczo – dołączysz do ekipy, która właśnie jedzie do jego domu. Przeszukasz go od piwnicy po strych. Jak będzie trzeba, zębami dogryziesz się do fundamentów. Masz się dowiedzieć, co dokładnie zamierzał. A jak już przekopiesz jego dom, pojedziesz do lasu, znajdziesz miejsce w którym go wyrzuciłeś – bo obstawiam, że w twoim stanie nie przywiązywałeś wagi do takich pierdół jak miejsca wyrzutu zwłok, i sprawdzisz co miał przy sobie. I radzę Ci zdążyć przez objazdem grabaży.
- Tak jest szefie – wydukałem. Bałem się, że znów zabierze mi premię, jak wtedy, gdy pozwoliłem uciec kilku przeciwnikom politycznym. Tamtej nocy były urodziny mojego brata, tłumaczyłem. Tylko dwa piwa, tłumaczyłem, choć wypiłem dużo więcej. Nie wiedziałem, kiedy się wymknęli. Gdyby nie to, że sam pół nocy pisałem akty zgonu, listy do rodzin, i sprawozdania z zamieszek, które nigdy nie miały miejsca, prawdopodobnie nie skończyłoby się tylko na obcięciu premii.
- I jeszcze jedno – dorzucił, gdy naciskałem klamkę – Umyj się, na litość boską.

Ps. Zgodnie z ustawą o prawach autorskich i prawach pokrewnych z dn. 4 lutego 1994, każdy, kto rozpowszechni ten tekst bez podania autora, może już szykować portfel, bo grzywna czeka ;) no chyba, że zasłuży sobie na zakład karny, to nawet 3 latka grożą. A jak ktoś jeszcze sobie wymyśli zarabianie na moim tekście bez mojej zgody i wiedzy, to na i 5 lat może iść siedzieć ;)

piątek, 3 czerwca 2016

Student nie potrafi

Niestety, jak każdego studenta, i mnie dopadła sesja. Od jakiegoś czasu posty pojawiają się nieregularnie, co u kilku czytelników wywołało niepokój - czuję się poniekąd zobowiązana wytłumaczyć tę nieobecność. Poszukuję pracy, staram się nauczyć przynajmniej na 3, co spowodowało brak chęci i weny do pisania czegokolwiek (niestety egzaminy napisać muszę). Nie martwcie się - to nie potrwa długo, obiecuję, że za dwa tygodnie powrócę do regularnego dodawania postów i odpisywania na Wasze komentarze ;)

piątek, 27 maja 2016

O niepochlebnych recenzjach i wstrętnych hejterach słów kilka


Czasami, gdy czytam blogowe recenzje – uściślę, że chodzi o recenzje książek – w mojej głowie rodzi się jedno pytanie: serio?
Ja rozumiem, że o gustach się nie dyskutuje, że gust rzecz święta, chroniona ustawowo przed atakami bezwzględnych, plujących jadem hejterów. Ja rozumiem, że dla niektórych ludzi nie liczy się poprawność językowa, spójna fabuła, że gotowi są piać z zachwytu nad każdą książką dającą nadzieję na lepsze jutro, dreszczyk emocji… stop, bo jeszcze wpadnę w ten przeintelektualizowany styl, którego nie znoszę u innych. Ja rozumiem, że nawet jeśli blogerowi wpadnie w ręce kiepska książka, to 49% nie będzie chciało czasu swego cennego marnować na pisanie recenzji, 49% książkę spali w ogniu piekielnym przed dobrnięciem do strony czternastej, a pozostałe 2%... no napisze, że słaba ta historyjka. Narażając się na lawinę oburzeń, wzburzeń, i innych burzeń fanów recenzowanego arcydzieła. Ale dobrzy ludzie… słuchajcie! A raczej czytajcie… 

sobota, 14 maja 2016

Inni mają gorzej



Inni mają gorzej – ile razy słyszałeś to, zastanawiając się, co Ci to niby daje? Inni mają gorzej – no dobra, mają, Ci mityczni „oni” którzy wszystkich znają, wszystko o wszystkim wiedzą, i są punktem odniesienia w każdej dyskusji. Myślisz, że Twój problem Cię przytłacza? Myślisz, głupcze, że ja Cię tu pocieszać będę? Mylisz się! Jak śmiesz twierdzić, że Ci źle, skoro INNI MAJĄ GORZEJ. Te trzy słowa to magiczne zaklęcie, które daje niesamowitego kopa w dupę, poprawia humor, napędza do działania, i ogólnie jest magiczne. I wspaniałe. To właśnie chciałeś usłyszeć, głupcze?

piątek, 6 maja 2016

Lepsza literatura...


Dzisiejszy tekst jest nawiązaniem do tego. Tak, polemizuję sama ze sobą, możecie zacząć bić.

