poniedziałek, 28 marca 2016

Parady równości - tak czy nie?



Jedni je kochają, inni nienawidzą. Jedni namiętnie na nie chodzą, inni unikają ich jak ognia. Jedni widzą w nich nadzieję na wywalczenie swoich praw, inni – największą przeszkodę. Parady równości mają tyle samo zwolenników, co zagorzałych przeciwników. Czy faktycznie dają „coś” społeczności LGBT? Jak widzi je społeczeństwo? Na te – i wiele innych pytań – postaram się dziś odpowiedzieć.

Mój blogowy konsultant Janusz właśnie włączył tvn. „Założy jeden z drugim kolorowe majty, wyjdzie w środku dnia na ulicę i wymachuje tęczą ludziom porządnym przed oczami! Wstyd!”. Pogląd Janusza, choć krzywdzący, podziela 90% społeczeństwa. Że te parady równości to w sumie gejparty bez większego sensu. Że tylko poprzebierani idioci z gołym tyłkiem tam paradują. Przecież tak pokazali w tvn, więc to musi tak być. Szkoda tylko, że tvn pokazuje wszystko, od leków na hemoroidy po matki karmiące, przerysowane i przejaskrawione. No bo który Janusz słuchałby długiego, nudnego wywodu spokojnej lesbijki z tytułem magistra, kiedy po drugiej stronie parady inna lesbijka, wymachując tęczową flagą, wydziera się… ona sama chyba nie wie na jaki temat.
Media dają ludziom sensację, a nie edukację – mówię o mediach masowych, do których wszyscy mamy dostęp, czy tego chcemy czy nie. Masowe media śpią z nami w łóżku, wyskakują z naszych lodówek, zmywarek i biegną za naszymi samochodami. Zawsze i wszędzie bombardują nas starannie wyselekcjonowanymi, najciekawszymi i najdziwniejszymi informacjami jakie są w stanie poprzekręcać. Wizerunek homoseksualisty debila sprzedaje się dużo lepiej niż homoseksualisty inteligentnego, rozważnego i ubranego w stonowane kolory – nie liczcie więc na przewagę tych drugich w relacjach z parad równości. Nie opłaca się i tyle.
To co mamy robić? Przestać chodzić na parady? Chodzić tam zapięci po samą szyję, z kilkoma pracami magisterskimi pod pachą? Rezygnacja z fajnej inicjatywy tylko po to, żeby media nie miały pożywki, to też żadne rozwiązanie. Parada równości to przede wszystkim zabawa, wyluzowanie się, możliwość nawiązania nowych znajomości. Ci, którzy nie mają na co dzień styczności z homo lub biseksualistami, mogą „nadrobić zaległości”. Nie oszukujmy się – nawet najbardziej tolerancyjny, wyrozumiały przyjaciel hetero nie doświadcza tego co my, gdy ktoś wmawia nam, że „to można leczyć” „ale przecież muszą Ci się podobać faceci, żaden Cię porządnie nie przeleciał to wymyślasz” „ale jak to obie płcie, weź się zdecyduj (jakby to była kwestia decyzji)”. A nic tak nie poprawia humoru jak wspólne uprawianie polskiego sportu narodowego – ponarzekania sobie – wymiana doświadczeń, poglądów itd. No dobrze, ale jak mam tam znaleźć kogoś do spokojnej rozmowy, gdy wszędzie pełno uwielbianego przez wspomniany tvn bydła? Dla chcącego nic trudnego – wystarczy czasem się zwyczajnie rozejrzeć.

Kolejna kwestia, często poruszana przy okazji manifestacji, demonstracji, parad i koncertów – bezpieczeństwo. Niezależnie od tego, jaki jest temat przewodni eventu – to zawsze duże skupisko nieznanych ludzi. Swoich dokumentów, pieniędzy oraz co najważniejsze: MÓZGU, należy pilnować, koniec kropka. Nie wdawać się w rozróby, unikać towarzystwa którego stan trzeźwości uniemożliwia logiczną ocenę sytuacji, bla bla bla mamo nie przynudzaj. Potem oczywiście znajdzie się jeden Janusz z drugim, którzy powiedzą, że każdy pedał to złodziej i awanturnik. Tak samo jak każdy metalowiec, kibic czy student na juwenaliach – bo nie wierzę, że na innych większych imprezach do kradzieży, bójek itd. nie dochodzi. No ale Janusz łatkę przykleił, a Ty zostaniesz o 200 zł biedniejszy. Opłaca się uważać na siebie? Opłaca.
Ja mam mieszane uczucia odnośnie parady równości – z jednej strony nie podoba mi się, że część uczestników zwyczajnie robi z siebie idiotów, przy okazji psując i tak już nie najlepszą opinię całej społeczności. Z drugiej – wierzę, że sama idea takiej parady ma duży potencjał, przez wyżej wspomnianych zwyczajnie marnowany. Czekam na hejty za brak czarnego lub białego stanowiska :)

