wtorek, 15 marca 2016

Jak nie dać się zwariować mięsożernym trollom?



Ciężkie jest życie wegetarianina. A weganina to już w ogóle! Na każdym rogu stoją tabuny mięsożernych trolli, próbujących przekonać nas do jedynego słusznego schabowego. Najlepsze wege smaczki zebrane w jednym miejscu – czyli argumenty mięsożerców, z jakimi dzisiejsi bohaterowie się dzielnie zmierzyli. Smacznego ;)

 

 „Umrzesz bez tego białka. Gdzie Ty znajdziesz białko, jak nie w mięsie? – tłumaczenia milion razy tego samego mnie znudziło, zwykle po prostu ignoruję i robię swoje. A najbardziej rozbrajające są komentarze: Człowiek został tak stworzony, że mięso jeść musi – na to zwykle pokazuję moje wielkie lwie kły :)”
„Jak miałem z 16 lat, ciotka na imprezie rodzinnej, jakaś Wielkanoc była, podleciała do mnie z przejęciem, i szepnęła na ucho: od soi ptaszek się zaczyna kurczyć. Niestety nie przekonała mnie, na szczęście racji nie miała :D”
 „Najpierw usłyszałam, że to nienaturalne, że w Polsce jest kiepski klimat i tylko w krajach ciepłych można się tak żywić. A kiedy powiedziałam, znam wegan, którzy nigdy w ustach nie mieli mięsa, to reakcja była następująca – najpierw przerażenie, a po chwili pamiętne słowa: nie, tak nie może być, dla dzieci to bardzo niezdrowe, stracą zęby mięśnie im się nie rozwiną i MOGĄ SZYBKO UMRZEĆ. (…) Najbardziej się wkurzyłam, jak usłyszałam, że to tylko taka głupia moda i że mi przejdzie”
„Zdarzyła mi się historia, kiedy to byłam – zresztą zazwyczaj jestem – jedyną weganką w sporej grupie. Siedzimy sobie przy stole, ja wcinam moje warzywka, reszta pałaszuje mięsa różnorakie. Rozmawiamy sobie luźno, oczywiście milion pytać co ja jem, czego nie i jak co uzupełniam, aż w końcu jeden z kolegów wypalił: ty to musisz nas nienawidzić jak tak siedzimy i zjadamy to mięso. Tak, to była najzabawniejsza historia, zważywszy, że ja człowiek spokojny i nieagresywny zupełnie”
„Kiedyś byłem, w gościach u ciotki. Jako że nie jem mięsa, ciotka uraczyła mnie zrobionymi przez siebie kotletami sojowymi. Wujek, który je mięso, spróbował jednego i powiedział tylko „Ble”. Potem dał jednego ich suczce, która powąchała kotlecik i poszła. Wujek powiedział z żartobliwą satysfakcją: No widzisz, nawet pies nie chce tego jeść”
„Rodzice mojego chłopaka po tym, jak im oświadczył, że przechodzi na weganizm, wpadli w panikę i histerię, coś w deseń: musisz iść do dietetyka, on Ci powie, że umrzesz jak nie będziesz jadł, że chociaż ryby musisz jeść, nie będziesz miał skąd brać białka, przecież nie musisz się odchudzać (…). No i oczywiście jak jakimś facetom zaczyna brakować argumentów przy „dyskusji” z vege, pada niezawodny stereotyp OD SOI MĘŻCZYZNOM ROSNĄ CYCKI”
„Moja mama do tematu podeszła spoko, z całkowitą akceptacją, natomiast mój tata nie ogarnia, jak można nie jeść mięsa, bo to takie dobre przecież. Zawsze, jak u niego jestem, podsuwa mi różne schaby i szynki i mówi: No pojedz sobie trochę, pojedz. To takie dobre. Nic Ci się nie stanie jak trochę mięska zjesz. Teraz się z tego śmieję, ale parę lat temu nieźle mnie to wkurzało”
„O nie! Ona jest z tych zielonych, chodźmy stąd, bo zaraz zacznie prawić morały o zabijaniu zwierząt – to jeden z wielu komentarzy, które usłyszałam, przyznając się przed znajomymi do diety wegetariańskiej. Chyba tylko nieliczne osoby z mojego towarzystwa przyjęły to bez zbędnych słów. Często zmierzam się z głupimi pytaniami ludzi, którzy myślą, że zacznę dzięki temu jeść mięso. (…) Szanujmy się i swoje wybory. Jeśli ktoś już podjął taką decyzję, to nie przeszkadzaj jej, ta osoba i tak nie posłucha, a tylko wzbudzisz w niej niechęć do siebie.”
Kto jeszcze słyszał coś podobnego? :)

