niedziela, 21 lutego 2016

Z perspektywy LGBT - homopropaganda




Tak, należę do środowiska LGBT (chętnych odsyłam do pasjonującej lektury wikipedii). Wśród moich znajomych dużo jest osób homoseksualnych i biseksualnych, a także wymierającego już w mediach gatunku – hetero. Nie, nie klasyfikuję ani nie szufladkuję ludzi ze względu na to, która płeć ich pociąga. Oni w większości przypadków szufladkują się sami. O czym mówię? 
O tym, jak CZĘŚĆ (nie całość!!!) środowiska LGBT próbuje zabłysnąć w swoim otoczeniu (lub nie tylko swoim) tylko dzięki
orientacji seksualnej - podobno czyni ich ona wyjątkowymi i godnymi przeprowadzenia wywiadu środowiskowego przez nudnych, szarych heteryków. O tym, jak CZĘŚĆ (nie całość!!!) środowiska LGBT nie odróżnia przejawów homofobii od zwyczajnej krytyki, z jaką każdy z nas się codziennie spotyka. O tym, że w mediach łatwiej jest zaistnieć mówiąc „jestem gejem, nic nie osiągnąłem, ale założyłem szalik w tęczę i wyszedłem na miasto” niż rozpracowując międzynarodową mafię sprzedającą naiwne nastolatki do domów publicznych na Ukrainie. Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że niektóre osoby homo- lub biseksualne myślą, że orientacja czyni ich wyjątkowymi? Że dzięki temu, że zakochują się w takiej a nie innej płci, powinni być lepiej traktowani? Na szczęście nie tylko ja. Za każdym razem, gdy jedynym argumentem wysuniętym naprzeciw, słusznej bądź nie, krytyce, jest „mówisz tak bo jesteś homofobem”, mam ochotę zapaść się pod ziemię. Za każdym razem, gdy zmanierowany do granic wytrzymałości chłopak podkreśla w każdym wypowiedzianym zdaniu, że jest gejem, mam ochotę pomachać mu przed nosem biografią Rocka Hudsona oraz Richarda Chamberlaina. Oni - tak sądzę - zdobyli rozgłos dzięki ciężkiej pracy, a nie skrzętnie ukrywanemu przez lata homoseksualizmowi. Oczywiście wiem, że są to tylko wyjątki – zazwyczaj 15-letnie (wybaczcie mi, wszyscy myślący i rozsądni 15-latkowie, to wina Waszych niemyślących, nierozsądnych kolegów) – od reguły, jednak smuci mnie fakt, że oczy mediów oraz opinii publicznej (tak, ani media ani opinia nie mają oczu) najczęściej zwracają się na takie właśnie wyjątki.
Osoby niezainteresowane tematyką LGBT, zazwyczaj zadowalają się tym obrazem kreowanym przez masowe media – zniewieściałego faceta i krzyczącej coś o feminizmie, nieogolonej pod pachami kobiety, za przejaw dyskryminacji biorących każde spojrzenie nieprzepełnione uwielbieniem. Czy w tej sytuacji homo, bi i trans, wiodący spokojne, zwyczajne życie, w stonowanych ubraniach, bez wypisanego „jestem gejem” na czole, mają prawo czuć się pokrzywdzeni? Czy osoby, które faktycznie walczą o równe prawa dla osób o innej niż heteroseksualna orientacji, mają dużo mniejsze szanse na powodzenie? Swoją opinię na ten temat wyraziłam już wystarczająco. Teraz czas na Twoją ;)

2 komentarze:

Nigdy nie zostawiłam odnośnika do swojego bloga pod cudzym postem, i od moich czytelników wymagam tego samego. Słupa ogłoszeniowego tutaj nie będzie, a komentarze z linkami usuwam.