niedziela, 6 marca 2016

Nie wstydź się!



Bądź kobietą wyzwoloną! Bądź prawdziwym facetem! – krzyczą z każdej strony media. Wyrażaj swoje zdanie (nawet jeśli go nie masz)! Powiedz kim jesteś naprawdę (chociaż mało kogo to interesuje)! JESTEŚ WYJĄTKOWY (wśród 7 miliardów ludzi na ziemi nie ma nikogo takiego jak Ty)! Można powiedzieć, że ekshibicjonizm psychiczny – i fizyczny – jest dziś kartą przetargową do osiągnięcia sukcesu, bycia znanym, niekoniecznie szanowanym, ale grunt, że znanym. Sukces=bycie znanym. Można pomyśleć – w tym szalonym XXI wieku wszyscy są
przebojowi, mówią co myślą, a słowo nieśmiałość razem ze swoim znaczeniem przeszło do historii. Idźmy za ciosem – media często raczą nas kolorowo ubranymi, nie do końca umiejącymi się wysłowić panami, otwarcie acz nieskładnie przyznającymi że kochają innych panów. Na deser natomiast dwie uśmiechnięte, przytulające swoje dziecko kobiety, opowiadające, że kochają to maleństwo nad życie. Można pomyśleć – w tym szalonym XXI wieku homo, bi i transseksualiści mają raj na ziemi, nic tylko się ujawniać i rysować tęczę na czole!
A jednak, bardzo dużo ludzi wstydzi się swojej seksualności. Rumieni się, gdy poczuje szybsze bicie serca na widok osoby tej samej płci. Ukrywa się przed rodziną, znajomymi, przed samym sobą. Może coś jest ze mną nie tak? – myśli. Skąd ten wstyd w środowisku LGBT, kreowanym przez nasze kochane i obiektywne media na wielce wyzwolone? Dlaczego wstydzimy się swojej orientacji, seksualności, tego kim jesteśmy?

Pierwszy „czynnik” nasuwa się sam. To, co widzimy w telewizji, teledyskach, serialach, to bajka. Bajka napisana aby stworzyć pewną iluzję, za którą ludzie będą chcieli płacić. Ktoś, kto widząc pięknego aniołka Victoria’s Secret lub dobrze zbudowanego przystojniaka z reklamy energy drinka, zaczyna popadać w kompleksy na punkcie swojego ciała – będzie się wstydził nie tylko ciała. Brak akceptacji swojego wyglądu zwykle powoduje niepewność, frustrację i lęk przed tym, jak inni nas ocenią. Jak taka osoba ma z podniesioną głową powiedzieć „Tak, jestem gejem. Tak, jestem lesbijką. Tak, jestem biseksualny/a”? Ani seksualność, ani to, że nie jesteś chodzącą reklamą photoshopa, nie jest powodem do wstydu. Naucz się kochać samego siebie – nie powiem Ci jak, bo ilu ludzi tyle dróg do celu. Jeśli zaakceptujesz to, kim jesteś, inni też to zrobią.
A teraz zagadka. Jakie słowa, z pozoru nic nieznaczące, najbardziej uwypuklają i tak już mocno zarysowane podziały społeczne? Czy będzie zaskoczeniem, że są to „my, nasi, nasze, nam” oraz „oni, tamci, ich”? Użycie tych słów, zwłaszcza w wypowiedziach polityków, dziennikarzy i osób wypowiadających się w mediach, ma stworzyć pewne więzi między konkretnymi ludźmi, jednocześnie dystansując ich od innych. My jesteśmy lepsi, oni są od nas gorsi! Smutne jest, że takie tendencje często widać u niektórych księży – „kochaj bliźniego swego jak siebie samego” chyba stawia pod znakiem zapytania znaczenie słów „kochać” i „bliźni”. Nie tylko osoby wrażliwe na krytykę mogą odczuwać lęk przed odrzuceniem, szufladkowaniem, wyśmianiem. Pierwszym krokiem do pokonania strachu powinno być uświadomienie sobie, że seksualność nie czyni nas ani gorszymi, ani lepszymi od reszty świata. Jesteśmy takimi samymi ludźmi jak te 7 miliardów, które razem z nami męczy się na tej planecie. Posiadamy mózg, płuca, krew w żyłach – dlaczego mamy się czuć inni? Dlaczego mamy się czuć gorsi?

