piątek, 4 marca 2016

Jak nie zdobywać czytelników?

Internet, a w szczególności blogosfera, pełna jest ludzi z aspiracjami na celebrytów. Pragnących sławy, jak najlepszych statystyk i uwielbienia dla ich blogowych dzieł. Niestety, nie mających świadomości, że są celebrytów idealnym przeciwieństwem? Dlaczego? O tym na samym końcu notki – to dla tych, którzy scrollują zamiast czytać. Jeśli jednak zdecydowałeś się najpierw przebrnąć przez poradnik „Jak nie zdobywać czytelników?” – ucz się na cudzych błędach, bo jesteś ostatnią
nadzieją tego narodu.

1. „Hej, świetny blog, zapraszam do mnie (tutaj podany link typu xblogasekxnastkiiiix.blogspot.com) – ile razy widzieliście taki komentarz pod swoim lub cudzym postem i męskie genitalia Was strzelały? Zapewne wiele razy. Kiedy napotykam na tego rodzaju zaproszenie, nigdy z niego nie korzystam, zwłaszcza, jeśli zostało zamieszczone pod sensownym postem na popularnym blogu. Jest to zwyczajny brak szacunku dla autora wpisu – komentator rzadko poświęca swój cenny czas na docenienie czyjegoś wysiłku i pracy, ale bezczelnie żąda, by inni swój cenny czas poświęcali jemu. Sam też dziwi się, gdy pod najnowszym postem nad którym siedział pół życia, zamiast peanów pochwalnych widzi podobne zaproszenia. Ale jak to? Tak się starałem a oni nic? Oczywiście są wyjątki od tej reguły, które czytają posty, pod którymi się „reklamują” (odsyłam do definicji reklamy), ale jest to wymierający gatunek. 

2. Kom/kom, obs/obs – kiedy dostaję taką propozycję, nóż otwiera mi się w kieszeni. Boże Google, daj mi moc uderzania ludzi przez internet. Co z tego, że zaobserwuje mnie osoba, która gdzieś ma to co piszę, myślę, przekazuję, i kliknęła ten magiczny przycisk tylko dla polepszenia sobie wyników w statystykach? Jeśli dla kogoś priorytetem są liczby, polecam zapoznać się z poglądami filozoficznymi pitagorejczyków – oni też wszystko sprowadzali do liczb, niestety używali przy tym pewnego narządu który w XXI wieku lubi zanikać (mózgu). A komentarz naskrobany pod ostatnim postem, bez czytania i poświęcenia mu chwili uwagi w oczekiwaniu na rewanż – odsyłam do punktu wyżej.
3. Siema, zareklamuj mnie u siebie, odwdzięczę się (kiedyś... oby zapomniał) – można prosić znajomych o udostępnianie. Można nawiązywać współprace z innymi blogerami. A kiedy obiecasz komuś że za promowanie odwdzięczysz się tak samo lub w jakikolwiek inny sposób (no poza oddawaniem w naturze, ale co kto ma do zaoferowania) - kultura osobista wymaga, abyś słowa jednak dotrzymał. Jeśli nadużywasz czyjejś życzliwości i nic nie dajesz w zamian - nie zdziw się, że te Twoje magiczne statystyki mówiące Ci jak masz żyć spadną. Tak samo jak liczba znajomych. I blogerów chętnych do współpracy.
4. Zapraszam do komentowania/udostępniania/obserwowania! – jeśli ktoś poczuje potrzebę podyskutowania z Tobą na temat, na który się w poście wypowiadasz, uwierz że to zrobi. Jeśli komuś Twój wpis się spodoba, powie Ci o tym. Jeśli uzna, że kogoś z jego znajomych zainteresuje Twoja wypowiedź, wyśle mu ją. Nie musisz się o to upominać. Ze wszystkich autopromocyjnych praktyk jakie wymieniłam ta jest jednak najmniej szkodliwa i najmniej denerwująca :)
To chyba wszystkie zabiegi w odczuciu niektórych marketingowe, które zamiast przysparzać popularności, wytwarzają jedynie chwilowy sztuczny ruch na blogu. Zdobywanie czytelników to często długa, trudna droga, zwłaszcza jeśli poruszany przez nas temat interesuje dość wąską grupę ludzi. Ale nie martw się - jeśli nie wymieniasz się komentarzami ani obserwacjami, nie spamujesz innym blogerom adresem swojej stronki i nie robisz innych karygodnych błędów - już osiągnąłeś sukces.
Jeśli właśnie przescrollowałeś poradnik, w który włożyłam mnóstwo krwi, potu i łez, aby dowiedzieć się, dlaczego ludzie aspirujący na celebrytów osiągają efekt odwrotny od zamierzonego – wróć na początek, przeczytaj całość i wstydź się ignorancie!
Definicja celebryty: osoba, która jest znana, chociaż nie robi nic. Aspirujący na celebrytę bloger jest boleśnie i głęboko nieznany, pomimo podjęcia wielu działań, aby ten stan rzeczy zmienić. Cała filozofia. I NIECH KTOŚ ZOSTAWI MI TU KOMENTARZ „świetny blog, zapraszam do mnie” A BÓG GOOGLE SROGO GO UKAŻE.


