wtorek, 1 marca 2016

Wegetarianizm - z czym to się je?



Wegetarianizm – dieta homoseksualistów i cyklistów, objaw skrajnego lewactwa i symbol Unii europejskiej. Polega na spożywaniu wszelkiego rodzaju traw, i szerzeniu informacji, jakoby mięso było w rzeczywistości martwymi zwierzętami.

Tak widzi wegetarian większość Januszów i Grażyn Polaków, konsumentów schabowego. Bardzo dużo kucharzy, kelnerów oraz cioć na imieninach żyje w przekonaniu, że wegetarianie jedzą ryby. Jak to jest z tym wegetarianizmem? Krótki przewodnik, odrobina
historii, humoru i żelaza. Enjoy ;)


Krowa bo tak
Jakie są odmiany diet bezmięsnych?
Wegetarianizm – najpopularniejszy: wykluczenie z diety mięsa i ryb. Spożywane są jajka, mleko i jego przetwory oraz miód. Wzorowy wegetarianin rezygnuje także z noszenia ubrań skórzanych, futer, kosmetyków testowanych na zwierzętach.
Ale zaraz… to jak nazwać „wegetarian”, którzy jedzą ryby, i szerzą wśród pracowników gastronomii propagandę, jakoby wszyscy inny wegetarianie tak robili? Niezawodna wikipedia podsuwa nazwę – pescowegetarianizm, gdzie dopuszcza się jedynie mięso rybie. Nie jest to jednak dieta wegetariańska.
Laktowegetarianizm – nie, nie spotkałam się nigdy z użyciem tej nazwy poza publikacjami naukowymi, ale skoro istnieje, to wypada napisać. Poza mięsem, z diety wyklucza się jajka, z produktów pochodzenia zwierzęcego można jeść tylko przetwory mleczne i samo mleko.
Owowegetarianizm – jak wyżej. Dopuszcza się spożywanie jajek, rezygnuje się jednak z mleka i jego przetworów.
Weganizm – wykluczenie z jadłospisu wszystkiego, co pochodzi od zwierząt. Poza mięsem i rybami – zero jajek, mleka i miodu. I nie tylko z jadłospisu – także z kosmetyków, wszelkie kozie mleka, proteiny mleczne, keratyny – stanowcze NIE! I dobrze.
Wśród naszych ulubionych Januszów i Grażyn Polaków pokutuje przekonanie, że wegetarianizm to wymysł XXI wieku. Niestety, szanowni Polacy: wegetarianizm jest starszy od Was. Na pewno słyszeliście o Pitagorasie – ile lat matematycy męczyli Was jego twierdzeniem? Zapewne nie wspomnieli, że Pitagoras był uznanym filozofem, i nie zajmował się jedynie matematyką? A wspomnieli, że był wegetarianinem? Motywował to porównywaniem rozlewania krwi zwierząt do rozlewania krwi ludzkiej, oraz bardzo bliskimi współczesności względami etycznymi. A Budda, który twierdził, że żywiący się mięsem zwierząt nie mają szans na duchowy rozwój i osiągnięcie oświecenia?
Ale to starożytność, to było dawno temu! Owszem, było. Przejdźmy więc do czasów nowszych – renesans może być? Leonardo Da Vinci, malarz, architekt, anatom, pisarz (tak, niepowtarzalny facet) znany głównie z „Mony Lisy” i „Damy z łasiczką”, który morderców zwierząt stawiał na równi z mordercami ludzi. Jeszcze za dawno temu? Nie ma problemu. Albert Einstein, fizyk i zdobywca Nobla, który nawoływał do współczucia w cierpieniu WSZYSTKIM istotom żywym, oraz podkreślał pozytywny wpływ na zdrowie diety wegetariańskiej? Lew Tołstoj, mówiący dobitnie, że póki "ciała ludzi są grobami zamordowanych zwierząt" na świecie nie zapanuje pokój i wolność. Franz Kafka, autor słynnego „Procesu” (retrospekcja prosto do liceum), także unikał mięsa. Czyli ten wegetarianizm to jednak nie wymysł XXI wieku…

Problem zbilansowania diety
Jak każda dieta, wegetarianizm ma wpływ na nasze zdrowie. Truizm? Truizm. Przeciwnicy krzyczą o anemii i niedoborach białka. Zwolennicy o mniejszym ryzyku miażdżycy, nadciśnienia i większej ilości warzyw. Kto ma rację?
NIKT.
Można jeść mięso i mieć ultraniski poziom żelaza, i można być otyłym wegetarianinem z ciśnieniem 180/100. Od czego to zależy? Od zbilansowania diety. Mięsożercy krzyczący o anemii, żelazie i białku, w większości sami mają niedobory pokarmowe – gdyby byli świadomymi pożeraczami mięsa, wsadziliby te twierdzenia między bajki. Poza mięsem, duże ilości żelaza znajdują się w: pestkach dyni (15mg/100g), fasoli (8mg/100g), kakao (11mg/100g) (nieodmienne – sprawdziłam!), natce pietruszki (5mg/100g), kaszy gryczanej (3mg/100g). Można? Można.

Jak widać, nie taki wegetarianizm straszny, jak go Janusze i Grażyny Polacy malują ;) w następnym poście "wegetariańskim" przybliżę Wam wszystkie rodzaje traw, liści i kamieni, jakie wegetarianie spożywają, oraz ich wpływ na zdrowie.Niech trawa będzie z Wami!

4 komentarze:

  1. Anon na posterunku! Czekam na dzień w którym Janusz nie przyczepi się do wegetarianizmu, trochę o tym poczyta i dojdzie do wniosku, że cudza dieta to nie jego sprawa. :) A z innej beczki - w takich przypadkach z tekstu ,,wymysł XXI wieku" zawsze trochę chce mi się śmiać, nieważne czy w temacie wege, nastoletnich ciąż, palenia papierosów w młodym wieku.. Nawet trochę szkoda mi Januszy i Grażynek żyjących w przekonaniu, że ,,za ich czasów tego nie było". Było. Jest. I będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to Janusz i Grażyna wszędzie się pchają :)

      Usuń
  2. Oh, a ja próbuję wytłumaczyć przyjacielowi, że skoro ogłasza się wszem i wobec jako VEGANIN to nie powinien niczego od zwierząt jeść (także ryb), a jeśli nie chce z nich zrezygnować, to niech o tym wspomni, bo to zwykłe oszustwo. Nie rozumie. No ale cóż.

    http://gorzkaczekoladax.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wegetarian jedzących ryby widzę ciągle, ale o weganach nie słyszałam :)

      Usuń

Nigdy nie zostawiłam odnośnika do swojego bloga pod cudzym postem, i od moich czytelników wymagam tego samego. Słupa ogłoszeniowego tutaj nie będzie, a komentarze z linkami usuwam.