18 komentarzy:

  1. Co do parady się nie wypowiem - nie byłam, nie wybieram się, zdania wyrobionego po relacji z TV nie mam bo i mieć nie mogę. Co do przerysowania treści - dotyczy to chyba większości wydarzeń, manifestacji czy marszów. Niestety. Klocimy się potem a w zasadzie moglibyśmy mieć podobne zdanie, ale obejrzeliśmy różne stacje TV.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możemy to zjawisko obserwować zwłaszcza teraz, kiedy jest święto marnowania wody i cała rodzina z wujkami Januszami i ciotkami Grażynami zbiera się przy stołach i dyskutuje o polityce :)

      Usuń
  2. Sama jestem niby- hetero ( piszę niby, bo zdarzało mi się sypiać z kobietami że tak to ujmę, ale jednak, nie widzę siebie w związku z kobietą, przydałby mi się tu Kinsey a nie tylko skala 3 stopniowa XD), ale na paradach równości przed laty brałam udział. Dzisiaj...patrzę na to z innej perspektywy, nie jestem już tak "zapalona" w pewnych działaniach jak sądzę. W każdym razie, jak zawsze, pewne działania hm, nazwijmy to, propagatorskie, zawsze są obosiecznym mieczem, który daje wiele dobrego, jak i też zawsze uczyni coś złego. Ale, summa summarum, pewne wyjście na ulice to często po prostu ostateczny krok, żeby zwrócić, nawet kontrowersyjnie, uwagę na pewne sprawy, dyskryminację czy coś, co nas społecznie boli. Czy są to parady wolności, czy strajki pielęgniarek, czy manifa. Po prostu, zawsze znajdzie się ktoś, komu się nie podoba, czy ktoś kto narzeka, że są korki przez te przemarsze. Ale grunt, że nawet jeśli negatywnie, o pewnych rzeczach zaczyna się mówić, dyskutować, zwracać na nie uwagę. A przecież poruszanie tematu to nierzadko pierwszy krok do jakichś zmian.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jako zadeklarowana i ujawniona biseksualistka raczej ze smutkiem na te parady patrzę, bo dla mnie to jedynie zmarnowany potencjał. Demonstracje KOD - wiem, że naciągane i złe porównanie - także przyciągają tłumy, także mają służyć słusznej sprawie, także są pożywką dla mediów. Ale jednak odbiór jest inny.

      Usuń
  3. Mnie osobiście takie parady nie przeszkadzają. Duża liczba osób ma ochotę w takim marszu uczestniczyć, niech uczestniczy, na tym polega demokracja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby wszyscy zajmowali się własnym kawałkiem podłogi, demokracja byłaby dużo bardziej demokratyczna ;)

      Usuń
  4. A ja jestem takiego samego zdania i cieszę się, że pierwsza zabrałaś o tym głos! Przed paradą w tym roku będzie otwarta dyskusja na różne tematy - zgłosiłam się do prowadzenia jednej z nich właśnie w podobnej tematyce: nie róbmy z siebie idiotów w internecie, bo nam to nic nie da, a zaszkodzi. W czym parada zaszkodziła mojemu związkowi - wszyscy postrzegają nas jako degeneratki, chodzące z cyckami na wierzchu i krzyczące, że mogą spać z kim tylko chcą. Co - przeprasza bardzo - jest gówniarskim zachowaniem niedopchniętej laski. I na zawsze dla mnie tym pozostanie. W byciu nieheteronormatywną nie chodzi o seks. Chodzi o całe pożycie; o to, bym nie musiala mówić, że mam męża, bo mieszkam na dośś patologicznym osiedlu, gdyż boje się, że wbija mi na chatę, bo na paradach mówili, że jestem niedokładnie obrócona. I tak jest - to słyszę z własnego domu.