32 komentarze:

  1. Hm.. OBS/OBS :***** nie no, anonima nie ma za bardzo jak obserwować. D: Ale punkty, o których napisałaś, oczywiście są całkiem zabawne.. jednak także i smutne jak człowiek spróbuje pomyśleć, ile jest blogów, które na początku miały potencjał a stały się tablicą z ogłoszeniami. I z racji sympatii do twojego bloga mam szczerze wierzę, że z twoim się tak nie stanie. Po tej notce to nawet strach pomyśleć, co zrobisz z delikwentami w stylu ,,kom/kom, obs/obs?" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyślę ich na sąd ostateczny do boga google.

      Usuń
  2. Podpisuję się pod tym obiema rękami, mnie już szlag jasny trafia jak patrze na to wszystko, czasem porządne blogi mają czytelników jak na lekarstwo, a jakiś chłam po tysiąc obserwujących i kilkaset komentarzy. Niestety nic się z tym nie zrobi i jedyne co możemy to dalej z uporem i pasją porządnie robić to co robimy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A potem czytasz te tysiące komentarzy pod jakimś chłamem, a tam same podlinkowane :)

      Usuń
    2. Ja też czasem dam linka do swojej strony jednak tylko wtedy gdy wypowiadam się na dany temat notki. I co?

      Usuń
  3. Mnie nie denerwuje wręcz wkurwia (tak bez cenzury) gdy ludzie właśnie tak spamują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coż, ja raczej w takiego linka podanego na końcu komentarza nie klikam, a profile osób, których komentarze mnie zainteresowały, oglądam bez zachęty, to samo z ich blogami :) dla mnie liczy się treść :)

      Usuń
  4. Kurczę, dobrze, że świat jeszcze się jakoś trzyma ! Mnie też niesamowicie do irytuje, a komentarze tylko z linkiem albo paroma słowami omijam szerokim łukiem. Ja wkładam mnóstwo pracy w posty, w sesje zdjęciowe i bardzo chcę wiedzieć, co ludzie o tym i o tamtym myślą, a nie żeby wchodzili mi, żeby nabić sobie "fejm" ! To zupełnie bez sensu, prawdziwy bloger to taki, który czyta, pracuje i docenia pracę innym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogliby chociaż z grzeczności udawać że obchodzi ich coś poza statystykami :)

      Usuń
  5. Kolejny wpis, kolejny temat, a ja jak zawsze się nie zawiodłam! Świetnie ujęte słowa co do danego tematu, czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, nie zawiodę Cię :)

      Usuń
  6. Owszem, zdarzy się, że i ja zostawiam odnośnik do swojego bloga, ale staram się to robić, jak najrzadziej i zawsze po wypowiedzi, na przykład, że takie coś mnie nie interesuje, ale nie zaprzeczam, że innym może się spodobać bądź coś innego w zależności, co przyszło mi czytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale jesteś wymierającym gatunkiem który najpierw czyta to co komentuje przed zostawieniem linka do siebie :) większość ludzi sobie trudu nie zadaje tylko "świetnie piszesz, zapraszam do mnie!" :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak dla mnie powinna być opcja "zablokuj osobe", wtedy moze by ludzie przestali tak spamować. Ja osobiście komentuje "w normalny sposób" i zostawiam tylko link do bloga ale gdy komentuje robie to szczerze a nie dla reklamy.Poza tym myśle,ze tego typu spam zniechęca, sama wiem o tym z własnego doświadczenia,bo...po prostu usuwam takie komentarze. Mój blog to nie spamiarnia i nie akceptuje takich komentarzy i wątpie czy jakikolwiek szanujący się blogiem pozwoli sobie na to.

