sobota, 30 kwietnia 2016

Bo nikt jej jeszcze porządnie nie zerżnął...



Jest ładna. Nawet bardzo ładna. I pachy ma ogolone, czyli żadna feministka. Ubrana no jak, jak każda baba, buty, spodnie, bluzka, jakieś kolczyki, wisiorek, nie wiem, nie znam się na tych nazwach które one sobie wymyślają. Na włosach i makijażu też, no ale chyba o siebie dba skoro jedno i drugie dobrze wygląda.
Jest miła. Nawet bardzo miła. Kulturalna, nie krzyczy, nie oburza się gdy przepuszczam ją w drzwiach, czyli żadna feministka. Mówi, że lubi Beatlesów, że chciałaby mieć własne wydawnictwo kiedyś, że była na wakacjach w Hiszpanii. Fajna, może spytać o numer, może ją zaprosić na jakąś kawę, nie jesteśmy przecież dziećmi, nie będę ukrywał, że mi się spodobała… ale ona nie chce, dziękuje za randkę, nie rozumiem, przecież tak dobrze się gada, no czego mi brakuje? Gdzie jest problem?
Jest jeden problem.
Jest lesbijką.


niedziela, 24 kwietnia 2016

Jak podrywać w internecie?

Jak podrywać w internecie? To pytanie spędza sen z powiek wszystkim, którzy nie umieją podrywać w internecie. Dziś krótki, przyjazny internautom, humorystyczny poradnik, którzy uczyni z Was bogów flirtu w przestrzeni wirtualnej. UWAGA! Złamanie którejkolwiek z reguł skutkuje niepowodzeniem, fiaskiem oraz upokorzeniem. Poradnik jest darmowy.
1. Nie bądź brzydki ani rudy – to Cię skreśla od razu. Musisz zrobić sobie jak najładniejsze zdjęcie profilowe, i najlepiej gdybyś miał jakąś galerię selfiaczy, by nikt nie wziął Cię za fejka. Zdjęcia tylko pozowane, pod odpowiednim kątem, przy odpowiednim świetle, z zamyślonym bądź zaczepnym wyrazem twarzy. Następnie obowiązkowo retusz – wygładzanie cery wirtualną szpachlą, powiększanie oczu by zajęły co najmniej pół twarzy, drobna przeróbka mankamentów sylwetki i mamy hybrydę samego siebie, gotową zapewnić nam powodzenie w sieci. Tak uzbrojeni możemy przejść do punktu 2

czwartek, 21 kwietnia 2016

Człowiek człowiekowi człowiekiem

Parafrazując znane powiedzenie, chcę zwrócić Waszą uwagę na jedną, niesamowicie denerwującą rzecz: człowiek w drugim człowieku nie widzi człowieka. Zgodzę się, że wszyscy potrzebują identyfikować się z określoną grupą, że ewolucja, nie kwestionuję tego. Problem zaczyna się, gdy nie widzę w drugim człowieku człowieka, a przedstawiciela grupy przeciwnej. Będąc hetero, widzę lesbijkę. Będąc członkiem prawa i sprawiedliwości, widzę pana z platformy. Będąc bezglutenowcem, widzę wszystkożerców. Z góry nastawiam się na konfrontację z kimś obcym. Stąd prosta droga do zamykania się w swoich „grupkach”, powstawania stereotypów, i wyssanych z palca oskarżeń.
Singielki zarzucają kobietom w związkach mniejszą swobodę, wyrzeczenie się części swojej wolności, czasami wskakiwanie komuś do łóżka z powodów bardziej „materialnych” niż miłość lub desperację „bo ona to bez chłopa nie wytrzyma”. Natomiast szczęśliwe narzeczone i mężatki tylko czekają, aż koleżanka singielka zaostrzy sobie pazurki na ich faceta. Straszą, że zegar biologiczny tyka. Albo szydzą, że stara panna, że nikt po prostu nie chciał takiego kaszalota/karierowiczki/feministki.

niedziela, 17 kwietnia 2016

Gdy gej chciałby miec dziecko...



