czwartek, 10 marca 2016

Kobiety z reklam vs rzeczywistość - obalamy mity!



Wieczna wiosna, uśmiechnięta rodzina nie tylko na zdjęciu, odchudzające słodycze. Szminka dzięki której dostaniesz awans, śpiewające żelki, mężczyzna Twoich marzeń noszący w torebce taki sam Perwoll jak Ty, magiczny płyn do naczyń pozwalający Ci żyć normalnie, a nie zmywać dniami i nocami. Piękny świat? Wystarczy, że weźmiesz prostą i tanią wypożyczkę, a będziesz mógł mieć to wszystko!
W reklamie wszystko jest możliwe. Zależnie od wciskanego ludziom produktu, szczęście daje guma do żucia, samochód, bielizna za 500 zł lub tabletka przeciwbólowa. Reklamy tworzą świat utopijny – ewentualnie świat skrajnie nędzny, brzydki i walący się w gruzy, na co remedium jest reklamowany produkt. W reklamach nie ma miejsca na rzeczywistość. I nie, nie będzie to post o marketingu, co może sugerować wstęp. Będzie to post o stereotypach. Zaskoczeni?

Reklamy maści wszelakiej tylko powielają, czasami wręcz wyolbrzymiają pewne stereotypy. A dla kogo reklamy są najmniej łaskawe? Dla kobiet - wszystko, co wywalczyły feministki przez ostatnie dekady traci znaczenie po włączeniu telewizji czy radia. Za każdym razem, gdy Polsat przestaje męczyć nas filmem i pokazuje właściwy repertuar, dostajemy
praktycznie rewię mody stereotypów. Stereotypów, które wpływają negatywnie na postrzeganie kobiet przez całe społeczeństwo. Mówisz, że nie jesteś podatny na reklamy? Niestety, ale jesteś w błędzie. Jesteś podatny na reklamy, jak każdy z nas. To, jaki wizerunek kobiety buduje dana reklama, może umknąć uwadze przeciętnego odbiorcy, ale nie jego podświadomości. A marketing jest tak szowinistyczny, jak to tylko możliwe. Bardziej szowinistyczny niż pan w garniturze, który odmawia kobiecie prawa do aborcji. Dziś humorystyczna historyjka o stereotypach, jakie wciskają nam producenci, wciskając proszek do prania czy inne żelazko. 
Jakie jest największe zmartwienie pani z reklamy? Brud. Brud, smród i ubóstwo. Dlatego oszczędza na obiadach, serwując rodzinie barszcz z saszetki, którego recepturę przekazała jej babcia. Zaoszczędzone pieniądze wydaje na środki czyszczące. Na widok plamy na dywanie zaczyna histerycznie wrzeszczeć, miotać się, i bliska jest zawału, ale na szczęście po wylaniu arsenału nieskutecznych środków, trafia na ten jedyny. Ten, który wypierze najlepiej. Ten, któremu będzie wierna do końca życia. Dziwne, że gdy syn wróci z treningu ubłocony, uśmiecha się tylko pobłażliwie „mój Ty urwisie!” i zamienia w głupiutką blondynkę, którą Zygmunt Chajzer i koleżanki uczą prać. Oczywistym jest, że na zmywanie naczyń nie ma już czasu – na szczęście dostała na ulicy magiczny płyn, którego jedna kropla pozwala umyć miliardy talerzy na całym świecie. Czasami idzie o krok dalej i inwestuje w zmywarkę – magiczne tabletki działają cuda, no i likwidują kamień, grzyby i inne zarazy. Takie reklamy stwarzają poczucie, że kobieta żyje, by sprzątać. Prać, zamiatać, zmywać. Nie posądzałabym takiej kobiety o pracę czy hobby – jej pracą i hobby jest dbanie o dom. Utrwala to stereotyp kury domowej, głupiutkiej, martwiącej się tylko o czystość podłogi. Która z nas tak konwulsyjnie wyciera kurz, i czerpie seksualną przyjemność z widoku czystych talerzy? Żadna. Poza tą z reklamy.