Ludzie dzielą się na mężczyzn i kobiety. Na dzieci, dorosłych i emerytów. Na pełnosprawnych i niepełnosprawnych. Na hetero, homo, bi i aseksualnych. Czy to ulega wątpliwości? Nie. W taki sposób można dzielić także zwierzęta, rośliny, napoje, rowery, filmy, i temat tego tekstu, czyli książki. Literatura piękna, sensacyjna, psychologiczna, biografie. Poezja, proza, dramat. Zbiory opowiadań, nowel, reportaży, powieści. Czy taki podział kogoś bulwersuje? Obraża jego uczucia literackie? Nie. Problem zaczyna się, gdy ludzi, zwierzęta, rośliny, napoje, rowery, filmy i książki, dzielimy na lepsze i gorsze.
Na czym miałaby polegać wyższość mojej literatury nad Twoją? Krytycy, recenzenci i elity, na mało ambitnych, niewiele dających czytelnikom książkach nie pozostawiają suchej nitki. Ja też nie lubię 50 twarzy Greya – poświęciłam się, próbowałam przeczytać. Nie wiem, czy fatalny styl to wina autorki czy tłumacza, bo nie odważyłam się sięgnąć po oryginał. I co z tego, że mój cichutki głosik dołączy do setek niepochlebnych recenzji prasowych, blogowych i prywatnych przy piwie z kolegami? Grupa docelowa w tej książce znajdzie odskocznię od nudnej, szarej codzienności, i zachwalać ją będzie pod niebiosa. Czyli książka osiągnęła wyznaczony cel – przyniosła zysk, stała się popularna. Nie posiada żadnych walorów edukacyjnych, niedociągnięcia fabuły wołają o pomstę do nieba, a mimo to autorka oraz wydawcy zarobili na niej fortunę. Czy przez to kiepska pod kątem zawartości książka, czyli w tym przypadku 50 twarzy Greya jest lepsza od klasyki?

sobota, 30 kwietnia 2016

Bo nikt jej jeszcze porządnie nie zerżnął...



Jest ładna. Nawet bardzo ładna. I pachy ma ogolone, czyli żadna feministka. Ubrana no jak, jak każda baba, buty, spodnie, bluzka, jakieś kolczyki, wisiorek, nie wiem, nie znam się na tych nazwach które one sobie wymyślają. Na włosach i makijażu też, no ale chyba o siebie dba skoro jedno i drugie dobrze wygląda.
Jest miła. Nawet bardzo miła. Kulturalna, nie krzyczy, nie oburza się gdy przepuszczam ją w drzwiach, czyli żadna feministka. Mówi, że lubi Beatlesów, że chciałaby mieć własne wydawnictwo kiedyś, że była na wakacjach w Hiszpanii. Fajna, może spytać o numer, może ją zaprosić na jakąś kawę, nie jesteśmy przecież dziećmi, nie będę ukrywał, że mi się spodobała… ale ona nie chce, dziękuje za randkę, nie rozumiem, przecież tak dobrze się gada, no czego mi brakuje? Gdzie jest problem?
Jest jeden problem.
Jest lesbijką.


niedziela, 24 kwietnia 2016

Jak podrywać w internecie?

Jak podrywać w internecie? To pytanie spędza sen z powiek wszystkim, którzy nie umieją podrywać w internecie. Dziś krótki, przyjazny internautom, humorystyczny poradnik, którzy uczyni z Was bogów flirtu w przestrzeni wirtualnej. UWAGA! Złamanie którejkolwiek z reguł skutkuje niepowodzeniem, fiaskiem oraz upokorzeniem. Poradnik jest darmowy.
1. Nie bądź brzydki ani rudy – to Cię skreśla od razu. Musisz zrobić sobie jak najładniejsze zdjęcie profilowe, i najlepiej gdybyś miał jakąś galerię selfiaczy, by nikt nie wziął Cię za fejka. Zdjęcia tylko pozowane, pod odpowiednim kątem, przy odpowiednim świetle, z zamyślonym bądź zaczepnym wyrazem twarzy. Następnie obowiązkowo retusz – wygładzanie cery wirtualną szpachlą, powiększanie oczu by zajęły co najmniej pół twarzy, drobna przeróbka mankamentów sylwetki i mamy hybrydę samego siebie, gotową zapewnić nam powodzenie w sieci. Tak uzbrojeni możemy przejść do punktu 2

czwartek, 21 kwietnia 2016

Człowiek człowiekowi człowiekiem

Parafrazując znane powiedzenie, chcę zwrócić Waszą uwagę na jedną, niesamowicie denerwującą rzecz: człowiek w drugim człowieku nie widzi człowieka. Zgodzę się, że wszyscy potrzebują identyfikować się z określoną grupą, że ewolucja, nie kwestionuję tego. Problem zaczyna się, gdy nie widzę w drugim człowieku człowieka, a przedstawiciela grupy przeciwnej. Będąc hetero, widzę lesbijkę. Będąc członkiem prawa i sprawiedliwości, widzę pana z platformy. Będąc bezglutenowcem, widzę wszystkożerców. Z góry nastawiam się na konfrontację z kimś obcym. Stąd prosta droga do zamykania się w swoich „grupkach”, powstawania stereotypów, i wyssanych z palca oskarżeń.
Singielki zarzucają kobietom w związkach mniejszą swobodę, wyrzeczenie się części swojej wolności, czasami wskakiwanie komuś do łóżka z powodów bardziej „materialnych” niż miłość lub desperację „bo ona to bez chłopa nie wytrzyma”. Natomiast szczęśliwe narzeczone i mężatki tylko czekają, aż koleżanka singielka zaostrzy sobie pazurki na ich faceta. Straszą, że zegar biologiczny tyka. Albo szydzą, że stara panna, że nikt po prostu nie chciał takiego kaszalota/karierowiczki/feministki.

niedziela, 17 kwietnia 2016

Gdy gej chciałby miec dziecko...



Temat-rzeka. Najczęściej poruszany, gdy trzeba zająć społeczeństwo czymś innym niż aborcja i in vitro, aby ukryć niewygodne ustawy wędrujące raźno przez sejm i senat prosto pod prezydenckie pióro. Adopcja dzieci przez pary homoseksualne – czyli miłość kontra utarty schemat rodziny. W świetle polskiego prawa pary jednopłciowe nie mają nawet możliwości zawarcia związku małżeńskiego – o adopcji nie wspominając. Gdzie więc tkwi problem i jak go rozwiązać – jeśli się da?

czwartek, 14 kwietnia 2016

Czy wegetarianizm szkodzi?