    http://want-cant-must.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zauważ jak wygląda Twój komentarz - przeczytałaś, napisałaś więcej niż jedno zdanie, ktoś kto to zobaczy może uzna że w takim razie jesteś "sensownym" blogerem i warto Cię odwiedzić. A koment "świetny wpis, zapraszam do mnie, zaobserwuj itd" ... no ja raczej nie kliknę

      Usuń
  9. Ojejku jak widzę kom/kom, obs/obs albo "fajny post" i link do bloga, to aż ciary mnie przechodzą. Nie wiem jak inni, ale gdy ja czytam komentarze to gdy zobaczę kogoś nowego albo kogoś kto angażuje się w temat posta i jest interesujący, to oczywiście że zaglądam na profil tej osoby oraz bloga jeśli prowadzi. Nie trzeba się reklamować, żeby być zauwazonym. Myślę, że jeśli chce się zdobyć czytelników, to warto naprawdę dużo czytać, odwiedzać blogi innych osób i tam coś sensownego napisać oczywiście po przeczytaniu wpisu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że bloger chętniej sprawdzi kto mu pisze dużo miłych i sensownych komentarzy niż kogoś, kto nie czyta jego wpisów i wykorzystuje cudzy blog jako baner reklamowy :)

      Usuń
  10. Wszystkie te praktyki są bardzo irytujące, ja staram się ich wystrzegać i na razie jakoś żyję;) Rozumiem potrzebę większej ilości czytelników, dobrego pozycjonowania przez wyszukiwarki, jednak w tym całym pędzie do bycia blogerem, często się zapomina po co taki blog ma być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, w końcu jeśli piszemy tylko dla statystyk i dużej liczby komentarzy, to równie dobrze moglibyśmy pisać przypadkowe ciągi znaków albo instrukcję lepienia kulki z g**na, wyszłoby na to samo, nadal nikt by nas nie czytał, a komentarze same pozytywne :)

      Usuń
  11. Jestem przeciwna tworzeniu tzw. sztucznego tłumu i zabawie w obs za obs. Zakładając bloga marzyłam o stworzeniu prawdziwej społeczności ludzi kochających książki, zainteresowanych podróżami, lubiących od czasu do czasu sięgnąć po słodkości. Taka idea przyświeca mi po dziś dzień!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I świetnie Ci to wychodzi :) blogi sweet nastek piszacych o swoim ciezkim zyciu i wrzucajacych miliard identycznych zdjec maja po 200 komentarzy - kazdy taki sam "swietny wpis, " :)

      Usuń
  12. Dawno, dawno temu w poprzednim wcieleniu prowadzenia bloga trafiałam często na ogłoszenia pt. "konkurs - do wygrania 100 komentarzy" i nieodmiennie mnie fascynowało po co komu szalone ilości komentarzy bez tematu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale co niby mamy zrobić ze 100 komentarzami? :p

      Usuń
    2. Nie mam bladego pojęcia... podziwiać rosnące nam statystyki? A w ogóle to wcale nie były komentarze, tylko "komcie" - zapomniałam dodać.

      Usuń
  13. Hmm. Nie do końca się zgadzam. Co prawda też uderza mnie, kiedy udostępniam info o nowym poście i ktoś wkleja mi w komentarzu linki do siebie- ani me, ani be. Nie lubię też komentarzy typu "fajny post zapraszam do mnie". Widać, że ktoś nawet nie potrudził się, żeby zobaczyć, o czym on jest. Jednak weź pod uwagę, że "młode blogi" muszą od czegoś zacząć i zaczynają od promowania się na różnych portalach. Nie wydaje mi się, żeby było coś złego w kreatywnej wymianie komentarzy. Sama również zachęcam do komentowania i obserwowania. Tak wiem, że jeśli ktoś będzie chciał, i tak to zrobi. Ale co szkodzi mi to zaproponować? Pozdrawiam i zapraszam (tak, wiem, że tak się nie robi :)) http://maginspires.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie wyjebałabym do spamu, ale przewrotność Twojego komentarza mnie przekonała :) też uważam się za młodą, zieloną kompletnie blogerkę, ale jakoś dałam sobie radę bez wymianek obserwacji, komentarzy i spamowania swoim blogiem pod cudzymi postami. Jak się chce - to się da :) a te "techniki" to po prostu droga na skróty.

