wtorek, 8 marca 2016

Czym jest kobiecość? - wczoraj i dziś


Tematycznie na dzień kobiet - o kobiecości :)
Rok 2016, główna ulica w dużym mieście. 7:41. Słońce świeci, ptaszek śpiewa, wszyscy radośnie, tanecznym krokiem zmierzają do ukochanej pracy. Środkiem chodnika idzie ubrana w długą, rozkloszowaną suknię kobieta o rozmarzonym spojrzeniu. Perfekcyjnie ułożone brązowe loki zdobi kapelusz, umocowany zieloną wstążką dopasowaną do sukienki. Omiata wzrokiem witryny zamkniętych jeszcze sklepów, i zastanawia się jakie rękawiczki będą najlepsze na popołudniowe przyjęcie, na które przyjdzie Ashley… Zaraz, co robi Scarlett O’Hara w centrum miasta w XXI wieku? Każdy, kto zobaczyłby tak wystrojoną kobietę z poprzedniej epoki, postukałby się w czoło lub polecił jej swojego terapeutę (bo nie wierzę, że poprosiłby o autograf). Dziś płeć piękna podkreśla swoje piękno inaczej - wąskimi dżinsami lub dobrze skrojoną garsonką. Zamiast
zabawiać zakochanych mężczyzn na przyjęciach w wielkich hacjendach, rozdziela im obowiązki w wielkich firmach. Nie omdlewa z zachwytu nad automobilem kandydata na narzeczonego, tylko siada za kółko i ściga się z czasem o 7.30 rano. Czy w erze często źle rozumianego równouprawnienia, wywalczonego przez dzielne feministki, jest jeszcze miejsce na kobiecość? Jest. Tylko dzisiejsze pojęcie kobiecości znacznie odbiega od tego, jakie znamy z początku „Przeminęło z wiatrem” (ja też tylko widziałam ekranizację, nie przejmujcie się).



Nieprzypadkowo wybrałam właśnie ten film. Scarlett – genialna rola Vivien Leigh - którą poznajemy jako głupiutką, martwiącą się głównie o swój wygląd panienkę, staje się silną, stanowczą kobietą, umiejącą znaleźć wyjście z każdej sytuacji, nawet kosztem własnych wygód. Zamiast bujać w obłokach, zaczyna twardo stąpać po ziemi i podejmować przemyślane decyzje. Czy przez to, że przestała być naiwna i bezradna, utraciła swą kobiecość? Moim zdaniem nie.
Metamorfoza Scarlett idealnie obrazuje przełom w sytuacji kobiet, jaki przyniósł XX wiek. Kiedyś atrybutami prawdziwej damy były kapelusze, falbaniaste sukienki i wąska talia. Nie wypadało jej być mądrzejszą od żadnego mężczyzny, nie interesowała się polityką, a jej ulubionym zajęciem było rozmyślanie o księciu z bajki, który wzbudzi w niej uczucia inne niż poślubiony z rozsądku mąż. A dziś? Jakieś tam falbanki są, na koszuli przy dekolcie czasem, ale taka długa kiecka? Zabiłabym się biegnąc do pracy! I dlaczego miałabym ignorować sytuację w kraju, przecież muszę wiedzieć kto mną rządzi i na ile sposobów chce mnie okraść! A książę z bajki… niech lepiej zostanie w bajce i niech mu służba usługuje, ja nie mam na to czasu! I gdzie tu jest miejsce na kobiecość w czasach równouprawnienia, gdy kobiety przejęły większość dotychczasowych atrybutów mężczyzn?
Właśnie w tym, że przejęły te atrybuty i nie urosły im od tego brody. Właśnie w tym, jak nie pozwalają, by ktokolwiek uzależnił je od siebie i zarabiają własne pieniądze. W tym, jak jedną ręką prowadzą samochód, drugą rozmawiają przez telefon, trzecią karmią dziecko a czwartą poprawiają włosy. I w tym, jak dają w twarz mężczyźnie który bez pozwolenia łapie je za tyłek – przecież specjalnie ubrała taką kieckę żeby mnie sprowokować, to tylko baba! Kobiecością jest posiadanie własnego zdania, walka o swoje racje, spełnianie marzeń i osiąganie wyznaczonych celów. Kobiecością jest niezależność, dokonywanie samodzielnych wyborów i dbanie o siebie. Wszystkie te rzekomo męskie atrybuty, które kobiety przyswoiły, wprowadziły w życie i nie pogubiły się w tym. Kobiecość to nie falbaniasta suknia do ziemi i kapelusz – kobiecość jest tym, co mamy w sobie. Tak jak Scarlett odnalazła siłę, która pozwoliła jej przetrwać trudne czasy wojny i odzyskać dawne życie – my też odnajdźmy siłę, która nie pozwoli nam rozstawiać się po kątach. Ani szowinistom, ani feministkom, ani nikomu innemu, kto usiłuje wcisnąć nas w pewną rolę społeczną. To my decydujemy, jaką rolę na siebie weźmiemy – czy szczęśliwej i spełnionej matki czwórki dzieci, czy szczęśliwej i spełnionej niezamężnej pani kierownik. Czy poświęcimy się pisaniu, podróżowaniu, polityce czy rodzinie. Decyzja jest nasza – i to jest kobiecość.