Kolejna zagadka - kto z Was słyszał o Oscarze Wildzie? Oj, słabo ze znajomością klasyki literatury. Oscar Wilde, autor m. in. Portretu Doriana Graya, spędził dwa lata życia w więzieniu. Za co? Za kontakty seksualne z mężczyznami. Dokładnie lata 1895-97. Tak tak, wtedy homoseksualizm był przestępstwem. XX wiek przyniósł jednak homoseksualistom nadzieję - szereg niezawodnych metod leczenia, od elektrowstrząsów po zmuszanie do masturbacji podczas wyświetlania zdjęć płci przeciwnej. Przy niepowodzeniu - czasami nawet kastracja. Dopiero w 1990 roku WHO wydało opinię, która jasno stwierdzała, że homoseksualizm nie jest zjawiskiem patologicznym. Do czego zmierzam? Do tego, że nawet dziś wielu "naukowców" propaguje pogląd, jakoby homoseksualizmu dało się "oduczyć". Dziś będziesz się synku uczył tabliczki mnożenia, a jutro pociągu seksualnego do dziewczynek! Zrozumiesz jak będziesz starszy... Wielu z nas, gdy zauważy, że robi im się gorąco nie przy tej płci, przy której mama kazała, myśli "przejdzie mi" "to chwilowe" "przecież czytałem, że w moim wieku takie wahania są normalne". Jeśli nie jesteś pewien, czy odkryłeś do końca swoją seksualność - nie zmuszaj się do niczego. Czekaj, obserwuj, wyciągaj wnioski. Ale jeśli zdobędziesz pewność - nie wstydź się! To nie jest przejściowa niedogodność - to nieodłączna część Ciebie. Zaprzyjaźnij się z nią, żyj z nią w zgodzie, i nie pozwól wmówić sobie, że "to uleczalne". Leczy się choroby. Homoseksualizm nią nie jest.
To tylko trzy krople w morzu powodów, dla których LGBT odwlekają coming out w nieskończoność. Sama w żaden sposób nie namawiam do ujawniania się na siłę. Chcę Wam tylko uświadomić, że wiele osób w Waszym otoczeniu może zmagać się z tym problemem, nawet Wasi najbliżsi. Postaram się kiedyś wrócić do tego tematu, i opracować go nieco szerzej - sądzę, że społeczeństwo wciąż wie o homoseksualizmie zbyt mało, a wiedza ta jest powierzchowna.

9 komentarzy:

  1. Wiedza o LGBT jest nie tyle co powierzchowna, ale ma zakrzywiony obraz.Ja jestem homo starej daty - lubię mówić o sobie normalnie, ale nie lubię nie wiadomo jak błyszczeć publicznie (np. prywatne konto na fb to prywatne konto na fb i mogę tam się uzewnętrzniać). Właśnie teraz wielcy znawcy piszą o możliwościach leczenia, podrzucę ci stronę, na jaką wczoraj trafiłam - beka pełną gębą. http://www.homoseksualizm.edu.pl/index.php/terapia/sukcesy-terapii/swiadectwa-exlesbijek
    Idzie się najpierw rzeczywiście zaśmiać na śmierć, a potem popłakać. Zwłaszcza na tekście, który rzekomo ma mówić o nawróceniu kobiety z bycia lesbijką, a tak naprawdę "nawraca ją na wiarę w Boga". Co ma piernik do wiatraka, co nie? - http://www.homoseksualizm.edu.pl/index.php/terapia/sukcesy-terapii/swiadectwa-exlesbijek/179-kiedy-lesbijka-i-ateistka-teraz-przykadna-ona-i-matka
    Ludzie potrafią być straszni, dlatego to jest ciężkie. Przykładowo mamy taką sytuację obecnie w związku: chcemy mieć ogródek działkowy, chcemy być w ROD. (rodzinne ogródki działkowe). Pierwszeństwo do działki mają osoby z rodziną, która tego potrzebuje. My zaś jesteśmy na końcu, bo jesteśmy tylko parą dwóch kobiet, oczywiście nie partnerkami. Jeżeli zaś dostaniemy działkę, to czy możemy pokazywać się tak, jak robią to pary hetero? Oczywiście, jasne. Szkoda tylko, że ktoś potem zniszczy moją rabatę. [takie rzeczy dzieją się nie tylko na tle orientacji, ale także dlatego, że ktoś kogoś nie lubi]. Więc jak już kiedyś u siebie na blogu pisałam - coming outy są wieczne. A ta wieczność przeraża mnie i pewnie nie tylko. Dlatego jest to trudne, tak tylko sobie i ci tu nakreśliłam :)
    Co do Kościoła - tak, zawsze mnie śmieszy ten moment na kazaniu, kiedy jest mowa o miłości do bliźniego. Hej, przecież ja to robię. Kocham, szanuję, odpowiadam na Hymn o miłości. Ale widocznie oni jacyś tacy niezdecydowani. Sami w większości homo.
    I ja słyszałam o Wildzie, kocham go. Szkoda tylko, że dla swojej żony miły nie był, ale poeci tak mają. To samo Verlaine.
    pozdrawiam ;)
    gorszysort.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam te teksty o "wyleczonych" homoseksualistach ale nie wiedziałam, czy śmiać się czy płakać, ostatecznie jestem przerażona, że niektórzy biorą to na poważnie. I dlaczego Twoja rabata ma obrywać za to, że sąsiad ma jakiś problem z Tobą? :/

      Usuń
    2. No właśnie, sama nie wiem, ale cóż - życie, bo przecież to mają być RODZINNE ogródki działkowe. :D A nie pełno psychicznie chorych ludzi, którzy będą dzieci pociągać za sobą :D
      teksty są straszne. jestem przerażona razem z tobą.

      Usuń
  2. Ciekawy post, co raz mniej osób zaczyna być sobą, to wszystko przez TV i internet, tak jak wspomniałaś wielkim kompleksem jest figura modelek, przez to wiele osób zaczyna chudnąć, po czym chorować. Tak powoli dochodzimy do końca świata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniec świata jest jeszcze daleko, ale sama się boję co do niego doprowadzi :)

      Usuń
  3. Wstydzić powinny się homofoby za swoją nienawiść, nie homoseksualiści. : D Ale masz absolutną rację - jeśli człowiekowi uda się zaakceptować samego siebie, łatwiej i lepiej mu żyć i chodzić z głową uniesioną wysoko, a nie opuszczoną ze strachu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego podkreśliłam rolę zaakceptowania samego siebie nie tylko pod kątem orientacji :) łatwiej jest mówić głośno o wszystkim, co nas dotyczy, gdy jesteśmy pewni swoich racji i dobrze nam we własnej skórze :)

      Usuń
  4. A propos Oskara Wilde - niedawno czytałam wywiad ze Zbigniewem Lwem Starowiczem, w którym przyznał się, że w latach 70-tych leczył homoseksualistów prądem. Teraz się tego wstydzi, ale wtedy taka była praktyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego nie wiedziałam. Autorytet w moich oczach upadł

      Usuń

Nigdy nie zostawiłam odnośnika do swojego bloga pod cudzym postem, i od moich czytelników wymagam tego samego. Słupa ogłoszeniowego tutaj nie będzie, a komentarze z linkami usuwam.