      Usuń
  14. Ja piszę dla innych ludzi i nie zamierzam kryć się z tym, tylko ze względu na to że statystyki pójdą mi w górę, czy w dół. Nie ma to dla mnie znacznia, ale jeśli czytam słowa "zainspirowałaś mnie" to od razu cieplej robi mi się na sercu. Nie chcę być fejmem, chcę by ludzie mówili o zaburzeniach psychicznych, nie wstydzili się tego. Postanowiłam zacząć od siebie i sama zaczęłam o tym pisać. Prowadzę bloga o walce z chorobą dwubiegunową. Walczę z tym świństwem od trzech lat, dopiero od miesiąca mam tego świadomość i nie wstydzę się. Taka jestem, jestem szczera i autentyczna, staram się odpowiadać na komentarze równie szczerze, tylko co mam napisać typowej szafiarce? To że wygląda super w tym ubraniu czy innym to nic wyjątkowego, nie zawiera wartości merytorycznej. Ludzie zanim zaloza bloga wedlug mnie powinni najpierw zastanowić się w jakim celu go zakładają, nie to, co chcą tam udostępniać, lecz po co?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli typowa szafiarka poza wrzucaniem swoich stylizacji i czekaniem na komplementy nie ma żadnego celu w blogowaniu - to niech robi co chce. A skoro Ty piszesz o sobie dla ludzi, i de facto obdarzasz ich częścią siebie - to komentarz "swietny post, zapraszam" to już coś gorszego niż zwykły brak szacunku. Życzę powodzenia w walce z chorobą i dziękuję za ten komentarz! :)

      Usuń
    2. Nie masz mi za co dziękować, staram się w tym wszystkim po prostu nie tracić głowy. Blogosfera, Facebook, pewna anonimowość... Jednak no starajmy się postępować z głową. Jeśli ktoś się lubi przebierać i paradować przed obiektywem to masz rację, ma do tego prawo, ale nie idzie takiej osobie odpisać czegoś interesującego niestety... W blogach chyba nie chodzi o sławę, to według mnie jest skutek uboczny. Ja osobiście uważam, że bloguje się dla siebie samych i dla ludzi. Gdyby wszyscy tak uważali nie byłoby tego całego spamu... Ale z drugiej strony też nie da się z tym walczyć jako tako. To zawsze było, jest i będzie. Zacznijmy po prostu od siebie i sami przestańmy blogować "bez sensu" i nabijać komentarze. :)
      Dziękuję za miłe słowa.
      www.tylko-szum.blog.pl

      Usuń
  15. Hej!!! Super blog, wpadniessz do mnie? Obs/obs?? kom/kom?? Najlepszy jest ten post, którego nawet nie przeczytalam! Ale blog jest swietny, musisz sie odwdzięczyć za komentarz!

    ŻARTOWAŁAM!

    Ale teraz serio. Nic tak nie denerwuje jak to, co napisałaś w poście. Te wszystkie wymiany obserwatorów, komentarzy, lajków, sztuczny tłum... Nic tylko podejść i takiemu delikwentowi strzelić z otwartej. I to porządnie. Albo jeszcze jak wrzucam info o nowym poście na grupie blogerskiej na fb, a w komentarzach sypią się linki... Naprawdę, ręce opadają.

    Pozdrawiam ponownie :).
    Ruciakowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzucali mi takie linki na grupach pod tym postem. Serio. To dopiero ironia losu.

      Usuń
  16. Zgadzam się z tym co napisałaś, ale ponieważ zaczynam, to nie wiem,jak dotrzeć do większego grona ludzi. Znajomych mam niewielu, a chciałabym, by ludzie czytali to co piszę. Nie chcę, być celebrytką, ale nie chcę też pisać do ściany:) Najbardziej jednak teraz mi zależy na opinii ludzi, czy to ma sens i co by jeszcze zmienili w tym co piszę. Więc pytam, jaki jest sposób na zebranie takich fachowych informacji? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Nigdy nie zostawiłam odnośnika do swojego bloga pod cudzym postem, i od moich czytelników wymagam tego samego. Słupa ogłoszeniowego tutaj nie będzie, a komentarze z linkami usuwam.