No ale koleżanka, która poleciła kurze domowej tabletki na nietrzymanie moczu, jest kobietą wyzwoloną. Ona całe dnie spędza w biurze, na obcasach oczywiście, przez co robią jej się odciski, a pięty stają się szorstkie. Pije hektolitry kawy żeby móc pracować na najwyższych obrotach, przez co nabawiła się niedoborów magnezu. Dobrze że wysoce przyswajalny magnez leżał w aptece obok tabletek na nietrzymanie moczu. Ma też tabletki przeciwbólowe, przydatne przed ważnymi spotkaniami biznesowymi na których spędza pół życia, kompleks witamin na choroby wszelakie, środki na pamięć i koncentrację oraz bezcukrową gumę. Przecież jest na diecie, a w tej pracy tyle ma do zrobienia że nawet zębów nie zdąży umyć. Czasami popada w przygnębienie – księża powiedzą, że to z braku męża i dzieci, na które nie ma czasu – ale na szczęście pani w aptece doradziła jej tabletki na poprawę nastroju. Stereotyp pracoholiczki-lekomanki kreuje wizerunek kobiety, która zrobi wszystko dla kariery. Niestraszne jej przemęczenie, niewyspanie i brak życia prywatnego, pensja niższa niż koleżanki zza biurka i nietrzymanie moczu. I znów – która z nas marzy o chwili wytchnienia, kilku dniach tylko dla siebie, i czasami ma ochotę rzucić to wszystko w cholerę? Każda poza panią z reklamy.
I kura domowa, i pracoholiczka-lekomanka chcą wyglądać perfekcyjnie. Tylko te dodatkowe kilogramy odbierające im chęć do życia… pracoholicka poczęstowała kurę domową tabletkami na odchudzanie i wszystko wróciło do normy. Ale czasami to nie tłuszcz, poucza wzbudzająca zaufanie aktorka, tylko nadmiar wody w organizmie. Kiedy już pozbędzie się zbędnego balastu, nareszcie może spełniać marzenia! A nie, bo zmarszczki jej się porobiły od tego martwienia się. Z pomarszczoną jak u buldoga twarzą to wstyd do ludzi wyjść. Ale skoro ten krem w miesiąc zamienił skórę Kożuchowskiej w pupcię niemowlaka, to ja też wydam te 60 zł aby nareszcie cieszyć się życiem. Z tych nerwów aż się spociła, ma mokre plamy na bluzce, a akurat przystojny książę z bajki pcha jej głowę pod pachę w centrum handlowym. Na szczęście nosi w kieszeni najlepszy dezodorant na rynku. Trzeba opowiedzieć tę przygodę koleżance, zwłaszcza że wszystkie mają do siebie darmowe rozmowy po przeniesieniu numeru do sieci gwiazd. Grzechem byłoby nie pochwalić się kupionymi ostatnio butami, super okazja, super buty, kochana naprawdę jestem teraz innym człowiekiem! Tylko żylaki się pani porobiły przez te obcasy, ale zaraz koło sklepu z butami jest – a jakże! – apteka, i mnóstwo żeli i tabletek, likwidujących problem od zaraz! Kompulsywna konsumentka wszystkiego nie ma lekko. Ciągle kupuje, testuje, myśli o wyprzedażach, kosmetykach, ciuchach. Zakupy to przyjemność – nie oszukujmy się, każda z nas lubi kupić sobie coś ładnego. Pani z reklamy bije nas jednak na głowę, ona żyje kupowaniem. Na dodatek wmawia kobietom po drugiej stronie ekranu, że też muszą tak robić, aby osiągnąć pełnię szczęścia. 
A przeciętny Polak, nieświadomy istnienia podświadomości i zabiegów marketingowych, zapamięta sobie głupiutką, wiecznie sprzątającą, zapracowaną blondyneczkę. Reklamy nie mówią nam prawdy – co wszyscy doskonale wiemy. Ale przyczyniają się do tego, że kobiety nadal postrzegane są w sposób stereotypowy. Z tymi stereotypami powinniśmy walczyć – tylko jak? Zakazać emisji reklam? Nie da się. Na tym niestety muszę zakończyć tę pasjonującą historię, bo Polsat włączył mi serial, tak samo jak całej Polsce zresztą. A seriale to temat na osobny post.

27 komentarzy:

  1. Na szczęście, z reklamami nie mam za dużo kontaktu, bo nie mam telewizji, a w internecie mam po prostu blokadę reklam włączoną w przeglądarce. Jedyne, co widuję to bilboardy albo reklamy w jakichś gazetach.
    Mam wrażenie, że zawsze istniał problem z wizerunkiem kobiety w reklamie, albo była ona kawałkiem mięsa i miała być tylko sexy i niczego więcej nie reprezentowała, albo była kurą domową i nic więcej nie pozwalano jej pokazywać. Teraz właśnie, jak piszesz, mamy jeszcze pracoholiczkę. Na lekomanię zwracam uwagę bardziej społecznie, niż tylko w kwestii kobiet. Ale, wracając do tematu, to trochę przerażąjące. Bo reklamy, zasadniczo, pokazują to, co pokazuje większość społecznego stereotypu. I jeśli to ma na nas działać...cóż. Jesteśmy zgubieni:P
    W ogóle świetnie napisany tekst:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplement, starałam się :) i już dawno pogodziłam z tym, że nie wygram ze stereotypami, mogę najwyżej się z nich śmiać. A pozbycie się telewizora i blokada reklam to świetny pomysł, na pewno masz dużo szczęśliwsze życie ode mnie :)

