czwartek, 21 kwietnia 2016

Człowiek człowiekowi człowiekiem

Parafrazując znane powiedzenie, chcę zwrócić Waszą uwagę na jedną, niesamowicie denerwującą rzecz: człowiek w drugim człowieku nie widzi człowieka. Zgodzę się, że wszyscy potrzebują identyfikować się z określoną grupą, że ewolucja, nie kwestionuję tego. Problem zaczyna się, gdy nie widzę w drugim człowieku człowieka, a przedstawiciela grupy przeciwnej. Będąc hetero, widzę lesbijkę. Będąc członkiem prawa i sprawiedliwości, widzę pana z platformy. Będąc bezglutenowcem, widzę wszystkożerców. Z góry nastawiam się na konfrontację z kimś obcym. Stąd prosta droga do zamykania się w swoich „grupkach”, powstawania stereotypów, i wyssanych z palca oskarżeń.
Singielki zarzucają kobietom w związkach mniejszą swobodę, wyrzeczenie się części swojej wolności, czasami wskakiwanie komuś do łóżka z powodów bardziej „materialnych” niż miłość lub desperację „bo ona to bez chłopa nie wytrzyma”. Natomiast szczęśliwe narzeczone i mężatki tylko czekają, aż koleżanka singielka zaostrzy sobie pazurki na ich faceta. Straszą, że zegar biologiczny tyka. Albo szydzą, że stara panna, że nikt po prostu nie chciał takiego kaszalota/karierowiczki/feministki.

Wegetarianie zarzucają mięsożercom brak empatii, niezbilansowaną dietę, lekceważenie cudzego cierpienia i zacofanie. Nie wierzą, że ktoś zajadający się schabowym może kochać psa czy chomika, którego trzyma w domu. A mięsożercy się śmieją, że od tej soi się w głowach poprzewracało, że zawsze wszyscy mięso jedli, a dobrowolne odmawianie sobie przyjemności to głupota.
Weganie zarzucają wegetarianom, że jedzą jajka i przetwory mleczne. Przecież to bestialstwo, hipokryzja i brak szacunku dla zwierząt, to prawie tak, jakby mięso jedli! I jeszcze się tytułują obrońcami tych krówek i kurek, no jak tak można? Wegetarianie nie pozostają im dłużni – zarzucają im nachalność, dyskryminację i brak szacunku.
Homoseksualiści często mówią, że biseksualni to albo hetero którzy chcą być modni, albo homo którzy nie chcą się przyznać sami przed sobą do swojej orientacji. I że jak bi, to na pewno skacze z kwiatka na kwiatek, zalicza wszystko co się rusza i zdradza. A biedni biseksualni odbijają piłeczkę – mówią, że koledzy „z branży” domagają się tolerancji, której sami nie wykazują.
Ateiści katolikom zaściankowość.
Kobiety mężczyznom seksizm.
Kibice ruchu Chorzów zarzucają GKS…
Przykłady można mnożyć i mnożyć w nieskończoność. Rozpoczynając od sceny politycznej, poprzez różne grupy wyznaniowe, dietetyczne, aż po wędkarzy. Zawsze znajdzie się powód, by wbić szpilę komuś, kto wierzy w innego boga lub bogów, kocha inną płeć, preferuje inny styl życia niż my. Zawsze „moja racja jest najmojsza” zawsze moje poglądy, zainteresowania, potrzeby mają pierwszeństwo. Główną przyczyną tego zjawiska, tego polskiego sportu narodowego – drugiego obok narzekania – jest zwyczajna niewiedza na temat ludzi żyjących inaczej. Heteroseksualny mężczyzna, którego wszyscy koledzy mają żony i dzieci, nie wie, czego spodziewać się po geju. Kolokwialnie mówiąc, boi się o własny tyłek. Jednak zamiast dać sobie i wspomnianemu gejowi szansę na lepsze poznanie się przed wyciągnięciem pochopnych wniosków, szufladkuje. Bo taki jest stereotyp i muszę go powielić, basta. Koło się zamyka, rodzi się wrogość. Wspaniale, prawda?
Do drugiego powodu nikt się nie przyzna. Zazdrość, że komuś powodzi się lepiej. Zazdrość mężatki, że koleżanka singielka nie ma na karku wiecznie głodnego i niezdatnego do mycia naczyń męża, a kochankowie zawsze stają na wysokości zadania. Zazdrość singielki, że koleżanka mężatka ma stabilne, poukładane życie, że nie wraca do pustego domu, że ma się do kogo przytulić oglądając film wieczorem. Nie jest tajemnicą, że najbardziej chcemy tego, czego akurat nie mamy, a zdanie „zamieniłbym się z nim” statystyczny Polak wypowiada częściej niż „a może wezmę się do roboty i przestanę narzekać”. Zazdrościmy, ale zamiast potraktować to jak motywację do zmienienia swojego życia na lepsze, wolimy dokopać koleżance. Żeby jej tak dobrze nie było. I przy okazji sobie samemu bezskutecznie perswadować, że nie ma czego zazdrościć.
I trzeci, najbardziej prozaiczny powód, nad którym nie ma sensu się rozwodzić – przekonanie, że wie się wszystko najlepiej. To jest dobre i właściwe bo ja tak myślę, koniec kropka.
Ja wiem, że ten post nic nie zmieni. Że ludzie nadal będą wbijać sobie szpile, nadal będą wtrącać się w cudze życie, dyskryminować, pouczać i zazdrościć. Świata nie zmieniłam, ale pouprawiałam sobie nasz pierwszy sport narodowy ;)

11 komentarzy:

  1. Niestety, nic się nie zmieni. Dlatego ja polecam dobrą odskocznię od tego syfu, czyli książki. One są dobre na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No oczywiście, że każdy jest ekspertem od życia: cudzego oczywiście, bo z własnym niekoniecznie sobie radzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kolejna nasza narodowa "przywara" czyli szewc bez butów chodzi - w cudze życie się wtrąca a z własnym nic nie robi - wiem, źe naciągam to powiedzenie :)

      Usuń
  3. czasem wystarczy wziąć sobie do serca kilka słów dziadka Mickiewicza i sięgnąć tam, gdzie wzrok zwykle nie dochodzi. mam, oczywiście, na myśli spojrzenie poza horyzont własnej ciasnoty umysłowej:) udanego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za Mickiewixzem akurat nie przepadam, MEN obrzydzilo mi go na cale życie :)

      Usuń
  4. Bardzo mądry tekst i niestety życiowy... Coraz mniej w nas empatii, tolerancji na drugiego człowieka. To że ktoś jest innej płci, wyznania, orientacji, upodobań żywieniowych nie czyni go w żaden sposób gorszym, ba gdybyśmy wszyscy byli tacy sami i lubili to samo świat były nudny i bezbarwny...

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety taki mamy kraj i klimat ;) Czasem, a nawet często, irytuje mnie takie podejście o jakim piszesz, że każdy jest najmądrzejszy, wie wszystko najlepiej, a zdanie innych... no cóż... pewnie jest złe.

    Każdy każdego przekonuje do zmiany poglądów zamiast zaakceptować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, mamy wielki problem z akceptacją czegoś, co odbiega od przyjętej przez nas "normy" ;)

      Usuń

Nigdy nie zostawiłam odnośnika do swojego bloga pod cudzym postem, i od moich czytelników wymagam tego samego. Słupa ogłoszeniowego tutaj nie będzie, a komentarze z linkami usuwam.