Czy 75-letnia katoliczka, chodząca regularnie na niedzielne msze, jest denerwująca i zniechęca do religii? Nie. A stanie się taka, gdy dorwie fotoreportera i wykrzyczy do kamery „antychryści i Biedroń do piekła”?
Czy zapalony biegacz, przygotowujący się do maratonu, jest denerwujący i zniechęca do uprawiania sportu? Nie. A stanie się taki, kiedy zacznie spamować endomondo i grozić znajomym śmiercią z niebiegania?
Czy homoseksualista rozumiejący to, że nie każdego obchodzi jego życie prywatne, i że jeśli nie dostanie podwyżki, to wina jego wyników a nie homofobii szefa, jest denerwujący i zniechęca do siebie? Nie. A stanie się taki, gdy pozwie szefa za dyskryminację, mobbing i prześladowanie, chociaż jego koledzy z pracy dają z siebie dużo więcej wysiłku i bardziej na podwyżkę zasłużyli?
A wegetarianin kochający zwierzęta, jedzący to, co lubi i częstujący swoimi „dziełami” zaciekawionych przyjaciół, jest denerwujący i zniechęca ludzi do wegetarianizmu? Nie. A stanie się taki, gdy zacznie po wspomnianych przyjaciołach krzyczeć, że jedzą trupy, i docinać „Oby Ci ten schab w biodra poszedł”? W takiej właśnie sytuacji wegetarianizm staje się szkodliwy. Tak, jestem wegetarianką, która zamiast wspierać każdą formę „promocji” tego stylu życia, ma pretensje do ludzi, z którymi stoi po jednej stronie barykady. Jestem wegetarianką, która nie lubi wysłuchiwać morałów o wspaniałości mięsa, i szanuje tych, którzy nie chcą wysłuchiwać wegemorałów. Jestem wegetarianką, która nie strzela laserami z oczu na widok człowieka jedzącego kanapkę z szynką. Takich osób, które nie wtrącają się w cudze nawyki dietetyczne, są tysiące.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Największe szczęście świata to ... (wpis gościnny)

Tekst gościnny autorstwa Angeliny Caligo, młodej i ambitnej pisarki i blogerki. Jedna z pierwszych w blogosferze pisząca o życiu codziennym lesbijek - bardzo wymowna nazwa Polki gorszego sortu, i pierwsza która pokazała mi, jak szerokie można mieć perspektywy. Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam smacznego :)

Nie jesz dobrych rzeczy, nie szanujesz życia.
Dużo, dużo jedzenia. Lodówki jedzenia. Jedzenie w każdym miejscu na ziemi. Jedzenie dla wszystkich – jeżeli pójdę na paradę równości w tym roku, to takie napisy będę nosić na transparentach. A co, skoro wszyscy tam gadają o seksie, a nie o koniecznej równości między parami, to ja mogę sobie gadać o największym dobru tego świata.
Nawet ostatnio miałam przyjemność słuchać tego szeptania: Puk, puk, jesteś tam? No, wstawaj. Zaraz musisz wyjść, a przecież beze mnie nie wypada. Będę smutny i zostanę gdzieś daleko, hen. Ukryję się. I zginę. Nikt tego nie lubi. A ty jeszcze mnie kochasz, chociaż nie chcesz tego mówić głośno, prawda? Spokojnie. Aż tak cię nie wsypię. Pamiętasz, kiedy byłaś dzieckiem, uwielbiałaś watę cukrową. Kojarzysz nadal ten smak? Miękka, klejąca się do palców puszysta masa. Było ci po niej cholernie niedobrze, ale co z tego – zapchałaś się jeszcze odpustowymi orzeszkami, żelkami i… ostatnio potrafiłaś wcisnąć w siebie kilka baklav, pamiętasz? Wrzesień, święto kwiatów, Skierniewice; kręciło ci się z tego szczęścia w głowie.


niedziela, 10 kwietnia 2016

Perypetie młodych i zdolnych



Każdy człowiek, niezależnie od wieku, płci, wykształcenia czy seksualnych preferencji, przynajmniej raz w swym nudnym życiu musiał zrobić zakupy w sklepie osiedlowym. Za ladą znana wszystkim pani, nazwijmy ją Grażynka. Powiernica, doradca klienta ds. wyposażenia lodówki, czasami psycholog – sklepowa o stu twarzach. Pogodnej i uśmiechniętej, zarezerwowanej dla klientów, którzy zwykle zostawiali 100+. Zniecierpliwionej dla dzieciaków, kupujących jedynie gumę za 0.99 w drodze ze szkoły. Podejrzliwej dla tych, których wcześniej na osiedlu nie widziała. I zjadliwej dla tych, którymi pogardza – czyli kupujących jak najmniej, jak najtaniej, bo oszczędzają, bo nie mają, bo nie potrzebują… czy to ważne? Sto twarzy jednej sklepowej. 

czwartek, 7 kwietnia 2016

Nietestowane na zwierzętach kremy do depilacji

Kolejny post o kosmetykach nietestowanych na zwierzętach. Dziś na tapecie produkty dotyczące zarówno mężczyzn, jak i kobiet - czyli kremy do depilacji.

Porcja pierwsza - żele pod prysznic
Porcja druga - kremy i balsamy do ciała


Joanna
Krem do depilacji ciała


wtorek, 5 kwietnia 2016

Rodzice homoseksualistów - z przymrużeniem oka



 Bez zbędnych wstępów – reakcje rodziców po wiekopomnym „mamo, tato jestem gejem/lesbijką” – z przymrużeniem oka ;) post oczywiście nie ma na celu obrażania niczyich uczuć.