Temat-rzeka. Najczęściej poruszany, gdy trzeba zająć społeczeństwo czymś innym niż aborcja i in vitro, aby ukryć niewygodne ustawy wędrujące raźno przez sejm i senat prosto pod prezydenckie pióro. Adopcja dzieci przez pary homoseksualne – czyli miłość kontra utarty schemat rodziny. W świetle polskiego prawa pary jednopłciowe nie mają nawet możliwości zawarcia związku małżeńskiego – o adopcji nie wspominając. Gdzie więc tkwi problem i jak go rozwiązać – jeśli się da?

czwartek, 14 kwietnia 2016

Czy wegetarianizm szkodzi?



Czy 75-letnia katoliczka, chodząca regularnie na niedzielne msze, jest denerwująca i zniechęca do religii? Nie. A stanie się taka, gdy dorwie fotoreportera i wykrzyczy do kamery „antychryści i Biedroń do piekła”?
Czy zapalony biegacz, przygotowujący się do maratonu, jest denerwujący i zniechęca do uprawiania sportu? Nie. A stanie się taki, kiedy zacznie spamować endomondo i grozić znajomym śmiercią z niebiegania?
Czy homoseksualista rozumiejący to, że nie każdego obchodzi jego życie prywatne, i że jeśli nie dostanie podwyżki, to wina jego wyników a nie homofobii szefa, jest denerwujący i zniechęca do siebie? Nie. A stanie się taki, gdy pozwie szefa za dyskryminację, mobbing i prześladowanie, chociaż jego koledzy z pracy dają z siebie dużo więcej wysiłku i bardziej na podwyżkę zasłużyli?
A wegetarianin kochający zwierzęta, jedzący to, co lubi i częstujący swoimi „dziełami” zaciekawionych przyjaciół, jest denerwujący i zniechęca ludzi do wegetarianizmu? Nie. A stanie się taki, gdy zacznie po wspomnianych przyjaciołach krzyczeć, że jedzą trupy, i docinać „Oby Ci ten schab w biodra poszedł”? W takiej właśnie sytuacji wegetarianizm staje się szkodliwy. Tak, jestem wegetarianką, która zamiast wspierać każdą formę „promocji” tego stylu życia, ma pretensje do ludzi, z którymi stoi po jednej stronie barykady. Jestem wegetarianką, która nie lubi wysłuchiwać morałów o wspaniałości mięsa, i szanuje tych, którzy nie chcą wysłuchiwać wegemorałów. Jestem wegetarianką, która nie strzela laserami z oczu na widok człowieka jedzącego kanapkę z szynką. Takich osób, które nie wtrącają się w cudze nawyki dietetyczne, są tysiące.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Największe szczęście świata to ... (wpis gościnny)

Tekst gościnny autorstwa Angeliny Caligo, młodej i ambitnej pisarki i blogerki. Jedna z pierwszych w blogosferze pisząca o życiu codziennym lesbijek - bardzo wymowna nazwa Polki gorszego sortu, i pierwsza która pokazała mi, jak szerokie można mieć perspektywy. Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam smacznego :)

Nie jesz dobrych rzeczy, nie szanujesz życia.
Dużo, dużo jedzenia. Lodówki jedzenia. Jedzenie w każdym miejscu na ziemi. Jedzenie dla wszystkich – jeżeli pójdę na paradę równości w tym roku, to takie napisy będę nosić na transparentach. A co, skoro wszyscy tam gadają o seksie, a nie o koniecznej równości między parami, to ja mogę sobie gadać o największym dobru tego świata.
Nawet ostatnio miałam przyjemność słuchać tego szeptania: Puk, puk, jesteś tam? No, wstawaj. Zaraz musisz wyjść, a przecież beze mnie nie wypada. Będę smutny i zostanę gdzieś daleko, hen. Ukryję się. I zginę. Nikt tego nie lubi. A ty jeszcze mnie kochasz, chociaż nie chcesz tego mówić głośno, prawda? Spokojnie. Aż tak cię nie wsypię. Pamiętasz, kiedy byłaś dzieckiem, uwielbiałaś watę cukrową. Kojarzysz nadal ten smak? Miękka, klejąca się do palców puszysta masa. Było ci po niej cholernie niedobrze, ale co z tego – zapchałaś się jeszcze odpustowymi orzeszkami, żelkami i… ostatnio potrafiłaś wcisnąć w siebie kilka baklav, pamiętasz? Wrzesień, święto kwiatów, Skierniewice; kręciło ci się z tego szczęścia w głowie.


