sobota, 19 marca 2016

Jak być pięknym nie krzywdząc?


Dziś pierwszy post z serii: jak być pięknym nie krzywdząc. 90% stylowych pań o ciężkim do określenia wieku oraz metroseksualnych panów z reklam swój wygląd i niepowtarzalny zapach zawdzięcza wypalonym oczom królików. No i szczurów. Nie zapominajmy o szczurach. 
O dziwo, wśród firm testujących na zwierzętach swoje cudowne, czyniące nasze życie szczęśliwym produkty, znajdują się te najpopularniejsze, dostępne w każdym kiosku, drogerii, markecie. W Unii Europejskiej obowiązuje całkowity zakaz tego rodzaju praktyk, więc można pomyśleć – jesteśmy bezpieczni, mamy czyste ręce (umyte mydłem testującej firmy). Nic bardziej mylnego!
Wiele dostępnych w Polsce marek oferuje swoje produkty poza UE, w krajach, które testów na zwierzętach do niedawna wręcz wymagały – nie wskazując palcem na Chiny. A jakże ten bogaty, dobrze rozwinięty kraj opłaca takie testy? Nie opłaca. Opłaca je firma. Czyli nasze pieniądze, wydane w Europie na kosmetyk dostępny w Chinach, prędzej czy później, w mniejszym lub większym stopniu, zostaną wydane na wypalenie królikom oczu. No i szczurom. Nie zapominajmy o szczurach. Wykaz marek szanujących życie królików i szczurów, oraz takich mających je gdzieś, dostępny jest m. in. tutaj.
I jak tu nie zwariować? Tego nie mogę, tamtego nie mogę, tej marki nie znam… a no, da się nie zwariować. Sama przez pierwsze dni chodziłam na kosmetyczne zakupy z listą, ale później weszło mi to w krew, znalazłam swoje ulubione produkty, których się trzymam, a w razie wątpliwości – mam karteczkę w portfelu ;) W serii kosmetycznej przedstawię Wam firmy nietestujące oraz ich najlepsze produkty, od past do zębów, przez kremy, po szampony i odżywki do włosów. Dziś zestawienie najpotrzebniejszych, niezbędnych w każdej łazience, ale często w takich zestawieniach pomijanych produktów – czyli wybrane mydła i żele pod prysznic. Mam nadzieję udowodnić Wam tym postem, że nie trzeba ani mieć portfela bez dna, ani przeszukiwać sklepów stacjonarnych i internetowych cały dzień, aby dorwać takie kosmetyki :)

Alterra

Herbata chińska
Limonka bio i agawa
Szampon i żel pod prysznic 2w1


Green Pharmacy

Żel pod prysznic lotos i jaśmin


Isana

Żel pod prysznic z jogurtem



 Joanna

Żel pod prysznic bananowy

Ziaja

Kremowe mydło do ciała arganowe
kremowe mydło pod prysznic pomarańczowe
kremowe mydło pod prysznic masło kakaowe

cupuacu - balsam pod prysznic



11 komentarzy:

  1. Ja też nienawidzę takiego "pomocnego zabiegu", jakim jest krzywdzenie zwierzątek - niech sobie na sobie próbują, jak ja. Od dwóch miechów robię domowe kosmetyki, gdzie jestem właśnie testerką dla samej siebie. Ale nie umiałabym próbować ich na zwierzętach...
    Co do listy - ja myślę, że ludzie boją kupować się te produkty, bo są tańsze. Np Joanna bodaj jest w biedronce - standardowa Polka myśli, że to jakiś badziew, a tu się okazuje, że wcale nie.
    Szampony jednak też chciałabym robić sama, nie tylko do sprzedaży, ale także dla siebie i Anny. Tylko hydrolaty są ciut za drogie :D
    pozdrawiam, dziś oblecę resztę postów, bo mam tygodniowe zaległości <3 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie probowałam sama robić kosmetyków, raczej nakładałam np oleje solo lub mieszałam naturalne produkty z kosmetykami drogeryjnymi. Na urozmaicanie czy własnoręczne robienie szamponów się jeszcze nie porywałam, ale zainspirowałaś mnie do tego ;)

      Usuń
    2. A proszę, polecam się; kocham to - ten ból palców, kiedy wyrywasz kwiateczki ususzonej lawendy - bezcenne :D. To i jednocześnie sposób na nudę i oszczędność. A tak wiadomo, wiemy co robimy i z czego.

      Usuń
  2. Jak mam wybór to wybieram kosmetyki nietestowane. Staram się wybierać właśnie te, ale nie zawsze mogę kupić to czego szukam i wybieram testowane. Jednak staram się cały czas i stopniowo je ograniczam, nie jest ze mną tak źle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś na dobrej drodze, zawsze to kilka cierpiących zwierzątek mniej :)

      Usuń
  3. O proszę - czyli Alterra i Isana oprócz ceny mają jeszcze jedną istotną zaletę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama najczęściej używam kosmetyków Ziaji, ale zawsze szukam tego ładnego znaczka mówiącego ponoć o niestestowaniu, gdy kupuję coś innego. Cóż, może kiedyś jakoś niby testy na zwierzętach były konieczne, ale obecnie, przepraszam bardzo, mamy możliwość hodowania komórek in vitro, obserwowania ich poza świadomym, cierpiącym organizmem. Także wszelkie mowy o konieczności testowania w naszym rozwiniętym świecie są...po prostu bzdurne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedz to rządowi Chin. Ja sama uważam, że testy na komórkach hodowanych sztucznie są po prostu wiarygodniejsze, bo zwierzę to nadal nie człowiek i nadal nie ma pewności, że człowiek zareaguje tak samo. Czyli kolejny dowód bzdurności tych testów.

      Usuń

Nigdy nie zostawiłam odnośnika do swojego bloga pod cudzym postem, i od moich czytelników wymagam tego samego. Słupa ogłoszeniowego tutaj nie będzie, a komentarze z linkami usuwam.