Entuzjasta
Rodzic nowoczesny, uwielbiający wszystko, co nowe, nieznane egzotyczne. „Kocham Cię moje dziecko! Ciebie i Twoją dziewczynę/chłopaka” – mówi, zalewając się łzami. Strzela laserami z oczu w każdego, kto spojrzy krzywo na jej syna lub córkę. „Ten kraj to jakaś parodia! Jak mogą nie chcieć dać wam ślubu? Podłe! Jeszcze ciasta?” – pyta zatroskana mama. Odmalowuje swój dom w kolory tęczy, a koleżanki z pracy uświadamia, ilu znanych aktorów, do których wzdychają w tajemnicy przed swoimi mężami, też ma mężów. Rodzic entuzjasta najczęściej występuje wśród płci pięknej. A wśród płci brzydkiej…

niedziela, 3 kwietnia 2016

Skąd biorą się kiepskie książki?



Zwykle w odpowiedzi na to pytanie padają dwa różne stwierdzenia: z braku talentu autorów, lub z kiepskiego gustu czytelników. Gdzie leży prawda? Arystoteles podpowiada, że pośrodku. Czy ma rację? Ma. Potencjalni nabywcy od książek zbyt wiele nie oczekują, więc autorzy piszą książki niższych lotów, bo tylko takie się sprzedają. Ludzie książki niższych lotów kupują i spadają ich wymagania. Koło się zamyka. Co było pierwsze: jajko czy kura?

piątek, 1 kwietnia 2016

No hej, co tam?

Jako osoba spędzająca trochę czasu na portalach/grupach dla LGBT, pragnę zwrócić Wam uwagę na ciekawe zjawisko. Nazywa się „Hej, co tam?”. Czy występuje na innych czatach, serwisach dla singli z aspiracjami i pozostałych wynalazkach dla zagubionych w internecie – nie wiem. Na społecznościach wszelakich dla LGBT jest to codzienność.


środa, 30 marca 2016

Z przymrużeniem oka - rodzice wegetarian i wegan



Z przymrużeniem oka – o rodzicach wegetarian, wegan i ich reakcjach na zmianę diety dzieci. Post nie ma na celu obrażania niczyich uczuć dietetycznych.

Masz katar? To przez to Twoje wegetariaństwo!
Wegetarianizm i weganizm to przyczyny wszelkich katarów, bólów głowy, dupy i zapaleń oskrzeli. Mięcho to natomiast remedium na każdą chorobę. Zjedz kotleta synuś, to odporność lepszą będziesz miał, i Ci ten katar od razu przejdzie. Głowa Cię boli córuś bo mięsa nie jesz i niedobory masz! Żelaza Ci brakuje! Pójdziemy do mojej pani doktor albo do dietetyka, i ona Ci powie że jak nie będziesz jeść mięsa to umrzesz! Temu typowi nie wytłumaczysz, że ograniczenie ilości tłuszczów nasyconych wpływa korzystnie na krążenie, zapobiega miażdżycy, zawałom serca i wielu innym zaburzeniom. Nie wytłumaczysz, że masz katar bo teraz taki sezon że wszyscy chorzy. Ten typ do końca Twoich porośniętych trawą dni będzie leczył wszystkie Twoje choroby schabowym, finis.



poniedziałek, 28 marca 2016

Parady równości - tak czy nie?



Jedni je kochają, inni nienawidzą. Jedni namiętnie na nie chodzą, inni unikają ich jak ognia. Jedni widzą w nich nadzieję na wywalczenie swoich praw, inni – największą przeszkodę. Parady równości mają tyle samo zwolenników, co zagorzałych przeciwników. Czy faktycznie dają „coś” społeczności LGBT? Jak widzi je społeczeństwo? Na te – i wiele innych pytań – postaram się dziś odpowiedzieć.

Mój blogowy konsultant Janusz właśnie włączył tvn. „Założy jeden z drugim kolorowe majty, wyjdzie w środku dnia na ulicę i wymachuje tęczą ludziom porządnym przed oczami! Wstyd!”. Pogląd Janusza, choć krzywdzący, podziela 90% społeczeństwa. Że te parady równości to w sumie gejparty bez większego sensu. Że tylko poprzebierani idioci z gołym tyłkiem tam paradują. Przecież tak pokazali w tvn, więc to musi tak być. Szkoda tylko, że tvn pokazuje wszystko, od leków na hemoroidy po matki karmiące, przerysowane i przejaskrawione. No bo który Janusz słuchałby długiego, nudnego wywodu spokojnej lesbijki z tytułem magistra, kiedy po drugiej stronie parady inna lesbijka, wymachując tęczową flagą, wydziera się… ona sama chyba nie wie na jaki temat.

sobota, 26 marca 2016

Kosmetyki nietestowane na zwierzętach - kremy i balsamy do ciała



Przed dzisiejszą porcją kosmetyków, którymi Chińczycy nie wypalali królikom oczu, podzielę się z Wami moim bólem rzyci (piękne określenie na dupę). Zostałam niesłusznie oskarżona o szerzenie herezji odnośnie testów na zwierzętach, bo przecież Unia zakazała, i w ogóle dziś nikt tak nie testuje, co ja i reszta wegeświrów za głupoty opowiadamy! Wydawało mi się, że moje tłumaczenie, jak sytuacja wygląda, jest jasne. Producent oferujący swoje produkty w Chinach zgadza się na przetestowanie ich na zwierzętach oraz sfinansowanie tych testów. A skąd producent bierze pieniądze? No ze sprzedaży. A jeśli oferuje kosmetyki i w Chinach i w Polsce, to czysto teoretycznie – czy pieniądz zarobiony w Polsce, za jakiś czas i w innej walucie, może zostać wydany na owe testy? Ano może. Firma która w Unii nie testuje, a w Chinach tak = firma testująca. Amen. Jaśniej już się nie da. Jeśli jeszcze ktoś będzie miał jakieś „ale” popełnię mentalne harakiri. Koniec bólu rzyci.
Żele pod prysznic mamy już za sobą, jesteśmy czyści, świeży i pachnący. W dzisiejszym poście też coś dla całego ciała – kremy i balsamy.