      Usuń
  2. Niezły tekst. Miałam wrażenie, że gdzieś już go czytałam, a może po prostu mam podobne zdanie. A ogólnie mówiąc reklamy są przereklamowane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wykluczam, że ktoś przede mną wpadł na podobny pomysł, w końcu "wszystko już było". Cieszę się, że myślimy podobnie, im więcej nas nie da się zwariować tym lepiej :)

      Usuń
  3. Nie wiem czy powinnam się przyznawać ale momentami strasznie się śmiałam, mężczyzna marzeń z Perwollem będzie mnie bawił jeszcze dłuuuugo :D A co do stereotypów.. jak tak czytam i słucham to się cieszę z mojego absolutnego braku sympatii do reklam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie uwielbiam zagłębiać się w reklamowe absurdy :)

      Usuń
  4. Bardzo podoba mi sie Twoj post. Moje ulubione reklamy to pani z dzieckiem na rekach wpatrzona w rozpostarte bielutkie prześcieradło niczym w objawienie, no i oczywiście te wszystkie proszki i płyny do prania wyjete z d*py na kanapie w salonie podczas pogaduszek z przyjaciołką. Generalnie staram sie przełączać reklamy, ale jest to wrecz niewykonalne bo one lecą wszedzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Telewizja przerywa reklamy filmami a nie na odwrót :) u mnie faworytem jest niezmiennie Perwoll w torebce. No i te mamusie które nigdy nie mają ochoty zabić dziecka, męża i całego świata - no ideał :)

      Usuń
    2. A lokowanie produktu? Teraz to juz reklamy przerywane tylko serwisem informacyjnym;)

      Usuń
    3. Bez nazw kanałów oczywiście ;) a szkoda, że przerywają, wolę oglądać uśmiechnięte zwierzaki i radosnego Zygmunta Chajzera niż niektórych dziennikarzy i polityków :) audycja nie zawierała lokowania produktu :)

      Usuń
  5. U mnie pojawiła się wręcz awersja na reklamy, po prostu nie mogę ich już znieść, dlatego w zasadzie zlikwidowałam oglądanie telewizji, radio ograniczyłam do trzech stacji, niestety nie mam wpływu na to co oglądam na miastowych budynkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miasto nie pyta. Miasto reklamuje. Niestety :/ nawet, gdybyśmy się baaardzo starali, od reklam się nie uwolnimy.

      Usuń
  6. Ja się z reklam śmieję i nimi kompletnie nie przejmuję :) Irytują mnie tylko reklamy leków. Tego wg. mnie nie powinno się reklamować, bo zachęca to do kupna. Witaminy, minerały, probiotyk, synbiotyk, zioła, coś na zgagę, na zastopowanie nadmiernego wydalania numeru 2, na przyspieszenie wydalenia numeru 2, na grzybicę, na pęcherz, prostatę, popęd seksualny i można tak wymieniać. Najgorzej, że reklamy o lekach lecą jedna po drugiej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiele reklam suplementów diety wprowadza nas zwyczajnie w błąd, wmawiając nam, że suplement to lekarstwo - i wielu producentów musiało za to zapłacić wysokie kary. A że ludzie łykają tabletki jak cukierki bo wierzą, że to zlikwiduje skutki złego trybu życia - to dolegliwości się mnożą i przemysł kwitnie. Niestety :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie reklama jest szuką, a niestety zbyt wielu jest w tej branży rzemieślników. Produkt plus stereotyp to szabon, który jest tani w opracowaniu,który łatwo zrealizować, a u widza budzi pożądanie reklamowanego produktu (bo przecież Krysia nie może mieć bielszej koszuli, niż ja. MUSZĘ mieć ten płyn). Ja osobiście bardzo sobie cenię reklamy społeczne - cześć z nich jest naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Inne oglądam (z racji zawodu) choć jako minimalistka żyjąca już od ponad 10 lat bez telewizora i zograniczoną liczbą rzeczy w otoczeniu, nie jestem podatna na reklamowe przesłanie: kupuj i konsumuj więcej i więcej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moj wykladowca z reklamy tez nazywa reklame sztuka :) oczywiscie zdarzaja sie w tej branzy perelki, zrobione z rozmachem i przykuwajace oko na dluzej, aczkolwiek tona w morzu kiczu jaki serwuje nam reszta. A minimalizm w XXI wieku jest na wage zlota - pozwala znalezc to, co najwazniejsze i najpotrzebniejsze, no i cieszyc sie tym :)

