niedziela, 10 kwietnia 2016

Perypetie młodych i zdolnych



Każdy człowiek, niezależnie od wieku, płci, wykształcenia czy seksualnych preferencji, przynajmniej raz w swym nudnym życiu musiał zrobić zakupy w sklepie osiedlowym. Za ladą znana wszystkim pani, nazwijmy ją Grażynka. Powiernica, doradca klienta ds. wyposażenia lodówki, czasami psycholog – sklepowa o stu twarzach. Pogodnej i uśmiechniętej, zarezerwowanej dla klientów, którzy zwykle zostawiali 100+. Zniecierpliwionej dla dzieciaków, kupujących jedynie gumę za 0.99 w drodze ze szkoły. Podejrzliwej dla tych, których wcześniej na osiedlu nie widziała. I zjadliwej dla tych, którymi pogardza – czyli kupujących jak najmniej, jak najtaniej, bo oszczędzają, bo nie mają, bo nie potrzebują… czy to ważne? Sto twarzy jednej sklepowej. 

Niektóre Grażynki jednak opuszczają swoje bezpieczne sklepiki osiedlowe, zakładają garsonki, czasami nawet zmieniają płeć. Stają się poważnymi redaktorami portali internetowych, gazet, czasopism, lub dumnie zajmują wysokie stanowiska w wydawnictwach. Redagują, korygują, wysyłają do druku, słowem – królowe życia (lub królowie, po zmianie płci). Gdy zamarzy im się tekścik podpisany znanym, szanowanym nazwiskiem, włączają pogodną i uśmiechniętą twarz, trzepoczą rzęsami, na których później stają, by jak najdłużej pan Iksiński z nimi został. Ale zdarza się, że zamiast Iksińskiego, przyjdzie jakiś anonimowy młodzik. Może przejrzeliby państwo moje teksty, ja dam do opublikowania, za darmo oczywiście, no proszę przejrzeć… Jakie twarze włączają wtedy Grażynki?
Zacznijmy od twarzy, której nie ma. Bo nie ma żadnego odzewu na tę nieśmiałą prośbę debiutanta. Grażynka albo okłamuje sama siebie, że odpowie mu jutro, za tydzień, za dwa, co oczywiście nigdy nie następuje, albo nawet na odkładanie w czasie się nie sili. Nie odpowie, koniec, kropka. Młodzik w napięciu czeka, nigdy nie wycisza telefonu, pokłada w tych genialnych esejach wielkie nadzieje. Dnia siódmego zaczyna powątpiewać, troszkę mu przykro, ale nie ma co się łamać stary, ślij dalej! No to śle dalej, i co? Trafia na kolejną Grażynkę.
Oczywiście, że jesteśmy zainteresowani współpracą, po co do szuflady pisać, świetnie, świetnie! Może cukiereczka wnusiu? Delikwent już zaciera łapki, wyobrażając sobie miliony monet, wino, kobiety i śpiew. Zachęcony zainteresowaną twarzą Grażynki podsyła próbki tekstów i … cisza. Jak makiem zasiał. Może jeszcze się tam zastanawiają, przecież chcieli – tłumaczy sobie biedak. Dnia siódmego już wie, że nie ma sensu czekać, ale nie martw się stary, ktoś Cię w końcu doceni! Może… kolejna Grażynka?
Najcwańsza z najcwańszych. Nigdy nie wiesz, czy jej słowa są zjadliwe, czy po prostu mówi Ci komplement. Panie Szanowny, oczywiście przeczytaliśmy ze współkolegami pańskie opowiadanie, podoba nam się, puścimy do druku, wrzucimy na stronę internetową, tylko musi Pan Szanowny nanieść kilka poprawek, no sam Pan Szanowny rozumie jak to jest… i dłuuuga lista. Delikwent głupi nie jest, widzi, że po tej „drobnej korekcie” powstanie kompletnie inny tekst, niemający nic wspólnego z jego ukochanym dzieckiem. Próbuje negocjować, dopytywać dlaczego, ale Panie Szanowny, jesteśmy poważnymi ludźmi, trzeba na ustępstwa iść, jeśli Panu Szanownemu się nie podoba, to do widzenia, i krzyżyk na drogę! Dnia siódmego nasz bohater decyduje: rzucam to wszystko, wyjeżdżam na Hawaje i resztę życia spędzam na plaży, sącząc drinki z dziewczynami! A nie, pieniędzy nie mam… Odpuść stary, spróbujesz za jakiś czas, może teraz po prostu szczęścia nie miałeś. Odpuszcza.
Kilka lat później delikwent, popijając kawkę i paląc papieroska, sprawdza pocztę elektroniczną. Ma szczęście, w końcu trafił na redaktora z prawdziwego zdarzenia, który opublikował jeden z jego tekstów, lojalnie uprzedzając, że nie obiecuje wielkich kokosów, ale artykuł dobry, to puścimy. Potem drugi, piąty, umowa zlecenie… nawet maila służbowego ma, a co! I na tego właśnie maila, do rozkoszującego się kawą i papierosem delikwenta, przyszła wiadomość. Dzień dobry, litania pochwał, chcemy żeby Pan dla nas pisał, zapłacimy z góry, litania obietnic, jeszcze kilka pochwał, zechciej przemyśleć naszą ofertę, litościwy łaskawco, podpisano Grażynka.

10 komentarzy:

  1. Puenta świetna;) pozdrowienia dla Grażynek!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze któraś to przeczyta, i co wtedy???

      Usuń
  2. Już cię nikt nie opublikuje, ty uważaj, bo życzliwi mogą donieść :P Ale tak, końcówka najlepsza i tak bardzo prawdziwa, że się aż w pale nie mieści. Znamy i kochamy Grażynki, ale jeszcze częściej życzymy im wszystkiego niedobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś Ty, każdy wydawca czy redaktor, który to znajdzie, pomyśli że to nie o nim, że on jest dobry, miły i wspaniały, że to o konkurencji.
      ... ups

      Usuń
  3. W przypadku Grażynki najcwańszej to i tak nie ma tragedii jak Grażynka zleca korektę, gorzej jest jak Grażynka sama, bez wiedzy młodego redaktora te poprawki wprowadza i tekst przekazuje jednak do publikacji. Później szok, bo ja przecież nic takiego nie napisałem.!
    Się zdarzały takie przypadki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A duzo miales takich przypadkow? :)

      Usuń
    2. Na szczęście nie. Częściej się zdarzał taka Grażynka, a właściwie Grażynek, który nie czytał tego co publikował i jak po kilku latach czytam to co ja wtedy pisywałem to mi wstyd... Błąd stylistyczny na błędzie stylistycznym kolejny błąd stylistyczny gonił i masa źle podzielonych (lub zrośniętych, w stylu "NAPEWNO") wyrazów :(

      Usuń
  4. Grażynki pracują w różnych miejscach i biada ambicji temu, kto je spotka- ale pochwała dla jego cierpliwości i niezłomności ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biada temu kto trafi na nią w sklepie :)

      Usuń
  5. Jestem ciekawa, ile literackich perełek zniknęło w szufladach Grażynek i nigdy nie zobaczy światła dziennego, bowiem ich autor zwątpił w swoje dzieło i nie posłał go dalej ...

    OdpowiedzUsuń

Nigdy nie zostawiłam odnośnika do swojego bloga pod cudzym postem, i od moich czytelników wymagam tego samego. Słupa ogłoszeniowego tutaj nie będzie, a komentarze z linkami usuwam.