środa, 23 marca 2016

Cyrk bez zwierząt


Dziś internetowa, całkowicie darmowa wycieczka do cyrku! Nie chodzisz do cyrku? Tym lepiej. Masz teraz niepowtarzalną okazję do podziwiania wysiłków i efektów ciężkiej pracy tabunu ludzi! Na sam początek na scenę wychodzi pan z batem oraz tygrys. Tygrys szczerzy zęby w uśmiechu godnym reklamy testowanej na zwierzętach pasty do zębów i z radością tańczy i śpiewa dla publiki. Treser jest z niego tak dumny, że w nagrodę co każdy numer go głaszcze. Batem. W końcu to nasz etatowy pracownik z umową na czas nieokreślony, musimy go dobrze traktować za te wszystkie zyski, jakie nam przynosi.
Podoba Ci się przedstawienie? Teraz najważniejszy moment naszej wycieczki. Czy ten tygrys trafił do cyrku na rozmowie kwalifikacyjnej? A jego kumple lwy z boksu obok? Same się zgłosiły na treningi robienia dziwnych pozycji i skakania bez celu po małej przestrzeni? Same wsadziły się do boksów czy innych klatek? Nie. Te decyzje podjęli za nich ludzie. Nie będę Cię tutaj katować zdjęciami zakutych w łańcuchy słoni, pokrwawionych tygrysów czy zagłodzonych lwów – zakładam że nie każdy ma do tego nerwy. Dla zainteresowanych - Bóg Google jest w posiadaniu tych zdjęć.

poniedziałek, 21 marca 2016

Jak kiedyś "leczono" homoseksualizm?



W XXI wieku homoseksualista ma jak pączek w maśle. Jak to? – oburzą się zaraz obrońcy praw gejów, feministek i kamieni. Jak dwie dziewczyny trzymające się za ręce mogą oberwać owym kamieniem na ulicy? Jak zadeklarowany gej ma mniejsze szanse na dostanie pracy niż kolega z identycznymi kwalifikacjami, ale z żoną i dwójką dzieci? A no tak to, że te dziewczyny mogły wyjść na ulicę trzymając się za ręce, a ten pan mógł kwalifikacje zdobyć i ubiegać się o pracę. 50, 100, 200 lat temu, ciężko byłoby to zrobić z zakładu karnego lub psychiatrycznego. Dziś powrót do przeszłości – czyli jakimi nieraz absurdalnymi, a nieraz brutalnymi metodami próbowano leczyć homoseksualistów.
Już średniowiecze miało swoje sposoby na gejów – gruszki. Przyrząd ten działał trochę jak balon – wkładany w wybrany otwór ciała, po kręceniu korbą rozszerzał się. W który otwór ciała, domyślcie się sami. Oczywiście nie służyło to leczeniu, przynajmniej nie w dzisiejszym znaczeniu tego słowa. Praktyki tego rodzaju miały się świetnie przez wiele stuleci – aż do początków wieku XIX, choć ich natężenie stopniowo malało. Zamiast torturować, zaczęto homoseksualistów izolować, nazywając ich orientację ”degeneracją mózgu”.
Późniejsze lata były dla "degeneratów" łaskawsze – jeśli za łaskawe uznamy

sobota, 19 marca 2016

Jak być pięknym nie krzywdząc?


Dziś pierwszy post z serii: jak być pięknym nie krzywdząc. 90% stylowych pań o ciężkim do określenia wieku oraz metroseksualnych panów z reklam swój wygląd i niepowtarzalny zapach zawdzięcza wypalonym oczom królików. No i szczurów. Nie zapominajmy o szczurach. 
O dziwo, wśród firm testujących na zwierzętach swoje cudowne, czyniące nasze życie szczęśliwym produkty, znajdują się te najpopularniejsze, dostępne w każdym kiosku, drogerii, markecie. W Unii Europejskiej obowiązuje całkowity zakaz tego rodzaju praktyk, więc można pomyśleć – jesteśmy bezpieczni, mamy czyste ręce (umyte mydłem testującej firmy). Nic bardziej mylnego!

czwartek, 17 marca 2016

Jak nie zdobywać czytelników? Część II

Dziś część druga wpisu z serii jak (nie) zdobywać czytelników – tak tak drogi blogerze, ta lista sposobów na zniechęcenie do siebie publiki nigdy się nie kończy. Nawet jeśli ktoś sądzi, że wyczerpał już wszelkie możliwości, przyjdzie niewyżyty, nieobyty człowiek do Internetu i spieprzy to lepiej! Poprzednie sposoby (do przeczytania tutaj) związane były z promowaniem swojej radosnej twórczości – dzisiejsze zwrócą Wam uwagę na jej treść. 

1. Ortografia, ortografia i jeszcze raz ortografia – wiem, że w XXI wieku szacunek dla ojczystego języka jest obciachem. Że żaden szanujący się swag nie napisze kilku zdań po rząd bez błędu. Że osoby zwracające wspomnianym swagom uwagę są upominane – przecież to nie ma znaczenia, wiadomo o co c

wtorek, 15 marca 2016

Jak nie dać się zwariować mięsożernym trollom?