niedziela, 10 kwietnia 2016

Perypetie młodych i zdolnych



Każdy człowiek, niezależnie od wieku, płci, wykształcenia czy seksualnych preferencji, przynajmniej raz w swym nudnym życiu musiał zrobić zakupy w sklepie osiedlowym. Za ladą znana wszystkim pani, nazwijmy ją Grażynka. Powiernica, doradca klienta ds. wyposażenia lodówki, czasami psycholog – sklepowa o stu twarzach. Pogodnej i uśmiechniętej, zarezerwowanej dla klientów, którzy zwykle zostawiali 100+. Zniecierpliwionej dla dzieciaków, kupujących jedynie gumę za 0.99 w drodze ze szkoły. Podejrzliwej dla tych, których wcześniej na osiedlu nie widziała. I zjadliwej dla tych, którymi pogardza – czyli kupujących jak najmniej, jak najtaniej, bo oszczędzają, bo nie mają, bo nie potrzebują… czy to ważne? Sto twarzy jednej sklepowej. 

czwartek, 7 kwietnia 2016

Nietestowane na zwierzętach kremy do depilacji

Kolejny post o kosmetykach nietestowanych na zwierzętach. Dziś na tapecie produkty dotyczące zarówno mężczyzn, jak i kobiet - czyli kremy do depilacji.

Porcja pierwsza - żele pod prysznic
Porcja druga - kremy i balsamy do ciała


Joanna
Krem do depilacji ciała


wtorek, 5 kwietnia 2016

Rodzice homoseksualistów - z przymrużeniem oka



 Bez zbędnych wstępów – reakcje rodziców po wiekopomnym „mamo, tato jestem gejem/lesbijką” – z przymrużeniem oka ;) post oczywiście nie ma na celu obrażania niczyich uczuć.

Entuzjasta
Rodzic nowoczesny, uwielbiający wszystko, co nowe, nieznane egzotyczne. „Kocham Cię moje dziecko! Ciebie i Twoją dziewczynę/chłopaka” – mówi, zalewając się łzami. Strzela laserami z oczu w każdego, kto spojrzy krzywo na jej syna lub córkę. „Ten kraj to jakaś parodia! Jak mogą nie chcieć dać wam ślubu? Podłe! Jeszcze ciasta?” – pyta zatroskana mama. Odmalowuje swój dom w kolory tęczy, a koleżanki z pracy uświadamia, ilu znanych aktorów, do których wzdychają w tajemnicy przed swoimi mężami, też ma mężów. Rodzic entuzjasta najczęściej występuje wśród płci pięknej. A wśród płci brzydkiej…

niedziela, 3 kwietnia 2016

Skąd biorą się kiepskie książki?



Zwykle w odpowiedzi na to pytanie padają dwa różne stwierdzenia: z braku talentu autorów, lub z kiepskiego gustu czytelników. Gdzie leży prawda? Arystoteles podpowiada, że pośrodku. Czy ma rację? Ma. Potencjalni nabywcy od książek zbyt wiele nie oczekują, więc autorzy piszą książki niższych lotów, bo tylko takie się sprzedają. Ludzie książki niższych lotów kupują i spadają ich wymagania. Koło się zamyka. Co było pierwsze: jajko czy kura?

piątek, 1 kwietnia 2016

No hej, co tam?

Jako osoba spędzająca trochę czasu na portalach/grupach dla LGBT, pragnę zwrócić Wam uwagę na ciekawe zjawisko. Nazywa się „Hej, co tam?”. Czy występuje na innych czatach, serwisach dla singli z aspiracjami i pozostałych wynalazkach dla zagubionych w internecie – nie wiem. Na społecznościach wszelakich dla LGBT jest to codzienność.