środa, 30 marca 2016

Z przymrużeniem oka - rodzice wegetarian i wegan



Z przymrużeniem oka – o rodzicach wegetarian, wegan i ich reakcjach na zmianę diety dzieci. Post nie ma na celu obrażania niczyich uczuć dietetycznych.

Masz katar? To przez to Twoje wegetariaństwo!
Wegetarianizm i weganizm to przyczyny wszelkich katarów, bólów głowy, dupy i zapaleń oskrzeli. Mięcho to natomiast remedium na każdą chorobę. Zjedz kotleta synuś, to odporność lepszą będziesz miał, i Ci ten katar od razu przejdzie. Głowa Cię boli córuś bo mięsa nie jesz i niedobory masz! Żelaza Ci brakuje! Pójdziemy do mojej pani doktor albo do dietetyka, i ona Ci powie że jak nie będziesz jeść mięsa to umrzesz! Temu typowi nie wytłumaczysz, że ograniczenie ilości tłuszczów nasyconych wpływa korzystnie na krążenie, zapobiega miażdżycy, zawałom serca i wielu innym zaburzeniom. Nie wytłumaczysz, że masz katar bo teraz taki sezon że wszyscy chorzy. Ten typ do końca Twoich porośniętych trawą dni będzie leczył wszystkie Twoje choroby schabowym, finis.



Ale przecież trzeba jeść mięso!
Trzeba bo tak. Nie umie tego jakoś logicznie wyjaśnić, ale wie, że konsumpcja schabowego to poprawne i akceptowane społecznie zachowanie. Czasami w desperacji posuwa się do sabotażu i gotuje zupy na mięsie lub zleca to żonie, zarzekając się, że to na samej wodzie. Bo to dla Twojego dobra dziecko. Dniami i nocami zastanawia się, co to dziecko je, bo przecież bez kotleta to nie obiad, a kanapki bez szynki jakieś takie cienkie. Ma cichą nadzieję, że kiedyś mu to przejdzie, i nawróci się na stare dobre schabowe mamusi. A na święta, na imieniny cioci Krysi, co on tam jeść będzie? Chleb z serem? Gorzej, jeśli jest weganinem, wtedy to tylko sałata zielona mu zostaje. Wszyscy mięso jedzą, a on jeden nie je. No jak tak można?

Lewackie pomysły
Niejedzenie mięsa jest według tego typu ściśle powiązane z polityką. Wegetarianizm = homoseksualizm, rowery, popieranie Palikota i walka o wprowadzenie euro w Polsce. Weganizm to najbardziej fanatyczny odłam tego zbiorowego lewactwa. Nie przyjmie do wiadomości, że synowi czy córce leży na sercu dobro zwierząt albo mięso mu zwyczajnie w żadnej postaci nie smakuje. Z przyjemnością rzuca polityczne aluzje, gdy dziecko bogu ducha winne ryż sobie na obiad gotuje. Najchętniej zajrzałby mu przez ramię, na kogo krzyżyk postawił w lokalu wyborczym (myślicie, że będzie miał okazję?) Przed rodzinnymi uroczystościami drży ze strachu co szwagier powie, gdy młody lewak odmówi spróbowania złowionego przez szwagra w Wiśle wieloryba.
Zwierzęta są po to by je jeść!
Najbardziej wkurwiający ze wszystkich. Klepiąc się po udach ze śmiechu, tłumaczy Ci, że kury przecież biegają sobie wolno, kto by je w klatkach trzymał? I w rzeźniach to jest all inclusive wszystko, tak samo jak na fermach. Jakie antybiotyki w paszy, co Ty dziecko za bzdury opowiadasz? Zresztą, zwierzęta Pan Bóg dał (zasłania się tym argumentem niezależnie od wyznania) żeby ludzie je jedli, tak jest napisane i koniec. Jakby były niejadalne to nasi przodkowie prehistoryczni by za nimi nie latali z maczetami (nieważne, że maczet nie mieli, najwyżej dzidy). I niczym się tak nie najesz, żadną ilością sałaty jak schabowym. No mięsny raj na ziemi! Czego Ty jeszcze chcesz?

Moi rodzice na szczęście szybko się z tym moim "wegetariaństwem" oswoili, choć nie obyło się bez rozkazów, błagań, podrasowywania pomidorowej i lekarzy. Macie jakieś dietetyczne fanaberie? Jak Wasi rodzice i ciocie na imieninach na to reagują?

5 komentarzy:

  1. To ja tradycyjnie - nic nowego nie powiem: gdyby ludzie zajmowali się SWOIMI a nie cudzymi talerzami i łóżkami to świat byłby naprawdę fajnym miejscem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale rodzic to rodzic, jak sam nie spasuje to mu nie przetlumaczysz :)

      Usuń
    2. Ja bym powiedziała szerzej: ludź to ludź i jak nie będzie chciał żeby go przekonać to nie przetłumaczysz, choćbyś na głowie stanęła i uszami klaskała ;)

      Usuń
  2. no i pośmiałem się;)
    ja jestem zagorzałym mięsożerem, ale nie mam idiotycznych idei w temacie żarcia kuraków. każda strona ma rację, dopóki nie jest ona serwowana głosem nieznoszącym sprzeciwu. i zgadzam się- kurę strach teraz jeść, bo to syf i chemia. pozdrawiam poświątecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to strach cokolwiek zjeść :) i dziękuję!

      Usuń

Nigdy nie zostawiłam odnośnika do swojego bloga pod cudzym postem, i od moich czytelników wymagam tego samego. Słupa ogłoszeniowego tutaj nie będzie, a komentarze z linkami usuwam.