Ciężkie jest życie wegetarianina. A weganina to już w ogóle! Na każdym rogu stoją tabuny mięsożernych trolli, próbujących przekonać nas do jedynego słusznego schabowego. Najlepsze wege smaczki zebrane w jednym miejscu – czyli argumenty mięsożerców, z jakimi dzisiejsi bohaterowie się dzielnie zmierzyli. Smacznego ;)

 

 „Umrzesz bez tego białka. Gdzie Ty znajdziesz białko, jak nie w mięsie? – tłumaczenia milion razy tego samego mnie znudziło, zwykle po prostu ignoruję i robię swoje. A najbardziej rozbrajające są komentarze: Człowiek został tak stworzony, że mięso jeść musi – na to zwykle pokazuję moje wielkie lwie kły :)”
„Jak miałem z 16 lat, ciotka na imprezie rodzinnej, jakaś Wielkanoc była, podleciała do mnie z przejęciem, i szepnęła na ucho: od soi ptaszek się zaczyna kurczyć. Niestety nie przekonała mnie, na szczęście racji nie miała :D”

poniedziałek, 14 marca 2016

Nieznane oblicze Andy'ego Warhola - wpis gościnny



Urodzony trzydzieści lat za późno, pseudo artysta, przedstawiciel pseudo sztuki, dobrze zapowiadający się człowiek medialny, bloger (polecam kliknąć, jest świetny - przyp. red.), indywidualista, innowator a w przyszłości skandalista- Mateusz Zieleźnik. Dziś wyciąga z grobu Andy'ego Warhol'a, by opowiedział nam trochę o swoich dziełach, nasyconych erotyką, którą czerpał z najbardziej brudnych zakątków swojej fantazji. A tworzył on w czasach pop artu...
Sztuka pop artu zapisała się na kartach historii jako kontrowersyjny, innowacyjny oraz eksperymentalny nurt, reprezentujący powojenną rzeczywistość. Przedstawiciele pop artu często przedstawiali te same cechy. Skandaliści, indywidualiści, innowatorzy. Tacy byli twórcy tamtych lat. Dziś przyjrzymy się sylwetce jednego z najbardziej znanych i sztandarowych artystów pop artu.
Andy Warhol.

sobota, 12 marca 2016

Soja - fakty, mity, legendy

Niektórzy ją kochają, inni nienawidzą. Ma tylu zwolenników, co przeciwników. Lek na całe zło świata czy winna całego zła na świecie? Przed państwem soja!

Tematu soi nie da się wyczerpać – gdybym miała w tym tekście zawrzeć wszystkie opracowania naukowe, wyniki badań i opinie ekspertów, jakie znalazłam, nie wystarczyłoby mi bloga. Wzięłam pod uwagę jedynie kilka wiarygodnych (moim zdaniem) tekstów z różnych lat, pisanych przez niepowiązane ze sobą osoby lub instytucje. Post ten nie jest ani biblią, ani rozstrzygnięciem ogólnoświatowej kłótni o soję – są to tylko zebrane przeze mnie informacje, które nie muszą zgadzać się z posiadanymi przez Was. Jeśli uważasz poniższy tekst za wegetariański stek bzdur – uzasadnij to w komentarzu, chętnie się czegoś dowiem :)
Soja jest używana na Dalekim Wschodzie od

czwartek, 10 marca 2016

Kobiety z reklam vs rzeczywistość - obalamy mity!



Wieczna wiosna, uśmiechnięta rodzina nie tylko na zdjęciu, odchudzające słodycze. Szminka dzięki której dostaniesz awans, śpiewające żelki, mężczyzna Twoich marzeń noszący w torebce taki sam Perwoll jak Ty, magiczny płyn do naczyń pozwalający Ci żyć normalnie, a nie zmywać dniami i nocami. Piękny świat? Wystarczy, że weźmiesz prostą i tanią wypożyczkę, a będziesz mógł mieć to wszystko!
W reklamie wszystko jest możliwe. Zależnie od wciskanego ludziom produktu, szczęście daje guma do żucia, samochód, bielizna za 500 zł lub tabletka przeciwbólowa. Reklamy tworzą świat utopijny – ewentualnie świat skrajnie nędzny, brzydki i walący się w gruzy, na co remedium jest reklamowany produkt. W reklamach nie ma miejsca na rzeczywistość. I nie, nie będzie to post o marketingu, co może sugerować wstęp. Będzie to post o stereotypach. Zaskoczeni?

Reklamy maści wszelakiej tylko powielają, czasami wręcz wyolbrzymiają pewne stereotypy. A dla kogo reklamy są najmniej łaskawe? Dla kobiet - wszystko, co wywalczyły feministki przez ostatnie dekady traci znaczenie po włączeniu telewizji czy radia. Za każdym razem, gdy Polsat przestaje męczyć nas filmem i pokazuje właściwy repertuar, dostajemy

wtorek, 8 marca 2016

Czym jest kobiecość? - wczoraj i dziś


Tematycznie na dzień kobiet - o kobiecości :)
Rok 2016, główna ulica w dużym mieście. 7:41. Słońce świeci, ptaszek śpiewa, wszyscy radośnie, tanecznym krokiem zmierzają do ukochanej pracy. Środkiem chodnika idzie ubrana w długą, rozkloszowaną suknię kobieta o rozmarzonym spojrzeniu. Perfekcyjnie ułożone brązowe loki zdobi kapelusz, umocowany zieloną wstążką dopasowaną do sukienki. Omiata wzrokiem witryny zamkniętych jeszcze sklepów, i zastanawia się jakie rękawiczki będą najlepsze na popołudniowe przyjęcie, na które przyjdzie Ashley… Zaraz, co robi Scarlett O’Hara w centrum miasta w XXI wieku? Każdy, kto zobaczyłby tak wystrojoną kobietę z poprzedniej epoki, postukałby się w czoło lub polecił jej swojego terapeutę (bo nie wierzę, że poprosiłby o autograf). Dziś płeć piękna podkreśla swoje piękno inaczej - wąskimi dżinsami lub dobrze skrojoną garsonką. Zamiast

niedziela, 6 marca 2016

Nie wstydź się!