    Parady mają sens, owszem. Ale część parady równości tworzy nam toksyczną atmosferę w kraju, gdzie takie rewelacje są tylko rewelacjami. Potencjalnie nie dotycza ludzi, ale bydła. Nie możemy im na nic pozwolić - pomyśli sobie polakowy Janusz, przynajmniej w moim mniemaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo 99% społeczeństwa dostaje obraz zniekształcony, ograniczony do ludzi robiących z siebie debili. I ja sama już nieraz zjechana zostałam przez innych LGBT gdy nawoływałam niczym ksiądz na ambonie by nie robili z siebie widowiska - ponoc jestem nietolerancyjna. Mam nadzieję, że Twoje słowa w tych dyskusjach do ludzi trafią w końcu, bo przydałoby się zrobić w końcu z niektórymi porządek.

      Usuń
  5. Ja musze ze smutkiem stwierdzić ze te parady to... Parada próżności i debilizmu totalnego (oczywiscie chodzi mi o te Warszawskie parady równości robione miedzy innymi przez Glam Club)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak już kiedyś obie wspominałyśmy - debile są bardziej medialni od osób zrównoważonych.
    Co do samych parad mam tak samo jak Ty ambiwalentne uczucia. Z jednej strony dla osób lubiących duże imprezy, skupiska ludzkie, spędy po prostu (bez negatywnych konotacji) to na pewno jest jakaś tam atrakcja, forma rozrywki - ja osobiście nie lubię. Mam ludziowstręt, więc unikam. Z drugiej - ja osobiście nie lubię tej formy wyrazu - jest dla mnie zbyt nachalna, nie cierpię kiedy coś mi się narzuca, a tego typu imprezy sprawiają takie właśnie wrażenie - bardzo roszczeniowe, narzucające jedyny "słuszny" (czy na pewno?) światopogląd. I wiem, że w dużej mierze jest to kwestia obecności wspomnianych kolorowych, barwnych debili...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale znowu mówimy tylko o pewnym wrażeniu, jakie odnosimy, a które niekoniecznie jest słuszne :)

      Usuń
    2. Wrażenie jest subiektywne, więc nasze, a skoro nasze to słuszne ;)

      Usuń
  7. Muszę najpierw odnieść się do komentarza u siebie - nie pominęłam Maxxiego, po prostu nie jestem jego fanką i ta pierwsza generacja jest u mnie mocno przeskoczona. Swoje właściwe oglądanie zaczęłam od drugiej i z tym się najbardziej zżyłam :) Nawet nie mogąc przeżyć finału tej generacji ;'( Nigdy nie mogłam się zdecydować, kogo kocham bardziej - Freddiego czy Cooka :D
    Co do tematu właściwego - również uważam, że parada ma swój potencjał, jednak takie krzykliwe bycie niektórych osobników zraża 'zwykłego, przeciętnego Kowalskiego'. Już nie wspominając o Sebixach, które tylko czekają na chłopaka w kolorowym topie z kolczykami i obmacującego się z kimś; bo jakoś lesbijki mają 'lepiej' z męskiej strony, przynajmniej tak to wygląda z mojej strony. Przykro się patrzy na to, jak ludzie się biją, walcząc o własne prawa. I uważam, że obściskiwanie się na ulicy jest nie fajne. Nieważne, czy to jest para hetero, homo, czy bór wie co jeszcze. I to często działa jak płachta na byka - szczególnie dla cebulowego Sebixa - na mnie też. Jak ktoś stoi na środku chodnika i gada z sąsiadką spod trójki to się odzywam, jak ktoś jedzie chodnikiem, a nie ścieżką, która jest obok to się odzywam, jak ktoś wymienia ślinę na środku centrum handlowego, robiąc sobie gastroskopie to komentuję. Ale to tak przy okazji.
    Pozdrawiam, T. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego gdyby ta parada nie była zbiorową wymianą śliny na chodniku byłaby duuużo bardziej sensowna moim zdaniem :)

      Usuń
  8. Myślę, że każdy ma prawo do demonstrowania swoich poglądów, o ile nie krzywdzi tym innych osób. Mimo iż sama nie czuje potrzeby, aby uczestniczyć w różnego rodzaju demonstracjach, czy to manifestujących orientację seksualną czy poglądy polityczne, to nie rozumiem fali nienawiści, która po takowych przemarszach się rozlewa po społeczeństwie. Żyj i daj żyć innym - to moja dewiza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby całe ziejące nienawiścią społeczeństwo miało taką dewizę... :)

      Usuń
  9. Mnie takie parady czy manifestacje nie przeszkadzają. Niech sobie będą.

    OdpowiedzUsuń

Nigdy nie zostawiłam odnośnika do swojego bloga pod cudzym postem, i od moich czytelników wymagam tego samego. Słupa ogłoszeniowego tutaj nie będzie, a komentarze z linkami usuwam.