      Usuń
  9. Cydowny artykul! To jak kobiety ukazywane sa w reklamach wola o pomste do nieba. Syn zachwycajacy sie nowym telefonem i w tym samym czasie mamusia kura domowa rozplywajaca sie nad srodkiem do prania bo taki hipernowoczesny i myslaca ze syn robi to samo Kobieta wchodzaca do domu i olana przez cala rodzine ktora reaguje na jej powrot dopiero gdy daje im pewne cukierki tofi. Reklama podpasek na A. z roztanczonymi paniami do glupiutkiej piosenki co maja pokazac talent swoj w te dni dzieki owym podpaskom. Czy cenzurowane 'o cholera' pani domu na widok gory garnkow. Itd, itp, takie reklamy można by mnożyć. Co to ma byc ja sie pytam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dziwne, że reklamy dużo łaskawsze są dla panów. A kiedy rodzina ignoruje matkę, dopóki ta wyjmie cukierków (bez nazwy) mam ochote wyrzucić telewizor przez okno ;)

      Usuń
    2. Ta reklama jest durna :P Bo jak nie wyśle im na telefon selfie z tymi "cukierkami" to inaczej nie zauważą, najlepsze jest to, że ona się z tego cieszy. Tak samo głupia i wkurzająca reklama to ta z lekiem na V i hasłem "mamy nie biorą zwolnienia, mamy biorą V...". Nie ma to jak dobry marketingowiec :P Ich głupota w pomysłach czasem nie ma granic.

      Usuń
    3. Ucieszona kobieta ze maz i dzieci wiecej uwagi zwracaja na zarcie niz na nia :)

      Usuń
  10. Bardzo dobrze przedstawiona problematyka reklam! Podoba mi się to w jaki sposób piszesz o reklamach i o stereotypach :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie reklamy atakują tylko na mieście, w zaciszu domowym zwyczajnie się ich pozbyłam albo ograniczyłam ich dostęp do minimum (telewizor służy mi do oglądania kreskówek i filmów, które mam na dvd i do grania na konsoli), natomiast odwiedzając dom rodzinny lubię sobie popatrzeć na reklamy i się pośmiać albo zauważyć pewne trendy, np. jakich reklam jest najwięcej, co się najczęściej reklamuje i w jaki sposób. Zastanawia mnie czy faktycznie reklamy jeszcze oddziałują tak jak powinny (jak mają w założeniu), bo na każdym kroku, gdzie nie sięgnie nasz wzrok jest reklama. Natomiast jeśli idzie o wizerunki kobiet w reklamach, to widzę je jako jako karykatury. Czasem w ogóle nie śmieszne, ale wzbudzające współczucie. A najgorsze to jest utrwalanie stereotypów na temat kobiet i ich miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze że ani reklam, ani stereotypów nie sposób pozbyć się w 100% :/

      Usuń
  12. Ale faceci też są przedstawiani w sposób stereotypowy.
    Lubię psychologię reklamy, jestem świadoma wszystkich tych "chwytów" bo na studiach rozbrajałam je na czynniki pierwsze, lubię nawet wiele reklam, bo patrzę na nie pod kątem dobrania środków przekazu ALE....nie zmienia to faktu, że z większości śmieję się nazywając kretyńskimi. Najwięcej negatywnych emocji wzbudzają we mnie reklamy pożyczek, kredytów - tak, tego nam potrzeba - sytuacji, która była w Stanach w 2008 z powodu niespłaconych kredytów :-/ A najbardziej wkurzające jest gdy reklamują je znani ludzie np.Golce. Nie dziwię się co prawda temu, bo kasa, którą się zarabia za kilka sekund (mówię o sławnych osobach) jest olbrzymia.

    Tak, reklama wyolbrzymia stereotypy niczym dowcipy - bo w ten sposób przekaz jest mocniejszy. Zawsze zapamiętujemy to(nawet podświadomie, bo tak to ma działać) co jest mocne, głośne, barwne. A najlepiej kontrowersyjne -czyli "nie dla idiotów" ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reklama to jest zwyczajne dzielo sztuki, tandetnej i masowej, ale niesamowicie skuteczne. A ze rowna do najglupszych...

      Usuń
  13. Reklamowych absurdów jest wiele. Faktycznie stereotypy w reklamie są obecne od zawsze. Dlatego taką furorę robią reklamy stawiające na coś nowego, wyróżniające się wśród tych schematycznych.

    OdpowiedzUsuń

Nigdy nie zostawiłam odnośnika do swojego bloga pod cudzym postem, i od moich czytelników wymagam tego samego. Słupa ogłoszeniowego tutaj nie będzie, a komentarze z linkami usuwam.