poniedziałek, 14 marca 2016

Nieznane oblicze Andy'ego Warhola - wpis gościnny



Urodzony trzydzieści lat za późno, pseudo artysta, przedstawiciel pseudo sztuki, dobrze zapowiadający się człowiek medialny, bloger (polecam kliknąć, jest świetny - przyp. red.), indywidualista, innowator a w przyszłości skandalista- Mateusz Zieleźnik. Dziś wyciąga z grobu Andy'ego Warhol'a, by opowiedział nam trochę o swoich dziełach, nasyconych erotyką, którą czerpał z najbardziej brudnych zakątków swojej fantazji. A tworzył on w czasach pop artu...
Sztuka pop artu zapisała się na kartach historii jako kontrowersyjny, innowacyjny oraz eksperymentalny nurt, reprezentujący powojenną rzeczywistość. Przedstawiciele pop artu często przedstawiali te same cechy. Skandaliści, indywidualiści, innowatorzy. Tacy byli twórcy tamtych lat. Dziś przyjrzymy się sylwetce jednego z najbardziej znanych i sztandarowych artystów pop artu.
Andy Warhol.


Gej, urodzony 6 sierpnia 1928 roku w Pittsburghu, zmarł 22 lutego 1987 roku w Nowym Jorku. Znany głównie z prac przedstawiających zwykłe produkty codziennego użytku. Jednak jeśli nazwisko tego  (legendarnego już) artysty nic wam nie mówi, przyjrzyjcie się grafice zamieszczonej niżej:

źródło - pinterest
To on jest twórcą kultowego przedstawienia jednej z ikon popkultury - Marylin Monroe. Jego dzieła są inspiracją dla współczesnych artystów, a niepowtarzalny styl często powielany jest w wielu reklamach, grafikach i pracach pokazywanych głównie w mediach masowych.
Dlaczego dziś wyciągamy Warhola z grobu? Chcę przyjrzeć się wątkom homoseksualnym, które poruszał w swoich dziełach filmowych (przy okazji przybliżę wam nieznaną sztukę tego artysty). W pamiętnikach „The Warhol Diaries” otwarcie pisze o swoich kontaktach z mężczyznami. W ówczesnych latach Ameryka nie była podobna do obecnego obrazu tego kraju. Społeczeństwo było o wiele bardziej konserwatywne, zatem homoseksualizm nie był ogólnie akceptowany. Można zaryzykować stwierdzenie, że zyskiwał rangę tematu tabu. Jednak Warhol jako artysta odważny (a w tamtych czasach również kontrowersyjny) przełamywał bariery. W filmie pt. „Blow Job” przedstawia seks oralny między DeVerenem Bookwalterem a Williardem Maas- który nie został wymieniony w czołówce. Warto wspomnieć, że ta dwójka panów była przedstawicielami osobników heteroseksualnych. Obaj mieli żony. Marie Menken była wybranką Willarda w latach 1937 do 1970. DeVeren w związku małżeńskim z Ruth Kidder  trwał aż do śmierci aktora.