20 komentarzy:

  1. Ale jak to nie jesz mięsa? ;p
    A tak na poważnie to mam dobrego znajomego który też został wegetarianinem po tym, jak mu indykw gardle stanął ;) zapytam go jak go ludzie przekonują do jedzenia mięsa, może być zabawna opowieść ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię takie historie :) mam plan napisać książkę o wojujących mięsożercach :)

      Usuń
    2. Ooo, to jako pokojowy miesozerca z chęcią ją przeczytam :)

      Usuń
    3. Gdybyś miała niepokojowe mięsne historie do podrzucenia, ja je zbieram namiętnie :)

      Usuń
  2. Również jestem wegetarianką i nic mnie nie irytuje tak bardzo jak teksty osób, które kompletnie nie mają pojęcia o wegetarianizmie a prawią morały jakie to niezdrowe jest niejedzenie mięsa. ;D
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mięsożerni dietetycy - nie ma nic bardziej irytującego :)

      Usuń
  3. Sama nie jadłam mięsa przez 5 lat i...faktycznie, mój organizm, pełen dziwactw, w tym "kobiecej hemofilii" jak to mówimy w rodzinie na diecie bez mięsa czuł się kiepsko. Mięso zaczęłam jeść ponownie. Co ciekawe, moja siostra, żywiąc się dosłownie tym samym co ja przez te 5 lat jako wegetarianka czuje się o wiele, wiele lepiej niż jedząc mięso. Wyszłam po tym doświadczeniu więc z założeniem że...ile ludzi, tyle prawd. Moje doświadczenia medyczne tylko mnie w tym utwierdziły. Są różne organizmy. Różnie reagujące na środki przeciwbólowe, różnie reagujące na promieniowanie ( gdy miałam praktyki na radioterapii przekonałam się o tym aż za dobrze..) i..różnie reagujące na diety.
    Są ludzie, którzy dożywają setki w świetnym zdrowiu jedząc 3 razy w tygodniu słoninę. Są miliony ludzi w samych Indiach, którzy jedzą tylko rośliny i też dożywają setki. Po prostu, co komu pasuje. I tylko właśnie my nawzajem mamy problem ze zrozumieniem tego.
    Nienawidzę jak mięsożercy nawracają na mięso tak samo jak nienawidzę tego, jak znajomi vege nawracają mnie na niejedzenie mięsa. Najlepiej, gdy pytają czy człowieka bym zjadła. Cóż. W ekstremalnej sytuacji, gdy opadają kanony społeczne pewnie bym zjadła. Tak jak wolę zjeść to, co sama zabiłam, bo wiem, że było zabite w odpowiedni sposób, bez zbędnego cierpienia a za życia biegało po maminym ogródku. I jeszcze ducha przeproszę i podziękuję. Tak jak dziękuję i roślinom, bo dla mnie wszystko ma jedną, taką samą duszę, wartość, wszystko co żyje. Ale, po protu mam już trochę inną filozofię i nie o nią tu chodzi.
    Po prostu, jak zawsze, każdy ma swój kawałek podłogi i prawo do stania na nim:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama jako wegetarianka nie chcę by inni zaglądali mi w talerz, i też tego nie robię ze zwykłego szacunku dla drugiego człowieka - chętnie poczęstuję kogoś swoim wege obiadem, jeśli zapyta jak wygląda moja dieta - opowiem, ale jeśli na mnie naskoczy i zacznie pouczać - ja zrobię to samo.
      Masz rację, że każdy z nas ma inne ciało, inny organizm, i każdy reaguje inaczej na określone produkty bądź ich brak, dlatego bzdurą są stwierdzenia ogólnikowe "150 g mięsa/soi szkodzi" bo wszyscy mamy na to inną "tolerancję". I zgodzę się z Tobą, że każdy powinien urządzać swój kawałek podłogi :)