15 komentarzy:

  1. Piękny post, w sam raz na dzisiejszy dzień. Masz całkowitą rację - mamy wolny wybór i same decydujemy o swoim szczęściu. Ważne, by robić to umiejętnie, przemyślanie i nie żałować wyboru :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za miłe słowa :) nie rozumiem nagonki "kur domowych" na "karierowiczki" i odwrotnie - w końcu każdy ma inną receptę na szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale dobrze napisane.. aż się wzruszyłam troszkę. Kobiecość mimo, że wygląda teraz nieco inaczej to i tak sprawia, że pomimo tego jak szybko czas biegnie i uciekają nam chwile, to potrafimy być piękne i mądre, dobrze gospodarować czasem, dokonywać szalonych ale też i poważnych wyborów! :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) kobieta w XXI wieku to istota wielofunkcyjna o niewyczerpanym potencjale. Chyba nadrabiamy te wszystkie lata gdy byłyśmy głównie tłem. Również pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Dokładnie! Nie dajmy sobie narzucić określonej roli. Pozostańmy sobą - kobietą spełnioną!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że myślimy tak samo :)

      Usuń
  5. Dla mnie kobiecość to pewien rodzaj niedosłownie rozumianej, miękkiej i elastycznej siły, to potęga w czułości, innego rodzaju niż męska wrażliwości. Ten nieuchwytny pierwiastek z którego w połowie składa się świat, a który tak trudno zdefiniować. Ale właśnie w tym rzecz, do nas należy wybór, jak chcemy go prezentować, w jaki sposób się spełniać. I to wspaniałe, że taki wybór w ogóle możemy mieć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to jest piękne - nieuchwytność tego pierwiastka, bo kazda z nas manifestuje go po swojemu :)

      Usuń
  6. W dzisiejszym świecie mamy niejaki problem z kobiecością, co jest widoczne zwłaszcza w pracy zawodowej. Kobiety wyzbywają się delikatności, emocje zostawiają w domu i na siłę starają się uniknać sytuacji, gdzie mogłyby okazać słabość. a przecież ta nasza "słabość" bywa największą siłą :)
    Piękny tekst napisałaś, nie tylko dlatego, że wspomniałaś o Scarlett :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, dziękuję :) widzę, że nie tylko ja uwielbiam Scarlett!
      A najwiekszym problemem kobiet jest właśnie to, że starają się być w domu, w pracy, wśród znajomych doskonałe, i nie mówią "nie dam rady" "pomóż mi" "dziś nie mogę" - a właśnie w niedoskonałości tkwi nasz urok :)

      Usuń
    2. Bo przyznanie do niedoskonałości jest źle widziane. Współczesna kobieta się nie poddaje, nawet z dzieckiem wiszącym u piersi od rana chodzi w pełnym makijażu, a po godzinach w pracy zostaje w przyjemnością. Ktoś mówi "skacz" a ona pyta tylko "jak wysoko?" zamiast krzyknąć "sam sobie skacz" :) Mimo wszystko, miło być kobietą :)

      Usuń
  7. Wow. Ogromnie podoba mi się przesłanie Twojego wpisu. Niestety zauważyłam taką tendencję, że młode dziewczyny na siłę chcą pokazać swoją "kobiecość" - dekolty do pępka, tony makijażu i wyzywające pozy na zdjęciach. Dla mnie kobiecość znaczy zupełnie co innego i mimo, że ubieram się raczej jak chłopczyca i nie noszę makijażu w ogóle, czuję się dziewczęco - zwłaszcza wtedy, gdy czuję się silna. Bo niby dlaczego nie?

    Bardzo cieszę się, że trafiłam na Twój wpis. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te dziewczyny mylą kobiecość z wyuzdaniem - brak szacunku do siebie jednak odróżnia te dwa pojęcia. Dziękuję Ci bardzo za komplement :)

      Usuń
  8. Zgodzę się z Tobą, że nie możemy dać się rozstawiać nikomu po kątach - szowinistom, feministom. Może zostanę teraz obrzucona błotem przez wojujące kobiety, ale nie mam nic przeciwko zależności. Zależności od kochającego narzeczonego, swojej rodziny i przyjaciół, w przyszłości dzieci. Ta zależność, oczywiście nietoksyczna, to poczucie miłości i bezpieczeństwa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie zależność, tylko zwykle, zdrowe przywiązanie do bliskich :) dopóki same decydujemy, co jest dla nas priorytetem - myślę, że nawet najzagorzalsza feministka nie będzie miała do czego się przyczepić.

      Usuń

Nigdy nie zostawiłam odnośnika do swojego bloga pod cudzym postem, i od moich czytelników wymagam tego samego. Słupa ogłoszeniowego tutaj nie będzie, a komentarze z linkami usuwam.