poniedziałek, 22 lutego 2016

Dlaczego "ukryta prawda" jest lepsza niż literatura?



Tytuł przewrotny, podobnie jak treść posta. Jeśli podobnie jak ja, nałogowo czytasz książki, a później nałogowo odmóżdżasz się oglądając wybitne polskie seriale fabularno-dokumentalne, prawdopodobnie zrozumiemy się bez słów. Jeśli jednak nie należysz do jednej z tych grup, bądź (o zgrozo) do żadnej, zebrałam w kilku punktach wszystko, co
powinieneś wiedzieć.

1. Victor Hugo czy Adam Mickiewicz pięknie opisywali realia, w jakich żyli. Scenarzyści „ukrytej prawdy” także opisują to, co widzą codziennie, w nie mniej piękny i wstrząsający sposób. „Ukryta prawda” jednak ma tę przewagę, że opowiada o XXI wieku. Za Mickiewicza nie było nawet radia.
2. Aby czerpać pełnymi garściami z dorobku najlepszych pisarzy świata, należy być przynajmniej doktorem, najlepiej literaturoznawstwa. Nabokov nie stworzył przecież swojej „Lolity” dla pierwszego lepszego, szarego człowieka z ulicy. Trudny język oraz skomplikowana tematyka jest przeszkodą nie do ominięcia. Ale nie martw się! W „Ukrytej prawdzie” bohaterowie są tacy jak Ty, przeżywają podobne sytuacje, mówią prosto, nieskomplikowanie, a jeśli nie zauważysz, że Grażyna właśnie poszła do sklepu – lektor Ci o tym powie! Czego chcieć więcej?
3. Pisarze to ludzie oderwani od rzeczywistości. Żyją w swoim świecie, piszą o sprawach wydumanych, tworzą postaci przerysowane, wyróżniające się z tłumu. Natomiast scenarzyści z telewizji dbają o to, by tematyka ich produkcji była zbliżona do codziennego życia, a bohaterowie tak codzienni i zwykli, jak tylko przeciętny Kowalski z pilotem może sobie wymarzyć.
4. Książki nie nauczą Cię życia! Co Ci po cierpiącym Werterze czy doktorze Fauście wchodzącym w pakty z dziwnym facetem podającym się za tego mitycznego Mefistofelesa? To Cię nie nauczy, jak obierać ziemniaki czy rozmawiać z nastoletnim synem o tym, skąd się biorą dzieci (nie martw się, on i tak już wie). Codzienne, zdawałoby się, prozaiczne sytuacje z „Ukrytej prawdy” pokazują, jak powinieneś się zachowywać w zwyczajnych sytuacjach życiowych. Każdy odcinek uczy, że krzykiem, awanturą i plotkami można rozwiązać wszystkie problemy.
5. Na książkę trzeba poświęcić od kilku godzin do kilku tygodni. Polskie seriale fabularno-dokumentalne trwają tylko godzinę, w co wliczone są reklamy mówiące nam dodatkowo jak żyć. Co za oszczędność czasu (no i pieniędzy)!
Mam nadzieję, drogi czytelniku, że powyższe punkty skutecznie zniechęciły Cię do czytania książek i poświęcenia całego wolnego czasu na oglądanie „Ukrytej prawdy” i innych podobnych seriali. Jeśli jednak pomimo wszystkich moich argumentów, nadal pragniesz przez resztę życia zwiedzać księgarnie, biblioteki i antykwariaty, a telewizor chętnie byś wyrzucił – osiągnęłam mój dobrze zakamuflowany cel ;) w następnym poście pojawią się książki, które polecam każdemu, z uwzględnieniem płci, wieku i czynników demograficznych.
 
Miłego czytania!

6 komentarzy:

  1. Super pomysł na post! :D W całym swoim życiu obejrzałam chyba z dwa odcinki Ukrytej Prawdy i od tej chwili już nic nie jest takie samo... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne odczucia oglądając to :) życie przed ukryta prawda było piękne :/

      Usuń
  2. Ja to bym jeszcze dodała, że żadna książka swoim zakończeniem nie zaskoczy tak, jak ,,Ukryta Prawda" :D A tak w pełni poważnie - kawał dobrego tekstu, czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Post trafiony w 10! Czekam niecierpliwie na kolejne fantastyczne teksty:)

    OdpowiedzUsuń

Nigdy nie zostawiłam odnośnika do swojego bloga pod cudzym postem, i od moich czytelników wymagam tego samego. Słupa ogłoszeniowego tutaj nie będzie, a komentarze z linkami usuwam.