Bądź kobietą wyzwoloną! Bądź prawdziwym facetem! – krzyczą z każdej strony media. Wyrażaj swoje zdanie (nawet jeśli go nie masz)! Powiedz kim jesteś naprawdę (chociaż mało kogo to interesuje)! JESTEŚ WYJĄTKOWY (wśród 7 miliardów ludzi na ziemi nie ma nikogo takiego jak Ty)! Można powiedzieć, że ekshibicjonizm psychiczny – i fizyczny – jest dziś kartą przetargową do osiągnięcia sukcesu, bycia znanym, niekoniecznie szanowanym, ale grunt, że znanym. Sukces=bycie znanym. Można pomyśleć – w tym szalonym XXI wieku wszyscy są

piątek, 4 marca 2016

Jak nie zdobywać czytelników?

Internet, a w szczególności blogosfera, pełna jest ludzi z aspiracjami na celebrytów. Pragnących sławy, jak najlepszych statystyk i uwielbienia dla ich blogowych dzieł. Niestety, nie mających świadomości, że są celebrytów idealnym przeciwieństwem? Dlaczego? O tym na samym końcu notki – to dla tych, którzy scrollują zamiast czytać. Jeśli jednak zdecydowałeś się najpierw przebrnąć przez poradnik „Jak nie zdobywać czytelników?” – ucz się na cudzych błędach, bo jesteś ostatnią

środa, 2 marca 2016

LGBT w sztuce - czyli znów zaginamy Janusza Polaka :)

Homoseksualizm to wymysł XXI wieku – mówi mój blogowy konsultant Janusz Polak. - Pajace jakieś, faceci w kieckach, baby w dresach, co to w ogóle jest? Ten projektant mody pedał mówi, że robi sztukę? A co ci dewianci mogą wnieść do sztuki? – Janusz zapala papierosa (marki nie podam, bo lokowanie produktu) i gniewnie przeskakuje z kanału na kanał. Grażyna w kuchni jak zawsze smaży schabowe.
Ano, mogą dużo wnieść. Zła wiadomość? Mam jeszcze gorszą – wnoszą od tysięcy lat. Malarze, pisarze, filozofowie, wreszcie filmowcy, twórcy i bohaterowie dzieł – dla każdego coś fajnego, do wyboru do koloru,. Część pierwsza – bo ci dewianci stworzyli tak dużo wszystkiego (!), że jeden post tego nie udźwignie. Janusz odwraca głowę i

wtorek, 1 marca 2016

Wegetarianizm - z czym to się je?



Wegetarianizm – dieta homoseksualistów i cyklistów, objaw skrajnego lewactwa i symbol Unii europejskiej. Polega na spożywaniu wszelkiego rodzaju traw, i szerzeniu informacji, jakoby mięso było w rzeczywistości martwymi zwierzętami.

Tak widzi wegetarian większość Januszów i Grażyn Polaków, konsumentów schabowego. Bardzo dużo kucharzy, kelnerów oraz cioć na imieninach żyje w przekonaniu, że wegetarianie jedzą ryby. Jak to jest z tym wegetarianizmem? Krótki przewodnik, odrobina

niedziela, 28 lutego 2016

Książkowo bez narzekania


Kolejny raz palce świerzbią, by wrzucić tu esej na temat braku jakiejkolwiek kultury w kulturze XXI wieku. Kolejny raz klawiatura sama układa litery w pełne jadu i nienawiści zdania. Kolejny raz mam ochotę zacząć uprawiać nasz sport narodowy – narzekanie. Na co tym razem? Na współczesną literaturę.
Ilu „znawców” tyle teorii spiskowych. Że iluminaci sterują wszystkim. Że media i sztuka specjalnie zaniżają poziom, aby utrzymać społeczeństwo w najciemniejszym kącie głupoty. Że kiedyś trzeba było być człowiekiem renesansu, aby zaistnieć, dziś natomiast ludzie wszechstronni są ignorowani na rzecz pustych, krzykliwych debili. Ale! Nie byłabym sobą bez choć jednego ale. Dobre książki jeszcze nie umarły, a nawet mają się całkiem nieźle. Zapraszam na kolejny nieobiektywny nieranking, tym razem uwzględniający nowsze pozycje. Smacznego ;)

1. Umberto Eco – Zapiski na pudełku od zapałek

Niedawno zmarły, znany głównie jako autor „Imienia Róży”. Tej książki reklamować nikomu nie trzeba – a kto słyszał o „Zapiskach na pudełku od zapałek”? Zbiór krótkich, ociekających

piątek, 26 lutego 2016

Homoseksualizm - mity i podania ludowe


Homoseksualizm to bardzo dotkliwa, zaraźliwa, rozprzestrzeniająca się w dużych miastach choroba. Objawy: lewactwo, wegetarianizm, noszenie kolorowych ubrań, w skrajnych przypadkach delikwent zamienia się w tęczę.
Biseksualizm to lżejsza odmiana homoseksualizmu. Delikwent chce być modny, ale nie umie opanować pociągu do płci przeciwnej, więc wybiera rozwiązanie połowiczne. Łatwiejsze w leczeniu, przypadki zamiany w tęczę nie zostały odnotowane. Badania w toku.
Pomimo najszczerszych chęci, taki obraz osób o orientacji innej niż heteroseksualna rysuje się w

czwartek, 25 lutego 2016

Za co nie lubię mojego ulubionego reżysera?



