sobota, 30 kwietnia 2016

Bo nikt jej jeszcze porządnie nie zerżnął...



Jest ładna. Nawet bardzo ładna. I pachy ma ogolone, czyli żadna feministka. Ubrana no jak, jak każda baba, buty, spodnie, bluzka, jakieś kolczyki, wisiorek, nie wiem, nie znam się na tych nazwach które one sobie wymyślają. Na włosach i makijażu też, no ale chyba o siebie dba skoro jedno i drugie dobrze wygląda.
Jest miła. Nawet bardzo miła. Kulturalna, nie krzyczy, nie oburza się gdy przepuszczam ją w drzwiach, czyli żadna feministka. Mówi, że lubi Beatlesów, że chciałaby mieć własne wydawnictwo kiedyś, że była na wakacjach w Hiszpanii. Fajna, może spytać o numer, może ją zaprosić na jakąś kawę, nie jesteśmy przecież dziećmi, nie będę ukrywał, że mi się spodobała… ale ona nie chce, dziękuje za randkę, nie rozumiem, przecież tak dobrze się gada, no czego mi brakuje? Gdzie jest problem?
Jest jeden problem.
Jest lesbijką.



Jaką znowu lesbijką? Nikt jej jeszcze porządnie nie zerżnął, to wymyśla jakieś fanaberie…
Że niektórzy panowie gejów topiliby w łyżce wody, ale lubią lesbijskie porno, oburzać się nie będę. Bo taką mamy kulturę, to kobiece ciało jest ładne i estetyczne, a ohydne owłosione nogi i wielkie stopy panów światła dziennego oglądać nie mogą. Dwa ciała estetyczne obok siebie są estetyczne, a dwa ciała nieestetyczne obok siebie są nieestetyczne. W starożytnej Grecji panowały nieco inne kanony piękna, i to właśnie męskie ciało uważane było za piękniejsze, silniejsze, godniejsze podziwu. I analogicznie – dwa piękne ciała obok siebie…
Dopóki na patrzeniu się kończy, nic mi do tego. Każdy lubi sobie popatrzeć na coś ładnego, czasami obrywa za to w twarz, no ale… Jednakże zawsze znajdzie się kilku profesorów seksuologii, oczywiście ze studiami po drodze im nie było, ale uzyskanie tytułu to tylko formalność. Wiedzę mają wystarczającą, by do patrzenia się nie ograniczać i twierdzić, że kobieta jest lesbijką bo nikt jej jeszcze porządnie nie zerżnął. Ale pan profesor chętnie by to zrobił, może nawet naraz z nią i jej dziewczyną, bo tylko samca między nimi brakuje. Powiem wprost – mnie to wkurwia. Nie jestem pierwsza ani jedyna, wiem. Oklepany temat, wiem. Mnie też pewnie żaden taki profesor porządnie nie zerżnął, skoro się wkurwiam zamiast gotować i prasować.
Oczywiście szanownemu profesorowi i jego równie szanownym kolegom nie przyszło do głowy, że koleżanki umawiają się ze sobą, a nie z nimi, nie dla swojego babskiego widzimisię, a z konkretnych powodów. Może właśnie lesbijkę, której tyłek akurat komentują, już jakiś dżentelmen w łóżku miał, a ona dzięki temu zrozumiała, że faceci jej nie pociągają? Że seks z przedstawicielem płci brzydkiej nie sprawiał jej przyjemności, a nawet ją obrzydzał? Że to właśnie płeć piękna wywołuje u niej szybsze bicie serca i motyle w brzuchu? No tego pan profesor chyba w swej profesorowatości nie wziął pod uwagę. Fakt, że jakaś samica tego samego gatunku nie ma ochoty skorzystać z jego usług seksualnych, lub nie byłaby z nich zadowolona, to cios w samą męską dumę. Już nie może sobie wmawiać, że „każda moja” „żadna mi się nie oprze”, choć życie tą piękną wizją sprawiało mu wielką radość. 
W swoich rozważaniach wspomniany profesor nie hańbi się myślami niedotyczącymi seksu. Wszelkie miłości, związki, jakieś głębsze uczucia do bliźnich, gdzie tam! Co z tego, że ma dziewczynę, one na pewno tylko jedną rzeczą się zajmują, na pewno tylko o jedno im chodzi, na pewno marzą, by tę jedną rzecz robić ze mną! Przecież to tylko seks, to się nie liczy. Ciekawe, jak zareagowałby profesor, gdyby inny samiec tego samego gatunku mówił w ten sposób do jego narzeczonej, żony, matki jego dzieci. Co z tego kochana, że masz kogoś, to tylko seks, to się nie liczy. Zaciśnięta pięść profesora powędrowałaby prosto na szczękę owego delikwenta. Zdrada nadal pozostaje zdradą, profesorze. A fakt, że kobieta żyje w związku z inną kobietą, że to z nią chce mieć dom, rodzinę, z nią planuje wspólną przyszłość – nie umniejsza ich miłości. One nie żyją po to, by napaleni mężczyźni się na nich gapili – żyją dla siebie, dla swoich planów, marzeń, celów. A ich celem na pewno nie jest robienie sobie dobrze na oczach śliniącej się publiczności.
Ale tak czysto teoretycznie – skoro męskie narządy płciowe miałyby być lekarstwem na lesbijstwo, skoro porządne zerżnięcie miałoby homoseksualistkę zamienić w hetero… w drugą stronę też to powinno tak zadziałać, prawda? Pana profesora też chyba żaden facet jeszcze porządnie nie zerżnął, skoro nadal za spódniczkami się ogląda. Widać, że jeszcze nie miał okazji poczuć się bezpiecznie w ramionach silnego, muskularnego samca. Pozostaje mi jedynie mieć nadzieję, że szybko nadarzy mu się okazja do naprawienia tego błędu.