      Usuń
    2. Bo właśnie są różni ludzie. I ci, co jedzą mięso i ci, co go nie jedzą. Spotkałam się z taką i taką agitacją, niczym się nie różni :D Ale właśnie to kwestia tego że...nie ma się szacunku wobec cudzych wyborów. I myślę, że nie chodzi już tylko i dietę, tylko to rzutuje na inne dziedziny życia.
      I może nieraz poeksperymentować i w tej kwestii, aż dojdzie do tego, czego jego ciało potrzebuje. Oczywiście, w granicach zdrowego rozsądku:)

      Usuń
    3. Bez agresji i narzucania innym swojego zdania można osiągnąć dużo więcej, niż rozlewając krew niewinnych mięsożerców/wege (niepotrzebne skreślić) :)

      Usuń
    4. Otóż to. Ale...żeby to dotarło do paru zakutych łbów, to świat byłby lepszym miejscem XD

      Usuń
  4. Bardzo cenię sobie wolność - w tym wolność wyboru, dlatego uważam, że każdy ma prawo do podejmowania własnych decyzji. Nie rozumiem, jaki cel mają weganie / osoby jedzące mięso do przekonywania innych o swoich racjach. Ja sama mięso jadam, choć rzadko, nie przepadam bowiem za jego smakiem, jednak nigdy nie przyszło mi na myśl, żeby nakłaniać kogoś do zmiany stylu życia czy stylu odżywiania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego samego powodu ja nie szerzę wegepropagandy i śmieję się z mięsożernych trolli :) ale poczęstować swoimi roślinkami sympatycznych mięsożerców - z przyjemnością! Tak naprawdę tłukąc ludziom do głowy swoje - często bezzasadne - twierdzenia, działamy na własną szkodę. Szkoda, że 90% Polaków tego nie rozumie.

      Usuń
  5. O rany temat nam bardzo bliski! Jedna z nas jest wegetarinką, druga mięso ogranicza. Ja odkąd staram się ograniczać mięso też często słysze jakieś uszczypliwe żarciki, aczkolwiek mam tyle przekonujących argumentów zdrowotnych, że moja rodzina już sobie darowała dyskusje :) Nie przejmuj się, rób swoje i nie patrz na zdanie innych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że świetnie się rozumiemy :) problem zaczyna się, gdy rozsądne argumenty nie trafiają do rozmówcy-żartownisia, ale takiej rozmowy kontynuować raczej nie warto :) dziękuję za miłe słowa!

      Usuń
  6. No to ja - mięsożerna, tolerancyjna dla wszelkich "zboczeń żywieniowych" - może oprócz kanibalizmu. I nie zamierzam nikogo nawracać na jedzenie mięsa... tak długo jak długo w mój talerz nie będzie zaglądał, bo tu znowu powraca to, co pisałaś o LGBT - największe wrażenie robią te "barwne" postaci - czyli ci, co wojują. Ja kompletnie nie mam nic przeciwko alternatywnym formom żywienia - całe mnóstwo przeciwko narzucaniu swojego światopoglądu. Tak w jedną, jak w drugą stronę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby każdy zajmował się swoim łóżkiem i swoim talerzem świat byłby piękny.

      Usuń
    2. Bo i talerz i łóżko to tak naprawdę bardzo intymne sprawy ...

      Usuń
  7. jedynę co mogę napisać to, że Cię podziwiam. Niestety albo stety jestem mięsożerna :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) daleka jestem od oceniania ludzi po talerzach :)

      Usuń

Nigdy nie zostawiłam odnośnika do swojego bloga pod cudzym postem, i od moich czytelników wymagam tego samego. Słupa ogłoszeniowego tutaj nie będzie, a komentarze z linkami usuwam.