Filmy Warhola były produkcjami eksperymentalnymi, zatem nie można spodziewać się po nich hollywoodzkiego charakteru, scenariusza i akcji. 35-minutowy film nagrany został w technice czarno-białej. W dodatku jest to film niemy. Na produkcji został uwieczniony "portret" młodego aktora. Jedyne co jest przedstawione to głowa i ramiona. Kamera skupia się na twarzy by pokazać mimikę, która pojawia się podczas cały czas trwającej czynności seksualnej jaką jest seks oralny między aktorami. Ekspresja na twarzy młodego aktora wyraża kilka uczuć. Można zauważyć przeżywanie przyjemności, znudzenie, zdezorientowanie a nawet nieobecność, jakby postać myślami była gdzieś indziej.
„Blow Job” powstał w 1963 roku, lecz trzy lata później, spod rąk artysty wyszedł remake tego projektu nazwany wdzięcznie „Eating Too Fast (Blow Job #2)”. W filmie wystąpił Gregory  Battcock. Film trwa 67 minut. Pierwsza połowa filmu jest zbliżeniem na twarz aktora. Mężczyzna jest wyraźnie znudzony, ziewa, popija wino oraz je. Akcja filmu jest nieco bardziej rozbudowana niż poprzednia wersja. Tutaj bowiem aktor odbiera nawet telefon (!) od przyjaciela, który nazywa się Bob. Dowiadujemy się, że wrócił on właśnie z pewnej podróży. W dalszej części filmu kamera porusza się kierując się w dół postaci. Wówczas zauważamy męską postać z głową przybliżoną do krocza aktora. To wtedy okazuje się, że przez cały czas trwania filmu uprawiany jest homoseksualny stosunek oralny. 
 Filmy Warhola nie są tanią pornografią. Odbiorcy jego sztuki dzielą się na dwa typy. Jedni traktują to jako homoseksualną nifestację seksualnej propagandy, która ma jedynie szokować i zwracać uwagę na artystę. Jednak czy Warhol potrzebował szumu wokół siebie w czasach, kiedy odnosił największe sukcesy tworząc wizerunki ikon pop kultury, które do dziś są doceniane i krążą w mediach o milion procent częściej niż filmy takie jak „Blow Job”? Drugi typ odbiorców to ludzie, którzy dostrzegają w tych filmach umysł wizjonera, osoby zauważającej w stosunku seksualnym coś więcej niż tylko „seks”. Skupiając się na mimice oddaje rzetelne i ludzkie uczucia, jakie towarzyszą seksowi oralnemu. Bądźmy szczerzy- przychodzi minuta, w której już nudne staje się przeżywanie udawanej przyjemności z trwającej czynności seksualnej (badum tss). Ja natomiast myślę że Warhol prowadzi polemikę z widzami. Gra z naszymi emocjami celowo wzbudza w nas mieszane uczucia. Dzieli nas, by pokazać, że sztuka nie jest jednopłaszczyznowa i każdy ma prawo do indywidualnego odbioru. I to jest w sztuce najważniejsze. Badanie naszych emocji.

Dziękuję za uwagę
Mateusz Zieleźnik

14 komentarzy:

  1. Potwierdzam, bardzo ciekawy. Bardzo lubię bezpretensjonalnosc sztuki Wharhola, ale o filmach słyszę pierwszy raz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sztuka homoerotyczna zazwyczaj w mainstreamie nie wypływa :/

      Usuń
    2. Jest wielu artystów, których "ciemna strona" sztuki nie jest szerzej znana. Jednak mam nadzieję, że od teraz coraz więcej czytelników dowie się o sztuce jaką tworzyli najlepsi artyści :)

      Usuń
    3. Dopilnujemy tego najlepiej jak umiemy :)

      Usuń
  2. Kiedyś, jako nastolatka byłam wręcz fanką pana Warhola ale z czasem jakoś fascynacja nim mi przeszła- jednak, mimo to, nadal doceniam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koło niego ciężko przejść obojętnie :)

      Usuń
  3. Szpak nie jest złym artystom, do tego jego specyficzny wygląd przykuwa uwage. Jednak uważam, że wokalnie mamy w naszym kraju lepszych muzyków, którzy mogliby nas reprezentować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On chyba jest artystĄ :) a co do reszty zgadzam się.

      Usuń
  4. Artykuł ciekawy - poza wszystkim dowiedziałam się, że z P. Warholem dzielę dzień urodzin... A w kwestii technicznej - link do bloga Mateusza nie działa (ten w panelu bocznym). Z wyrazami szacunku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne, u mnie działa normalnie.

      Usuń
  5. Może to i wstyd, ale przyznam szczerze, że dotąd nie miałam o tym człowieku pojęcia. Ciekawa osobowość oraz interesujący artykuł :)

    OdpowiedzUsuń

Nigdy nie zostawiłam odnośnika do swojego bloga pod cudzym postem, i od moich czytelników wymagam tego samego. Słupa ogłoszeniowego tutaj nie będzie, a komentarze z linkami usuwam.