3 komentarze:

  1. Czyżby bali się komentować? ;D
    Jak wiesz, podpisuję się pod tekstem. Fajnie czytać mniej więcej o swoim życiu :p. No i jak zwykle podziwiam spektakularne podsumowanie. Co do samej treści - własnie to umniejszanie kobiecej miłości mnie smuci. Kobieca miłość jest, owszem, specyficzna, ale według mnie dość romantyczna. Nieważne są w tym momencie braki w romantyzmie kobiet. To, ze trzeba przeżyć właśnie wśród takich samców alfa, czyni związek kobiet nazbyt cierpiętniczym, ale i ładnym. No i jest to zabawne, chociaż przyznam, czasami mam stresa podczas spacerów po mieście. Nigdy nie wiadomo, gdzie czają się profesorkowie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie boję się komentować tylko weekendowałam się, ale już pędzę wtrącić swoje trzy grosze... tylko w sumie po co? Skoro generalnie to się z K. zgadzam? Bo dobrze napisała i rację ma dziewczyna. I tak mnie naszło, że chyba w ogóle mimo wszystko to jednopłciowe męskie związki jakoś są bardziej akceptowalne w naszym społeczeństwie (mimo wszystko) niż związki kobiet. Może przez tą antyczną Grecję? Albo przez Dynastię? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Związki kobiet postrzegane są moim zdaniem gorzej - bo pobłażliwie. Leczmy gejów, kopmy gejów, nawracajmy gejów, itd. Te rekacje pokazują, że ludzie związek dwóch mężczyzn traktują jak związek, zły i okropny, ale zwiazek. Lesbijki natomiast zbywane są machnięciem ręki - czyli do ich milosci malo kto powaznie podchodzi. Niestety.

      Usuń

Nigdy nie zostawiłam odnośnika do swojego bloga pod cudzym postem, i od moich czytelników wymagam tego samego. Słupa ogłoszeniowego tutaj nie będzie, a komentarze z linkami usuwam.