Tak, dobrze przeczytałeś. Nie lubię go, a konkretnie jego filmów. Zaraz, przecież napisała, że to jej ulubiony reżyser. Jak można nie lubić kogoś, kogo się … lubi? O co chodzi?
Chodzi o Woody’ego Allena. Zapewne kojarzysz tego pana, a przynajmniej ja mam taką nadzieję – wiara w ludzkość jeszcze nie umarła. A nawet jeśli to nazwisko nic Ci

środa, 24 lutego 2016

Jak być wegetarianinem i nie zwariować?

 
Wegetarianizm to rezygnacja z mięsa i ryb. 

Tak sądzisz? BŁĄD! Wegetarianizm to po prostu szacunek dla zwierząt - nie wiem czy pamiętacie z lekcji biologii, że człowiek to też zwierzę (ssak naczelny z rodziny człowiekowatych). Wegetarianizm nie ogranicza się jedynie do diety - to także rezygnacja z produktów skórzanych, z futer, z produktów testowanych na zwierzętach, i wielu, wielu innych drobnych, niepozornych czynności, które według hejterów i tak zwierzątek nie uratują. Dzisiejszy świat, pełen skór syntetycznych i parówek sojowych (o których też napiszę) wydaje się być rajem dla wegetarian, wegan, bezglutenowców i innych lewaków. KOLEJNY BŁĄD! Życie wegetarianina w XXI wieku w "Polsce w ruinie" (wyrwane z kontekstu jak każda wypowiedź każdego polityka) to jazda bez trzymanki po drodze pełnej

wtorek, 23 lutego 2016

Książki, które polecam każdemu, z uwzględnieniem wieku, płci i czynników demograficznych

Upodobań potencjalnych czytelników nie uwzględniam z dwóch powodów. Pierwszy - jest ich za dużo. Drugi - wśród książek, które polecam, każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Nie, nie piszę zbioru recenzji. Jest to bardzo subiektywny, ograniczony do znanych mi książek zbiór nierecenzji. Kolejność przypadkowa.

1. Vladimir Nabokov - Lolita 
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/141942/lolitaMyślę, że tej pozycji nie trzeba nikomu przedstawiać.  Dorosły, powiedziałabym starzejący się mężczyzna zakochany w dorastającej dziewczynce. Vladimir Nabokov stworzył postać

poniedziałek, 22 lutego 2016

Dlaczego "ukryta prawda" jest lepsza niż literatura?



Tytuł przewrotny, podobnie jak treść posta. Jeśli podobnie jak ja, nałogowo czytasz książki, a później nałogowo odmóżdżasz się oglądając wybitne polskie seriale fabularno-dokumentalne, prawdopodobnie zrozumiemy się bez słów. Jeśli jednak nie należysz do jednej z tych grup, bądź (o zgrozo) do żadnej, zebrałam w kilku punktach wszystko, co

niedziela, 21 lutego 2016

Z perspektywy LGBT - homopropaganda




Tak, należę do środowiska LGBT (chętnych odsyłam do pasjonującej lektury wikipedii). Wśród moich znajomych dużo jest osób homoseksualnych i biseksualnych, a także wymierającego już w mediach gatunku – hetero. Nie, nie klasyfikuję ani nie szufladkuję ludzi ze względu na to, która płeć ich pociąga. Oni w większości przypadków szufladkują się sami. O czym mówię? 
O tym, jak CZĘŚĆ (nie całość!!!) środowiska LGBT próbuje zabłysnąć w swoim otoczeniu (lub nie tylko swoim) tylko dzięki

sobota, 20 lutego 2016

Dlaczego pozwalamy smartfonom myśleć za nas?






Zaraz, przecież smartfony nie myślą! Jak urządzenie, które nie ma mózgu, może stworzyć coś takiego jak myśl?

Smartfon funkcji myślenia nie posiada. Jednakże, tak samo jak każdy komunikat jest dziełem odbiorcy, tak każdy smartfon ostatecznie jest "dziełem" użytkownika. Gdy użytkownik postanawia większość zadań, jakie wcześniej wykonywał jego mózg, powierzyć Bogowi Smartfonowi Nieomylnemu, zaczyna on myśleć sam. Dlaczego mamy zawracać sobie głowę

piątek, 19 lutego 2016

Szybkie powitanie i równie szybki poradnik


Podobno w przemówieniu pierwsze zdanie jest zawsze najtrudniejsze. A więc mam je już poza sobą - Wisława Szymborska. Tym cytatem wybrnęłam z kłopotu, jaki zwykle napotykają blogerzy przy pierwszej notce. Cześć, nazywam się (imię lub pseudonim) a blog będzie o (temat, który zdaniem blogera jest oryginalny i da mu mnóstwo wyświetleń). Na tym blogu nie będę poruszać tylko jednego konkretnego tematu, więc, drogi czytelniku, spodziewaj się wszystkiego i niczego. Recenzji, felietonów, satyry, przepisów na zupę pomidorową, filozofii... Coś dla każdego. 
A na dobry początek coś dla wegetarian, wegan i mięsożerców. Poradniki sprzedają się dziś jak świeże bułeczki, bo nikt