niedziela, 28 lutego 2016

Książkowo bez narzekania


Kolejny raz palce świerzbią, by wrzucić tu esej na temat braku jakiejkolwiek kultury w kulturze XXI wieku. Kolejny raz klawiatura sama układa litery w pełne jadu i nienawiści zdania. Kolejny raz mam ochotę zacząć uprawiać nasz sport narodowy – narzekanie. Na co tym razem? Na współczesną literaturę.
Ilu „znawców” tyle teorii spiskowych. Że iluminaci sterują wszystkim. Że media i sztuka specjalnie zaniżają poziom, aby utrzymać społeczeństwo w najciemniejszym kącie głupoty. Że kiedyś trzeba było być człowiekiem renesansu, aby zaistnieć, dziś natomiast ludzie wszechstronni są ignorowani na rzecz pustych, krzykliwych debili. Ale! Nie byłabym sobą bez choć jednego ale. Dobre książki jeszcze nie umarły, a nawet mają się całkiem nieźle. Zapraszam na kolejny nieobiektywny nieranking, tym razem uwzględniający nowsze pozycje. Smacznego ;)

1. Umberto Eco – Zapiski na pudełku od zapałek

Niedawno zmarły, znany głównie jako autor „Imienia Róży”. Tej książki reklamować nikomu nie trzeba – a kto słyszał o „Zapiskach na pudełku od zapałek”? Zbiór krótkich, ociekających
ironią i dystansem do świata felietonów. Do wyboru do koloru – od sposobów na rozpoznanie filmu porno, przez sposoby na bycie Indianinem, po sposoby na biurokrację i uniknięcie rozlewu krwi przy załatwianiu spraw w urzędzie. Absurdy otaczającej autora rzeczywistości doprawione szczyptą krytycyzmu. I jak tu go nie kochać?

2. Hunter S. Thompson – Lęk i odraza w Las Vegas
Ręka do góry kto słyszał o tym ekscentrycznym, łysym panu. To teraz ręka do góry, kto słyszał o gonzo (i właśnie nie kliknął w link odsyłający do fascynującej lektury wikipedii). W „Lęku i odrazie w Las Vegas” rzeczywistość miesza się z wizjami naćpanego, pijanego Thompsona – alias Raoul Duke. Kilka dni, jakie on i jego przyjaciel Oscar Acosta – alias Dr. Gonzo, mieli spędzić w Vegas, pisząc relację z zawodów motocyklowych, pełne jest wszelkiego rodzaju narkotyków, i nieraz przerażających, nieraz obrzydliwych zwidów. Nie przekonuje Cię to do sięgnięcia po twórczość Thompsona? Dodam, że w czasie pogrzebu jego prochy zostały wystrzelone z armaty, przy akompaniamencie muzyki Boba Dylana.

3. Peter Carey – Historia pewnej mistyfikacji
Kupiłam tą książkę pod wpływem impulsu na straganach bukinistów – najlepszy impuls w moim życiu ;) Poeta – chcąc zażartować z wydawców i czytelników – tworzy innego poetę. Wymyśla historię jego życia, wygląd, rodzinę, a następnie uśmierca – i wysyła „jego” wiersze do redakcji jednej z gazet. Świetny dowcip? Do czasu, gdy wymyślony przez niego poeta zaczyna go nachodzić i domagać się wyjaśnień… Autor zdecydował się na ryzykowny zabieg – z ofiary zrobił kata. Stworzył postać jednocześnie odrażającą i budzącą współczucie, zepsutą wskutek doznanych krzywd. Jak mu się to udało? Sprawdź sam!

4. Michał Witkowski – Lubiewo
Tak, to ten pajac paradujący w kiecce po ekranie telewizora – za czasów, gdy „tym pajacem” nie był. Najpopularniejsza, i moim zdaniem najlepsza książka Witkowskiego – pełna humoru, sentymentu za PRL-em. Szara, polska rzeczywistość widziana oczami ciot (to nie obraza, lecz oryginalne określenie): pikietowanie, wyczekiwanie na lujów w krzakach, przeginanie się, drutowanie. Ironia przekraczająca granice absurdu: takiego Witkowskiego lubię, i do takiego zawsze wracam – wszelkie komentarze na temat jego obecnego wizerunku zbywam milczeniem. Bo tak.

5. Jack Kerouac – W drodze
To nie koniec sprawdzianu z nurtów literacko-kulturowych. Beat Generation – mówi to panu coś? (ale ten cytat to już wszyscy znają) Wyobraźcie sobie przejechać cały kraj autostopem, spać pod namiotem lub u przygodnie poznanych kumpli, wypróbować każdą możliwą dorywczą pracę, zwiedzić każdy zakamarek ojczyzny – od budynków oper bo dzikie pola – i nawet się nie zorientować, kiedy zajedziecie do Francji z tylnym siedzeniem pełnym wina, kobiet i śpiewu? O tym właśnie opowiada Kerouac w swojej książce, która dla beatników stała się wręcz biblią. Nonkonformizm, ciekawość świata, erudycja, spontaniczność – brzmi zachęcająco?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nigdy nie zostawiłam odnośnika do swojego bloga pod cudzym postem, i od moich czytelników wymagam tego samego. Słupa ogłoszeniowego tutaj nie będzie, a komentarze z linkami usuwam.