niedziela, 24 kwietnia 2016

Jak podrywać w internecie?

Jak podrywać w internecie? To pytanie spędza sen z powiek wszystkim, którzy nie umieją podrywać w internecie. Dziś krótki, przyjazny internautom, humorystyczny poradnik, którzy uczyni z Was bogów flirtu w przestrzeni wirtualnej. UWAGA! Złamanie którejkolwiek z reguł skutkuje niepowodzeniem, fiaskiem oraz upokorzeniem. Poradnik jest darmowy.
1. Nie bądź brzydki ani rudy – to Cię skreśla od razu. Musisz zrobić sobie jak najładniejsze zdjęcie profilowe, i najlepiej gdybyś miał jakąś galerię selfiaczy, by nikt nie wziął Cię za fejka. Zdjęcia tylko pozowane, pod odpowiednim kątem, przy odpowiednim świetle, z zamyślonym bądź zaczepnym wyrazem twarzy. Następnie obowiązkowo retusz – wygładzanie cery wirtualną szpachlą, powiększanie oczu by zajęły co najmniej pół twarzy, drobna przeróbka mankamentów sylwetki i mamy hybrydę samego siebie, gotową zapewnić nam powodzenie w sieci. Tak uzbrojeni możemy przejść do punktu 2
2. Informacje w profilu muszą być oryginalne, przyciągające uwagę i stawiające nas w jak najlepszym świetle. Co prawda uciekanie się do koloryzowania i wyolbrzymiania swoich zasług i umiejętności kiedyś wyjdzie na jaw, ale może poderwana przez osoba będzie tak ślepo zakochana, że zapomni i wybaczy lub wybaczy i zapomni. Na facebooku najskuteczniejszym sposobem na przekonanie innych o swojej powadze, wiedzy oraz rzetelności, jest wpisanie „Wyższa szkoła robienia hałasu” oraz „Szlachta nie pracuje” wymiennie z „Szlachta baluje, plebs haruje”.
3. Zagadywanie. Gdy znajdziesz już odpowiadających Ci kandydatów, musisz ich jak najszybciej zdobyć. Użyj albo najpowszechniejszego, najbezpieczniejszego i wysoce skutecznego „jak tam/co tam?” (pisałam już o tym tutaj). Jeśli nie chce Ci się wstukiwać aż tylu znaków, bo palce się męczą, napisz jedynie „hej” „crb”. I nie pozwól sobie wmówić, że to olewcze! Sprawiasz wtedy wrażenie tajemniczego, skrytego, i wzbudzasz niesamowite emocje u niego lub u niej. A jeśli urodzony z Ciebie pisarz? Walnij udziwniony, przekombinowany, najlepiej rymowany tekst, wymyślony samodzielnie lub skopiowany z sieci. Pytanie na wstępie o zainteresowania czy gusta jest nudne, jeszcze rozmówca pomyśli, że Cię to obchodzi.
4. Podtrzymywanie rozmowy. Duża ilość emotek, pytań o seks, zdjęć swoich narządów płciowych to podstawa. Dodatkowo „hehe” „xd” i inne świadczące o emocjonalnej dojrzałości skrótowe formy. Gdy rozmowa przestaje się kleić, ale Tobie prawa ręka definitywnie nie wystarcza, zacznij desperacko wypytywać „no hej, co tam?” „co tam robisz?” „co porabiasz?” i z każdej jej/jego monosylaby wyciągnij kolejny fascynujący temat, jaki będziecie omawiać. Rybka nie może uciec z tej misternie utkanej, gimbusiarskiej sieci, jaką dla niej utkałeś. Możliwe skutki uboczne – zostanie zablokowanym. Ale kto nie ryzykuje, ten nic nie zyskuje!
5. Spotkanie. Najlepiej zaproponuj je, jeszcze zanim się przywitasz. Żadne kawiarnie, żadne spacery, żadne restauracje nie wchodzą w grę, bo jeszcze mielibyście czas, żeby spokojnie porozmawiać i się sobie poprzyglądać. Wyjdźcie do jakiejś głośnej, ociekającej patologią dyskoteki, gdzie grają techno i disco polo, aby w ciemnościach nie zauważyć, jak bardzo wyretuszowane są wasze profilówki. Druga opcja to „kolacyjka ze śniadankiem, hehe” czyli opcja dla dam i dżentelmenów. Wyjdziecie na ludzi kulturalnych, dobrze wychowanych – no i na pewno nie chodzi Wam tylko o seks! A najważniejsze, czyli kwestia płacenia za siebie jeśli zdecydujecie się na dyskotekę, ewentualnie browara w parku w wersji dla ubogich? Koniecznie zapomnij portfela! Jeśli zapłaci, to znaczy że kocha!

Tym sposobem znaleźliście właśnie miłość swojego życia. Gratulacje!

10 komentarzy:

  1. W trakcie studiów, wiele lat temu, kiedy komputery były tylko w pracowniach komputerowych, oblegaliśmy uczelnie po zakończeniu zajęć - popularny był wówczas tzw. IRC. Nie było możliwości umieścić tam zdjęcia. Formuła przypominała współczesne GG. Określało się region lub dokładnie miejsce i "zaczepiało" osoby wyszukane wg różnych kryteriów. Miałam (nie)przyjemność uczestniczyć w 2 randkach, które były pokłosiem takich zaczepek. Okazały się prawdziwą porażką. Od tego czasu trzymam się z daleka od serwisów randkowych:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mamy identyczne doświadczenia :)

      Usuń
  2. Haha, uwielbiam Twoje posty :D. A jeśli chodzi o serwisy randkowe, to będę ich bronić jak lwica! Chociaż, masz rację, większość ludzi tam to buce i hejcotamy, to da się znaleźć perełki i nie dam sobie wmówić, że nie :D.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli chodzi o portale randkowe to mam ambiwalentne uczucia: z jednej strony tam właśnie poznałam swojego już-nie-męża i skoro już-nie-mąż to raczej nie powinnam polecać. Z drugiej strony nawiązałam kilka znajomości, które trwają i trwają i jeszcze się nie skończyły. I nie - nie miałam gołych fotek, nie umawiałam się w dyskotekach a crb mogę się jedynie domyślać co oznacza ;) Sama nie wiem jak to się stało, że jednak z kimś się umówiłam - widać szczęście miałam ... albo i nie :P

    OdpowiedzUsuń
  4. my, dorośli(:)), najczęściej już szczęśliwie sparowani, możemy się rubasznie pośmiać. śmiech jednak grzęźnie w gardle, kiedy przychodzi ponura konstatacja, że powyższy opis to reguła wśród 90% młodzieży. i to zupełnie na poważnie. pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Śmieję się jak to czytam :) Bardzo fajny tekst.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślałem, że zostanę królem Tindera i Badoo, ale musiałem skończyć czytać po pierwszym punkcie, bo on mnie już wykluczył.


    Dobra, żartowałem, przeczytałem całe, ale ze świadomością, że i tak nikogo nie poderwę... :( Pozostaje mi być super tajemniczym blogerem i liczyć na propozycje matrymonialne na mejlu.

    OdpowiedzUsuń

Nigdy nie zostawiłam odnośnika do swojego bloga pod cudzym postem, i od moich czytelników wymagam tego samego. Słupa ogłoszeniowego tutaj nie będzie, a komentarze z linkami usuwam.